Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Infrastruktura

Infrastruktura na karuzeli

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 12 minut

Wyniki spółek budowlanych w 2011 roku będą ciągle pod wpływem rekordowej liczby kontraktów zawartych w 2010 roku. Ale obarczone dużym ryzykiem budowy mogą wywrócić niezłe prognozy do góry nogami

W ciągu dwóch ostatnich lat firmy z branży wykonawczej dostały kontrakty na budowę dróg o łącznej wartości 59 mld zł. Portfele zamówień puchły także od rozstrzyganych seriami przetargów na modernizacje linii kolejowych, w sumie za kilkanaście miliardów złotych. Większość prac budowlanych już się zaczęła, ale pierwszy kwartał 2011 roku był sezonem martwym. Z tego powodu strumień pieniędzy do spółek za zrealizowane prace był znikomy. Z tegorocznego planu wydatków na budowę dróg, założonego na poziomie 31 mld zł, rząd przelał na konta firm mniej niż 1 mld zł. W kolejnych miesiącach budowy jednak się rozkręcą.

To między innymi z tego powodu Konrad Jaskóła, prezes Polimeksu-Mostostalu, twierdzi, że w 2011 roku należy spodziewać się zadowalających wyników finansowych spółek z sektora budowlanego. - Między innymi w związku z realizacją inwestycji infrastrukturalnych na Euro 2012 oraz realną możliwością uzyskania przychodów związanych z realizacją kluczowych projektów w polskiej energetyce - mówi.

Konkurencję martwi jednak to, że większość przetargów dotyczących dróg i kolei została już rozstrzygnięta. Według własnej analizy Budimeksu wartość złożonych dla Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad ofert łącznie z prekwalifikacjami w pierwszym kwartale 2011 roku wyniosła ogółem 4 mld zł w stosunku do 16 mld zł przed rokiem. Na dodatek rząd w styczniu ograniczył inwestycje, anulując kilkadziesiąt postępowań przetargowych. Efekt - na rynku jest coraz mniej zamówień, o które będą się bili wykonawcy. To wszystko może odbić się na branży już w tym roku.

- Ograniczenie wydatków na drogi negatywnie wpłynęło na sytuację na rynku - ocenia w rozmowie z "DGP" Dariusz Blocher, prezes Budimeksu, jednego z największych budowlanych graczy. - By sprostać obecnym realiom, niektóre firmy proponują w ofertach ceny tak niskie, że w perspektywie 1 - 2 lat może to doprowadzić do serii bankructw, czego pierwsze symptomy już się obserwuje - uważa sternik giełdowej spółki.

Sytuacja taka dotyczy firm mniejszych, które w swych portfelach zleceń mają jedynie po kilka wygranych kontraktów. Jeżeli w najbliższym czasie nie podpiszą nowych umów, staną przed widmem bankructwa. Czarny scenariusz nie grozi Budimeksowi i innym wielkim w branży. - W lepszej sytuacji za sprawą realizacji kilkadziesięciu kontraktów podpisanych w różnych okresach są firmy duże, jak Budimex. Takie poradzą sobie z problemami na rynku nowych zleceń i doczekają poprawy sytuacji, która powinna nastąpić w ciągu 2 - 3 lat - prognozuje Dariusz Blocher.

Podobnie zdają się myśleć analitycy. W drugim tygodniu kwietnia Citigroup podwyższył cenę docelową dla akcji jego Budimeksu do 128,5 ze 120 zł, na drugim biegunie znalazły się wskaźniki Polimeksu, PBG, Mostostalu Warszawa oraz Trakcji Polskiej, lidera w sektorze wykonawczym na kolei. Najdotkliwiej rozprawili się ze spółką PBG, obniżając rekomendację dla ceny za papier spółki z 201 do 168,1 zł. Jeszcze dalej poszło Ersted, dając 167 zł. W ciągu zaledwie trzech miesięcy kurs akcji poznańskiej spółki zjechał z niemal 210 zł poniżej 160 zł.

Pesymizm analityków nie zraża jednak Jerzego Wiśniewskiego, szefa PBG. - Choć przez wielu rynek budownictwa infrastrukturalnego postrzegany jest negatywnie, potencjał tego rynku jest ogromny - mówi "DGP" szef spółki z Poznania.

PBG miało 224,31 mln zł skonsolidowanego zysku netto przypisanego akcjonariuszom jednostki dominującej w 2010 roku wobec 209,09 mln zł zysku rok wcześniej. Podbne zyski firma zapowiada na ten rok. To dobry znak dla inwestorów, bo PBG każdego roku 10 proc. z zysku oddaje swoim akcjonariuszom. W tym będzie to 1,4 zł na każdy papier.

W wypracowaniu zapowiadanych zysków spółkom mogą jednak przeszkodzić trudności czyhające na placach budów. Spółki giełdowe zaangażowane w budowę polskich dróg narażone są na nieoczekiwane wstrząsy. Świadczy o tym przykład notowanych Dolnośląskich Składów Surowców, będących podwykonawcą chińskiego koncernu Covec na budowie dwóch fragmentów autostrady A2 z Łodzi do Warszawy. Z powodu opóźnień w realizacji inwestycji nie zrealizowały wyników na 2010 r., bo dostawy kruszyw i układanie warstw bitumicznych ruszyło sześć miesięcy po terminie.

Adrian Furgalski, analityk branży infrastrukturalnej, ostrzega, że kłopotów może być więcej. - Sezon budowlany dopiero się rozpoczął, a jeden kontrakt na budowę autostrady już został zerwany. Obawiam się, że takich przypadków może być więcej - mówi.

Wśród giełdowych spółek z sektora budowlanego nie znajdzie się nawet jedna, która nie miałaby w swoim portfelu kontraktu drogowego. PBG buduje jeden z fragmentów północnej części autostrady A1, ale ma ochotę na dołączenie do wielkiej dwójki w branży, czyli Polimeksu i Budimeksu. Obecnie spółki z Grupy PBG biorą udział w postępowaniach przetargowych na łączną kwotę ponad 51 mld zł. Najszerszym frontem firma zaatakowała w branży energetycznej, bo aż na łączną kwotę 39 mld zł. Oferty drogowe opiewają na 6 mld zł, gazowo-paliwowe warte są 3,8 mld zł, hydrotechniczne - 1,6 mld, a kubaturowe - 0,7 mld zł.

W pierwszym kwartale 2011 roku pod tym względem nie działo się wiele. Spółki z Grupy PBG uczestniczyły w postępowaniach przetargowych na rynku infrastrukturalnym o wartości zaledwie 2 mld zł. Wartość ofert złożonych i czekających na rozstrzygnięcie oraz na etapie prekwalifikacji na koniec marca 2011 roku wyniosła natomiast około 3,3 mld zł.

Na łeb poleciał nie tylko kurs PBG. W pierwszym kwartale słabo na giełdzie radził sobie także Polimex-Mostostal. Kurs spółki spadł o blisko 5 proc., w okolice 3,5 zł za papier. Jej akcje mogą jednak poszybować, jeśli najnowszy partner spółki - francuska Areva - poradzi sobie z konkurencją w wartym kilkadziesiąt miliardów złotych przetargu na dostawę technologii do pierwszej polskiej elektrowni atomowej. Kontrakt trafi w ręce zwycięzcy jeszcze w tym roku. Polimex-Mostostal już w kwietniu podpisał z Francuzami porozumienie, na mocy którego będzie głównym partnerem Arevy przy realizacji atomówki. Zyski mogą być krociowe.

Czy warto więc inwestować w spółki budowlane? Według analityków spółki te zaczną odczuwać ograniczenie finansowania inwestycji drogowych dopiero w latach 2011 - 2013.

- Na pewno spowolni to rozwój ich portfela zamówień oraz będzie je kierowało na inne obszary działalności, w tym elektroenergetykę, która jest taka modna od kilku lat - uważa Tomasz Sokołowski, analityk BZ WBK.

Analitycy podkreślają, że największy boom czeka jednak mniejsze firmy specjalistyczne. Przede wszystkim takie, które będą pracowały dla głównych wykonawców. Tak uważa np. Maciej Stokłosa, analityk Domu Inwestycyjnego BRE.

- Uważamy, że na inwestycjach energetyki najwięcej zyskają małe i średnie spółki, w tym podwykonawcy. Mają one zarówno szanse większego wzrostu przychodów niż w przypadku dużych firm, jak i możliwość powiększenia marż - mówi Maciej Stokłosa.

@RY1@i02/2011/083/i02.2011.083.186.0010.001.jpg@RY2@

Fot. Radosław Jóźwiak/Agencja Gazeta

W ciągu ostatnich dwóch lat firmy z branży wykonawczej dostały kontrakty na budowę dróg o łącznej wartości 59 mld zł. Większość prac budowlanych już się rozpoczęła i po martwym sezonie zimowym zostaną wznowione

@RY1@i02/2011/083/i02.2011.083.186.0010.002.jpg@RY2@

Fot. Wojciech Górski

Konrad Jaskóła, Polimex-Mostostal

W perspektywie kilku następnych lat utrzyma się dobra koniunktura w sektorze budownictwa infrastrukturalnego.

Dużym wyzwaniem w najbliższym czasie będzie jednoczesne zwiększenie nakładów finansowych na inwestycje kolejowe i zdecydowane przyspieszenie ogłaszania nowych przetargów w tym sektorze.

Drogi krajowe, które budujemy na Euro 2012, to niewielki procent sieci dróg w całym kraju. Niedawno został ogłoszony Program Budowy Dróg Krajowych na lata 2011 - 2015, który zakłada dalsze inwestycje. Do wykonania i modernizacji pozostaje kilka tysięcy kilometrów dróg ekspresowych, dróg wojewódzkich, powiatowych i gminnych. Niezbędne także będzie zakończenie realizacji programu budowy autostrad.

Biorąc pod uwagę potrzeby rynku, rozwijamy potencjał wykonawczy, aby móc odpowiedzieć na rosnące zapotrzebowanie na sprzęt i specjalistów przy budowie dróg i kolei.

Gdyby jednak nasz potencjał nie mógł zostać należycie wykorzystany w Polsce, będziemy go używać do realizacji kontraktów zagranicznych. Już teraz realizujemy oraz podpisujemy takie umowy jak np. na modernizację linii kolejowej w Norwegii.

Maciej Szczepaniuk

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.