Rowerem na wschód: po zdrowie i po unijne pieniądze
Rozmowa z Moniką Pałasz, dyrektor departamentu programów ponadregionalnych w Ministerstwie Rozwoju Regionalnego
Czy przejedziemy rowerem wzdłuż całej wschodniej granicy Polski?
Ścieżka nie przebiega wzdłuż samej granicy, ale przez obszar wszystkich pięciu województw. Korzystając z niej, zwiedzimy również spore fragmenty województw wschodniej części Polski. Pętle i łączniki poprowadzą nas do miejsc atrakcyjnych turystycznie. Łącznie w ramach projektu finansowanego z Programu Rozwój Polski Wschodniej zrealizowanych zostanie ok. 2 tys. km szlaków rowerowych. To imponujące przedsięwzięcie.
Ale zapewne drogie. Przecież za wszystko Unia nie zapłaci...
Całkowity koszt to ok. 274 mln zł. Unia pokrywa 85 proc. środków, pieniądze z budżetu państwa stanowią 10 proc. Resztę dołożą samorządy wojewódzkie w porozumieniu z gminami, przez które mają przebiegać trasy rowerowe.
Czy w tym roku już trasą przejedziemy?
Niestety, jeszcze nie. Obecnie jesteśmy na etapie przygotowywania szczegółowej dokumentacji dla poszczególnych odcinków trasy rowerowej. Wkrótce ruszą przetargi na prace budowlane. Warto przypomnieć, że wiele elementów trasy rowerowej łączy się z budową kładek, niewielkich mostów, które wymagają licznych pozwoleń budowlanych. Przewidujemy, że główne prace budowlane będą prowadzone w przyszłym roku, w 2015 r. zaś trasa powinna być gotowa.
To którędy ona przebiegnie?
Obejmie pięć województw: lubelskie, podkarpackie, podlaskie, świętokrzyskie oraz warmińsko-mazurskie. Najdłuższy odcinek będzie przebiegał przez Podlasie. W sumie będzie można przejechać aż przez 48 powiatów.
Czy cała trasa będzie budowana od nowa?
Oczywiście, że nie. Już na poziomie opracowywania studium wykonalności zastanawialiśmy się, jak np. wykorzystać istniejące drogi, przede wszystkim te mające niewielkie natężenie ruchu. A w tamtym rejonie, w małych gminach, jest ich sporo. Dodatkowo do trasy będą włączone istniejące już ścieżki rowerowe. Będą budowane oczywiście i nowe odcinki, wspomniane już kładki oraz niewielkie mosty, bezkolizyjne skrzyżowania. Szacujemy, że tych ostatnich przebudujemy ok. 130, zbudujemy ok. 20 kładek. Warto przypomnieć, że trasa rowerowa to nie tylko droga, przejście czy most. To także dokładne oznakowanie tras, które wymaga szczegółowego opracowania oraz miejsca obsługi rowerzystów na trasie, czyli stojaki, ławki, wiaty itp.
A co z promocją takiej dużej trasy. Jest chyba niezbędna, by zachęcić turystów do rowerowej wędrówki na krańcach Polski?
Trwają już przygotowania do realizacji projektu promocyjnego, który koordynować będzie Urząd Marszałkowski Województwa Świętokrzyskiego. Trzeba dotrzeć z informacją do jak największej grupy osób preferujących aktywny sposób wypoczynku i promować ten model spędzania wolnego czasu. Z drugiej strony walory przyrodnicze Polski Wschodniej są znane nie tylko w naszym kraju. Bieszczady czy Mazury mają już ugruntowana markę. Warto jednak zaznaczyć, że trasa będzie prowadzić także przez peryferyjne rejony tej części Polski. Są one może mniej znane, ale wcale nie mniej atrakcyjne. Tym bardziej warto je odwiedzić.
Jak się turysta dowie o tym, co można zwiedzić?
Dowie się o tym nie tylko z akcji promocyjnej czy specjalnych przewodników, ale przede wszystkim z oznakowania na trasie, kierującego i zachęcającego do odwiedzenia ciekawych miejsc. A atrakcji nie brakuje. Może nie każdy wie, że w niewielkiej odległości od głównego szlaku możemy zobaczyć stary katolicki klasztor, synagogę czy meczet. Jadąc trasą, możemy zajrzeć do Szczebrzeszyna - znanego nie tylko z obecności chrząszcza, ale także z licznych zabytków - zwiedzić zamek w Łańcucie czy prawosławny klasztor w Supraślu. Przeprawimy się promem w gminie Elbląg, by ruszyć w kierunku Lidzbarka Warmińskiego. No i są jeszcze konie w Janowie Podlaskim.
To trasa bardziej historyczno-architektoniczna?
Właśnie nie. Jednym z założeń projektu jest pokazanie rowerzystom, którzy wybiorą się na wyprawę, bogactwa przyrodniczego tych terenów. Właściwie na każdym kroku możemy trafić na park narodowy lub krajobrazowy, np. Biebrzański, Roztoczański, Doliny Bugu. To unikatowe miejsca z fauną i florą, którą trudno spotkać choćby w centralnej Polsce. To dodatkowy atut tej trasy.
Co zyskają gminy, przez które przejdzie szlak? I czy rowerzyści przyjadą tylko ze względu na piękno krajobrazu i unikatowe zabytki? Czy projekt budowy trasy rowerowej przewidział też finanse dla gmin, np. na budowę infrastruktury? Przecież rowerzysta coś musi zjeść, gdzieś się wyspać..
Projekt Trasy Rowerowe w Polsce Wschodniej zakłada jedynie budowę infrastruktury towarzyszącej, wspomnianych stojaków czy wiat. Ale jestem przekonana, że utworzenie szlaku, a przede wszystkim pojawienie się dzięki niemu większej liczby turystów sprawi, że miejsca noclegowe czy mała gastronomia powstaną wzdłuż trasy bardzo szybko. Jednym z założeń projektu jest także poprawa warunków życia mieszkańców jednostek samorządowych, przez które trasa przebiega. Wzmożony ruch turystyczny będzie temu sprzyjał.
To znaczy, że taka trasa sama niejako wymusi w gminach rozwój?
Moim zdaniem tak. Może uaktywnić przedsiębiorców, którzy zaoferują różne usługi - od gastronomicznych, przez te związane z serwisowaniem sprzętu rowerowego, po zapewnienia dodatkowych atrakcji turystycznych. Może w miasteczkach będą organizowane latem imprezy kulturalne promujące lokalnych artystów, które zatrzymają przejezdnych rowerzystów na dłużej. Niebagatelna jest też sprawa rozwoju bazy noclegowej. Trasa rowerowa może zaktywizować lokalne społeczności do dalszego rozwoju niedrogiej bazy noclegowej, np. agroturystyki czy małych hotelików. Motorem rozwoju może być również handel, szczególnie sprzedaż lokalnych specjałów. To wszytko wygeneruje nowe miejsca pracy i wypromuje regiony.
Czy trasa rowerowa będzie tylko atrakcją dla turystów?
Właśnie nie. Chcemy, by spowodowała ona zmiany nawyków mieszkańców. Będą mogli oni np. przesiąść się z samochodu na rower, jadąc do pracy lub do pobliskiego miasta czy sąsiedniej gminy.
Ile czasu zajmie przejechanie całej trasy?
Rowerzysta, który chce się zatrzymać i coś po drodze obejrzeć, dziennie przejeżdża zazwyczaj ok. 50 km - w takim wypadku potrzeba by ok. 40 dni. Ale można ją etapować. Do poszczególnych miejsc można np. dojechać pociągiem, następnie przesiąść się na rower, a kolejny odcinek znów pokonać koleją. Trasa jest tak zaplanowana, że można wykorzystać różne formy transportu.
Czy są przygotowywane kolejne projekty trasy rowerowej na taką skalę?
Aktualnie w Polsce jest to jedyny projekt realizowany na taką skalę. Oczywiście pojawiło się wiele różnych pomysłów, które jednak nie wyszły poza fazę koncepcyjną.
@RY1@i02/2013/117/i02.2013.117.088000200.801.jpg@RY2@
Materiały prasowe
Monika Pałasz dyrektor departamentu programów ponadregionalnych w Ministerstwie Rozwoju Regionalnego
Co krok, a właściwie "co naciśnięcie pedału" możemy trafić na park krajobrazowy, np. Biebrzański, Roztoczański, Doliny Bugu. To unikatowe miejsca z fauną i florą, którą już trudno spotkać choćby w centralnej Polsce
Rozmawiała Monika Górecka-Czuryłło
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu