Trasa A1: nie ma pozwolenia, będą pozwy
Zaognia się konflikt wokół przerwanej budowy 65-km odcinka autostrady A1 między Toruniem a Kowalem. Jak dowiedział się DGP, do Polski przylatuje w przyszłym tygodniu John Sisk. To właściciel spółki Sisk, głównego udziałowca SRB, które zeszło z kontraktów na A1 wartych 1,8 mld zł po upadłości spółek współkonsorcjanta PBG. Według naszych ustaleń irlandzki wykonawca oszacował na 60 mln euro straty z tytułu niezrealizowania A1 - jak twierdzi - z winy GDDKiA. Wobec rządowej agencji planuje kolejny pozew o odszkodowanie.
Jako jeden z argumentów za złym przygotowaniem inwestycji przez GDDKiA Irlandczycy mają wysunąć to, że dla części trasy nie ma ważnego pozwolenia na budowę. Nadzór budowlany uchylił pozwolenie dla 19 działek na terenie gmin Aleksandrów Kujawski i Raciążek.
- Uchylenie decyzji dla części pozwolenia na budowę oznacza konieczność zatrzymania prac na wymienionych w decyzji działkach, czyli 1,5 km pasa autostradowego. Ta sprawa zostanie uregulowana do momentu podpisania umowy na kontynuację realizacji zadania z nowym wykonawcą - twierdzi rzeczniczka GDDKiA Urszula Nelken.
maj
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu