Dziennik Gazeta Prawana logo

Odczepcie się od mojej decyzji

3 lipca 2018

O wszystkich naszych decyzjach informowaliśmy zarówno UEFA, czyli instytucję, która podejmuje decyzje związane z Euro, jak i PZPN. Kiedy przed wypowiedzeniem umowy rozmawiałem z Martinem Kallenem, powiedział mi: "Nie ma żadnego problemu. Pan wie, co robi". Negocjacje można prowadzić na dwa sposoby. Można oczywiście rozdzierać szaty i robić szum. Można też, i taki styl przyjęliśmy, prowadzić spokojne rozmowy, próbować wpływać na wykonawcę, próbować się porozumieć. Proszę pamiętać, że na szali leży i kwestia organizacji Euro 2012, i dobre imię wielkiej giełdowej spółki, jaką jest Mostostal, a także - i to dla nas bardzo ważne - konsekwencje dla pracowników np. Wrobisu, który po zapłaceniu kar umownych po prostu może upaść. Nie można nie brać tego pod uwagę. Długo wierzyliśmy, że uda się nam pewne rzeczy pozytywnie z Mostostalem poukładać. Kiedy tylko przekonaliśmy się, że nasze starania nie odnoszą skutku, zareagowaliśmy bardzo stanowczo.

Spór prawny nie przeszkadza zupełnie budowie stadionu. Mieliśmy nadzieję, że go unikniemy, ponieważ zawsze lepiej jest rozstawać się w zgodzie, w sposób szybki i polubowny, niż na sali sądowej. Przez pewien czas prowadziliśmy rozmowy. Niestety w trakcie tych rozmów, kiedy otrzymywaliśmy zapewnienia, że firma chce w zgodzie zakończyć współpracę, Mostostal próbował w sądzie zablokować budowę wrocławskiego stadionu. I choć sąd stanowczo odrzucił takie rozwiązania, ten wrogi ruch ze strony Mostostalu spowodował, że zakończyliśmy rozmowy i jesteśmy w trakcie przygotowywania pozwu sądowego przeciwko spółce. Być może, bo taka jest wczorajsza deklaracja prezesa Popiołka, Mostostal błyskawicznie przekaże nam dokumenty i opuści teren. Wtedy jest szansa na uniknięcie sporu sądowego.

Wtedy zachowamy się bardzo ostro. Procesy to jedna sprawa, a budowa stadionu jest drugą, od ewentualnych procesów niezależną. Będziemy kontynuowali budowę we współpracy z Maksem Boeglem, a z Mostostalem być może zaczniemy się spierać przed sądem.

Nie, wyraził się inaczej. Należy być precyzyjnym w cytowaniu wypowiedzi, tym bardziej że sprawa jest drażliwa. Pedro Correira powiedział, że na dzisiaj gospodarzem mistrzostw Europy w Polsce są cztery miasta, a wśród nich Wrocław. Dodał, że z punktu widzenia UEFA sytuacja jest pod kontrolą i że wymiana wykonawcy nie jest rzeczą nadzwyczajną. To tak jak z budowaniem domu. Często zaczyna się z jedną firmą, ale kończy z inną. Na koniec powiedział rzecz równie oczywistą, to znaczy, że gdyby to wszystko bardzo mocno się przedłużało i zagroziło terminowi, czyli połowie roku 2011, wtedy UEFA się zaniepokoi. Tym samym potwierdził nasz sposób myślenia. Dokładnie z tego powodu wypowiedzieliśmy umowę Mostostalowi. Zaniepokoiliśmy się nie aktualnymi opóźnieniami na placu budowy, tylko nieudolnym zachowaniem na niej Mostostalu. Z tego względu opóźnienie mogło przekroczyć półroczną granicę, sięgając nawet roku. I to był rzeczywisty problem.

Mostostal nie miał umowy z UEFA, tylko z nami. A my, związani umową z UEFA, zrobiliśmy wszystko, by była ona usatysfakcjonowana, i dostarczymy jej stadion na czas. Choć jestem przekonany o pańskiej życzliwości, w całym tym procesie opisywania tego, co się stało, jest coś nieprawdopodobnie irytującego. To nasz dom i nasz stadion, a tymczasem nie szanuje się elementarnego prawa właściciela i tego, kto finansuje tę budowę, żeby powiedzieć wykonawcy, że źle postępuje. To przecież wykonawca chciał nam zrobić krzywdę. Powiedzieliśmy mu "do widzenia" i to właśnie tę decyzję się kontestuje, nie zaś zagrożenia wynikające z postępowania Mostostalu.

Tu nie chodzi o intencje! To nie ma żadnego znaczenia. Na podstawie analizy procesu budowlanego stwierdzam, że niezależnie od tego, jakie mieli intencje, istniało ogromne ryzyko, że nie wykonają stadionu. Proszę zobaczyć, jak przedziwnej sytuacji doświadczamy. Otóż mówię bardzo radykalnie: Proszę się odczepić od mojej decyzji. Suwerennie w imieniu miasta i jego mieszkańców podejmuję taką decyzję, kierując się dobrem Wrocławia. Mostostal ma prawo się ze mną procesować o to, czy mu zapłacimy, czy nie. Od tego są sądy, ale ludzie z Mostostalu powinni się natychmiast wynieść z placu budowy. Tego się w żaden sposób nie powinno roztrząsać. Oni świadczą usługę i robiąc to, powinni się kierować dobrem klienta, nie własnym. Coś się Mostostalowi pomyliło, natomiast część komentarzy idzie w tym kierunku, że miesza się porządki. Oczywiście wierzę w dobre intencje ludzi. Myślę, że kierownictwo Mostostalu je miało, ale to nie ma żadnego znaczenia, gdyż są najzwyczajniej w świecie nieudolni. Być może część nieudolności wynikała z tego, że nigdy w życiu nie budowali żadnego stadionu. Różnica między Mostostalem a Maksem Boeglem jest taka, że ci drudzy zbudowali samodzielnie wiele stadionów.

Przypominam, że nie mieliśmy możliwości dokonania innego wyboru. W pewnym momencie komisja przetargowa dokonała rozstrzygnięcia na rzecz Maksa Boegla, ale zostało to odrzucone decyzją Krajowej Izby Odwoławczej.

Padły wtedy dwie kwestie. Po pierwsze Wrocław jest organizatorem Euro 2012 i tutaj się nic nie zmieniło. Po drugie, cytując przedstawicieli UEFA, pan Olkowicz powiedział, że tego rodzaju sytuacje zdarzały się przed innymi mistrzostwami Europy i w Portugalii, i w Austrii, i w Szwajcarii. Po trzecie - bardzo ładnie, za co dziękuję, odniósł się do kwestii Krakowa. Dziennikarze piszą, że Kraków bardzo mocno lobbuje, żeby rzekomo móc zastąpić Wrocław. W sprawach organizacji Euro decydujący głos ma UEFA, a jej reprezentantem w Polsce jest PZPN. Olkowicz jako przedstawiciel PZPN powiedział, że nic mu na temat tego lobbingu nie wiadomo. Inaczej mówiąc, mamy do czynienia z pewną falą spekulacji medialnych i towarzyskich. Nie należy się temu dziwić, ale nic takiego się nie dzieje, to znaczy Kraków nie usiłuje podłożyć nam nogi.

Bzdura! Wróćmy do rzeczywistości: mam dom, wynajmuję malarza do jego malowania. W pewnym momencie dochodzę do wniosku, że nie jest w stanie zrealizować zleconej mu pracy i nie chcę więcej z nim pracować. Wtedy się z nim żegnam i oczekuję, że on się grzecznie wyniesie z mojego domu, bo przecież dom jest mój. Malarz może się czuć pokrzywdzony taką decyzją, w związku z czym ma prawo dochodzić swoich praw, ale związanych z zapłatą. Rzecz jasna przed sądem. Nie może jednak powiedzieć, że zabarykaduje się w domu i będzie siedział w nim do końca świata, gdyż należy mu się prawo do malowania. Tak nie jest! Nikt nikomu czegoś takiego nie daje. Muszę mu pozwolić w cywilizowany sposób wynieść drabinę i to wszystko. On natomiast, zamiast powiedzieć: "Spieprzyliśmy sprawę", woli dodać, że to tamci byli winni.

Wybraliśmy takich, którzy sobie poradzą i dawali wcześniej radę. Takiej deklaracji oczekiwałbym wcześniej od Mostostalu, bo ewidentnie nie dawał rady. Wystarczy porównać zdjęcia z budowy stadionów. Szanuję szczerość Budimeksu i irytuje mnie, że Mostostal nigdy się do tego nie przyznał.

ciągle nie zakończyło inwentaryzacji i nie przekazało placu budowy nowemu wykonawcy stadionu we Wrocławiu. Zgodnie z podpisaną w połowie stycznia umową nowy wykonawca - firma Max Boegl - na placu budowy ma się pojawić się najpóźniej 1 lutego. Władze Wrocławia 30 grudnia wypowiedziały Mostostalowi podpisaną w kwietniu zeszłego roku umowę na budowę stadionu, ponieważ ich zdaniem wykonawca miał kilkumiesięczne opóźnienia i nie był w stanie zakończyć prac w terminie. W połowie stycznia podpisano umowę z Maksem Boeglem, który ma wybudować stadion do końca czerwca 2011 r.

@RY1@i02/2010/020/i02.2010.020.000.014a.001.jpg@RY2@

Prezydent Wrocławia zapowiada, że poda Mostostal do sądu

Fot. Wojtek Wilczyński/Forum

, prezydent Wrocławia od 2002 r. W 2006 r. w wyborach uzyskał 85 proc. głosów przy frekwencji wynoszącej 40 proc.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.