Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Przewoźnicy autobusowi mówią ministrowi: sprawdzam

1 sierpnia 2018

W poprzedniej kadencji Sejmu Andrzej Adamczyk jako opozycyjny poseł pracujący m.in. w komisji infrastruktury wielokrotnie postulował zwolnienie autobusów na liniach regularnych z obowiązku płacenia e-myta. Jego podstawowym argumentem było to, że wnoszona przez przewoźników opłata jest przerzucana na pasażerów. Czyli głównie na osoby, których nie stać na własne auto. Tymczasem właściciele samochodów osobowych za przejazd płatną drogą nie uiszczają ani złotówki. Adamczyk obiecywał, że rozwiązania dotyczące autobusów zmieni. Jednak choć tekę ministra infrastruktury dzierży już niemal trzy lata, nic takiego się nie stało.

– Nigdy nie dowiedzieliśmy się, dlaczego pan minister Andrzej Adamczyk z tej obietnicy się wycofał, a jednocześnie zapowiedział, że także w 2018 r. będą otwierane bramki na autostradach w szczytach wakacyjnych. Warto przypomnieć, że finansowe skutki dla Krajowego Funduszu Drogowego wynikające z ubiegłorocznej rezygnacji z pobierania opłat za przejazd autostradami wynosiły niewiele mniej niż cały roczny przychód pobierany od wszystkich autobusów na całej sieci dróg płatnych – zauważa Zdzisław Szczerbaciuk, prezes Polskiej Izby Gospodarczej Transportu Samochodowego i Spedycji, który wysłał w tej sprawie pismo do Ministerstwa Infrastruktury.

Otwarcie bramek kosztowało budżet 20 mln zł, podczas gdy wpływy z e-myta od autobusów wyniosły 25 mln zł.

Co prawda propozycje odpowiednich zmian przepisów pojawiły się w pierwszych wersjach projektu nowelizacji ustawy o publicznym transporcie zbiorowym (t.j. Dz.U. z 2017 r. poz. 2136 ze zm.), ale później zostały wykreślone. Poza tym dokument wciąż jest w powijakach i trudno się spodziewać, żeby przed wyborami samorządowymi został chociaż zaakceptowany przez Radę Ministrów. Inna sprawa, że w międzyczasie resort w błyskawicznym tempie przygotował i przeprowadził przez cały proces legislacyjny nowelizację samej ustawy o drogach publicznych zmieniającą zasady pobierania e-myta. Była to doskonała okazja do wyłączenia spod poboru opłaty elektronicznej autobusów na liniach lokalnych. W wywiadzie dla DGP w styczniu tego roku minister tłumaczył jednak, że nie wprowadzono do ustawy zapisów zwalniających autobusy z e-myta, ponieważ chciano szybko uchwalić nowelizację (bez konsultacji). Przyjęto więc założenie, że nie powinna wywoływać skutków dla innych podmiotów.

– Myślę, że ten problem też rozwiążemy w późniejszym okresie – zapewniał nas minister. Teraz resort nabrał wody w usta i od tygodnia nie odpowiada na nasze pytania.

Wiadomo, że wprowadzenie zwolnienia dla autobusów na liniach lokalnych, oprócz mniejszych wpływów do KFD, będzie też wymagać pewnego wysiłku od organu odpowiedzialnego za pobór opłat. Tym od jesieni będzie główny inspektor transportu drogowego. Największa trudność polega na tym, by odpowiednio identyfikować pojazdy realizujące kursy do 50 km i te jeżdżące na dłuższych trasach (od których nadal e-myto miałoby być pobierane). – To kwestie techniczne, które można rozwiązać. Wystarczy tylko chcieć – konkluduje Zdzisław Szczerbaciuk, prezes PIGTSiS. ©

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.