Ambasadorowie odprawieni bez aneksów na autostrady
Wicepremier Piechociński poparł GDDKiA: rząd nie dopłaci do źle oszacowanych kontraktów
Treść pisma została ujawniona podczas sejmowej komisji infrastruktury. Branża czekała na nią w napięciu po tym, jak w połowie czerwca ambasadorowie Austrii, Francji, Niemiec, Irlandii, Holandii i Portugalii w głośnym liście wskazali na naganne praktyki wobec koncernów budujących autostrady w Polsce. Dyplomaci wystąpili w imieniu takich gigantów, jak np. Strabag, PORR, Bilfinger i Eurovia, którzy walczą o dopłaty do kontraktów drogowych. GDDKiA szacuje ich roszczenia na 4,1 mld zł.
Piechociński odpowiedział, że w Polsce obowiązuje system zamówień publicznych zgodny z prawodawstwem unijnym. Procedury wyboru oferentów nie odbiegają do tych z krajów, które reprezentują ambasadorzy. Minister gospodarki podkreślił ponadprzeciętną konkurencyjność polskiego rynku drogowego i brak zmów przetargowych, które potwierdził audyt zlecony w GDDKiA przez Komisję Europejską. Ta odpowiedź przekreśla szansę, by rząd łaskawiej spojrzał na roszczenia w sprawie strat poniesionych przy budowie autostrad, jakie wysuwają zagraniczne koncerny.
Wiceprzewodniczący komisji Andrzej Adamczyk z PiS przypomniał jednak raport Janusza Piechocińskiego z 2012 r. - nim został wicepremierem i szefem PSL - w którym wyliczał błędy GDDKiA w realizacji kontraktów drogowych, np. odejście przez rządowego inwestora od międzynarodowych norm przetargowych FIDIC. Raport przewidywał "inwestycyjne tsunami", które spustoszy branżę budowlaną. W rekomendacjach znalazł się m.in. postulat odejścia od najniższej ceny jako jedynego kryterium. - Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Wicepremier Piechociński zaprzecza tezom formułowanym przez posła Janusza Piechocińskiego. Odpowiedź bazuje na retoryce GDDKiA, która oparta jest na fałszywych tezach, np. dotyczących skali roszczeń, które są niedoszacowane - mówi były szef Alpine Bau w Polsce Jarosław Duszewski. W trakcie posiedzenia nie został dopuszczony do głosu.
Szef GDDKiA Lech Witecki wyliczył, że upadłości głównych wykonawców wystąpiły w 9 ze 144 kontraktów. I wykluczył dopłaty do firm, które poniosły straty w wyniku złego oszacowania ofert. - GDDKiA mówi "nie" dla zmiany zasad w trakcie gry, bo byłoby nie fair wobec tych, którzy rzetelnie wyliczyli oferty. Zyski wielu spółek zostały skonsumowane przez błędy jakościowe, których naprawa kosztowała wykonawców od 2008 r. już 640 mln zł - twierdzi Witecki.
Konrad Majszyk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu