Nasze stadiony są dzisiaj znacznie lepsze od niemieckich
Rozmowa ze Zbigniewem Pszczulnym, projektantem Stadionu Narodowego
Zaprojektował pan trzy piłkarskie areny - Stadion Narodowy, stadion we Wrocławiu oraz Pepsi Arenę, na której gra Legia Warszawa. Mieszka pan w Duesseldorfie, uczestniczył pan również w przygotowaniach Niemiec do mundialu w 2006 roku. Czym różnią się polskie przygotowania od niemieckich?
Polska oprócz stadionów musiała w większym stopniu niż Niemcy rozkręcić infrastrukturę. W Niemczech była już rozwinięta sieć dróg szybkiego ruchu, a także siatka lotnisk. Trzeba było zmodernizować lub zbudować stadiony. W Polsce wiele rzeczy robiliśmy niemal od początku, choćby główną arenę - Stadion Narodowy. Najpierw trzeba było wyznaczyć miejsce, gdzie stanie, potem wybrać projekt, zaprojektować go w szczegółach, zrealizować, przetestować. Podobnie było ze stadionami w Gdańsku i Wrocławiu. W większym stopniu niż Niemcy musieliśmy również postawić na modernizację lotnisk. Nie demonizowałbym przy tym faktu, że nie wszystko wyszło idealnie. Jeżeli np. spojrzymy na obecne doświadczenia niemieckie, to wcale nie jest znacznie lepiej. Rozbudowa centralnego lotniska w Berlinie Schonefeld ze względu na liczne zmiany w projekcie oraz brak koordynacji w ich wprowadzaniu ma już dwuletnie opóźnienie. Poślizg miał również stadion w Berlinie, gdzie rozgrywano finał mistrzostw świata w 2006 r. Takie rzeczy się zdarzają, czasami nie da się ich uniknąć. W Polsce nie mamy się czego wstydzić.
Inwestycje transportowe nam nie wyszły.
Stadiony mamy dzisiaj lepsze niż Niemcy. Niemieckie są sprzed 6 lat, a to w tej technologii duży dystans. Poza tym nasze są zbudowane według najnowszych często aktualizowanych wymogów UEFA.
Dzięki Euro 2012 Polsce udało się stworzyć nowy standard stadionu wyposażonego w loże VIP, jak jest m.in. na Narodowym. Ale Europa już dawno to przerobiła.
W latach 90. miałem spotkanie biznesowe na Ajax Arena w Amsterdamie. W środku tygodnia i w południe zostałem zaproszony do klubowej restauracji na stadionie. Myślałem, że w stolikach będzie można przebierać. A tu tłok, mnóstwo ludzi. Wtedy uwierzyłem, że to jest kierunek. Dzisiaj badania pokazują, że w dni meczowe na stadionach wyposażonych w bizneskluby życie zaczyna się co najmniej 2 - 3 godziny przed pierwszym gwizdkiem, a kończy 3 godziny po tym, jak piłkarze zejdą do szatni. Dzisiaj stadiony to nie tylko futbol, to w dużym stopniu także miejsca spotkań - prywatnych i służbowych, dobre jedzenie, sklepy w artykułami sportowymi. Taki standard mamy już w Polsce na Legii, będziemy mieli w wielu innych miejscach. Główny zarobek stadionu to trybuna główna.
Zaprojektował pan również LTU Arena w Duesseldorfie. Stadion powstał, kiedy lokalny klub Fortuna grał w IV lidze niemieckiej. Na widowni może zasiąść ponad 50 tys. osób. Czyli wielkość podobna do Stadionu Narodowego. IV-ligowy klub w Duesseldorfie i brak klubu w Warszawie to zjawiska porównywalne. Jak zarządzać dużym stadionem, gdy nie można liczyć tylko na dochody z piłki?
Tak to było w 2004 roku, od następnego sezonu Fortuna grała już w pierwszej lidze i stadion miał w tym jakiś udział. W Duesseldorfie wyliczono, że dziewięć dużych koncertów w roku na około 60 tys. osób pozwala na utrzymanie stadionu i niedokładanie do niego. Każda dodatkowa impreza generuje zysk, dając co roku dodatnie saldo. Tutaj jest ich dużo, odbywają się regularnie. Dodatkowo w kompleksie stadionu znajdują się hotel i biura, co też podnosi wyniki finansowe obiektu. Jeśli chodzi o Stadion Narodowy, to powinien on moim zdaniem iść w tym samym kierunku. Jak najwięcej imprez typowo piłkarskich, dużo pozostałych - koncerty światowych gwiazd, wielkie wystawy, a oprócz tego warto już myśleć o realizacji innych funkcji wokół stadionu, wstępnie planowanych, ale na razie zawieszonych - hali sportowej, centrów wystawienniczych, biur, hoteli. To wszystko dałoby efekt synergii i pozytywnie wpłynęło na obroty i zyski Stadionu Narodowego, pozwalając go uznać za multifunkcjonalny kompleks na skalę europejską.
@RY1@i02/2012/107/i02.2012.107.00000160d.802.jpg@RY2@
Donat Brykczyński/REPORTER
Pszczulny: nie powinniśmy mieć żadnych kompleksów. Przygotowania się powiodły
Not. RG
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu