Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Infrastruktura

Lokalne przepychanki mogą pociągnąć mierzeję na dno

Kanał na Mierzei Wiślanej ma być gotowy do 2022 r.
Kanał na Mierzei Wiślanej ma być gotowy do 2022 r.
24 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Wart prawie 900 mln zł szlak wodny mający połączyć Zalew Wiślany i Zatokę Gdańską poróżnił nie tylko rząd i samorządy. Obnażył też rozbieżne interesy tych drugich

Dzisiaj weszła w życie nowelizacja specustawy o inwestycjach związanych z przekopem przez Mierzeję Wiślaną (Dz.U. z 2018 r. poz. 1402). Nie tylko określa ona zasady przygotowania, realizacji i finansowania przedsięwzięcia, ale też wprowadza ułatwienia, które mają przyśpieszyć cały proces. – Pieniądze z budżetu są już przygotowane. Podobnie jak przepisy, które pozwolą ruszyć z pierwszymi pracami jeszcze w tym roku – zapowiada minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Marek Gróbarczyk.

Nowela przystosowuje przepisy do obowiązującego od stycznia tego roku nowego prawa wodnego (Dz.U. z 2018 r. poz. 650 ze zm.). W praktyce oznacza to, że decyzje administracyjne dotyczące m.in. zagospodarowania wód i przyległych do nich gruntów będzie wydawać rządowy regulator (czyli właśnie Wody Polskie), a nie marszałkowie województw.

To kluczowa zmiana, bo oczywiste jest, że nie obejdzie się bez ingerencji w tereny znajdujące się na trasie przekopu. Choć sam kanał ma powstać na terenach niezamieszkałych, należących do Lasów Państwowych, to poza nim konieczne będzie też wybudowanie m.in. mostów i sztucznych wysp na Zalewie Elbląskim.

Samorządowcy jednak i tak mogą stanąć na drodze rządowym planom. Jeszcze gorsze jest to, że nie mówią oni jednym głosem. I wygląda na to, że przy okazji inwestycji stoczą walkę także między sobą.

Rozbieżne interesy

Szczególnie ostry spór rysuje się między władzami województw pomorskiego i warmińsko-mazurskiego. Te pierwsze głośno sprzeciwiają się powstaniu kanału, który ma m.in. odciążyć port morski w Gdyni i pomóc rozruszać port w Elblągu (po zmianach mogłyby do niego wpływać statki o zanurzeniu do 4 m). Drugie przyklaskują pomysłowi, zwłaszcza że przekop mierzei postulowały od wielu lat i widzą w tej inwestycji – podobnie jak rządzący – szanse rozwoju dla całego regionu.

Ostatnio punktem zapalnym okazał się raport środowiskowy, który na potrzeby projektu przygotowała Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska (RDOŚ) w Olsztynie. Jest on już po konsultacjach społecznych. Swoje stanowiska zaprezentowało w nim 10 podmiotów, w tym m.in. zarząd województwa pomorskiego, burmistrz miasta Krynica Morska, stowarzyszenie Eko-Unia, Polski Klub Ekologiczny oraz Okręg Wschodnio-Pomorski. Sami urzędnicy RDOŚ nie kryją, że przeważająca większość głosów jest krytyczna.

– Uwag jest kilkadziesiąt i są obszerne, niektóre zbieżne ze sobą. Wiele z nich dotyczy sposobu realizacji przedsięwzięcia i jego oddziaływania na środowisko, a także zapisów w dokumentacji środowiskowej – wylicza Justyna Januszewicz z olsztyńskiej RDOŚ. I dodaje, że dyrekcja analizuje aktualnie wszystkie uwagi. A ponieważ zostały one zgłoszone w trybie konsultacji publicznych, to RDOŚ będzie miała obowiązek odnieść się do nich w uzasadnieniu decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach inwestycji.

Ekologia orężem polityki

Spośród głosów krytycznych najdobitniej wybrzmiewa ten z zarządu województwa pomorskiego. Nie zostawił on na raporcie suchej nitki. – Nie sposób zignorować zawartych w nim błędów – mówi marszałek Mieczysław Struk. Naliczył ich aż 64, z czego 20 ma charakter ogólny, a 44 – szczegółowy.

Krytyka ogniskuje się przede wszystkim wokół tego, że całą Mierzeję Wiślaną obejmuje program Natura 2000, a planowana inwestycja ma przeciąć półwysep. – To z kolei oznacza dotkliwą ingerencję w środowisko i chroniony prawem teren – twierdzą przeciwnicy przekopu. I wypominają autorom dokumentacji brak szczegółowej oceny oddziaływania przedsięwzięcia na ten teren. W ocenie władz Pomorza przekop zdewastuje krajobraz mierzei i spowoduje utratę walorów plaż na odcinku od 6 do 10 km.

Ale ochrona środowiska to tylko jeden przyczynek do przepychanek. Problemem są też względy prawne. Zgodnie z przepisami inwestor musi jednoznacznie wykazać nadrzędny interes publiczny, który przemawiałby za przekopem. A także udowodnić, że jest to jedyne możliwe rozwiązanie. I tu – zdaniem władz województwa pomorskiego – najwyraźniej widać wybiórcze podejście autorów raportu, którzy dobrali do niego dane pod tezę. – Próbując wykazać nadrzędny interes publiczny, stwierdzili zapaść społeczno-gospodarczą Elbląga. Powołali się przy tym na przestarzałe dokumenty i badania z 2013 r. – czytamy w stanowisku województwa pomorskiego.

Zbyt optymistyczne prognozy

Zdaniem władz Pomorza dokumentacja znacząco zawyża też zyski z budowy drogi wodnej. Zakłada bowiem, że liczba przeładunków w porcie w Elblągu wzrośnie z 200 tys. ton w 2017 r. do 20 mln ton w 2045 r. A to by oznaczało, że miałby on taki sam potencjał jak port w Gdyni, choć jest od niego znacznie mniejszy. – Gdyński port ma obecnie 10 terminali przeładunkowych, 15 regularnych połączeń liniowych i możliwość przyjmowania znacząco większych statków. Takich, jakich Elbląg nigdy nie będzie mógł przyjąć – twierdzi Struk.

Marszałek zwraca też uwagę, że prognozy korzyści dla Elbląga są oderwane od rzeczywistości. Zwłaszcza że na samym przekopie wydatki się nie skończą. – Co z modernizacją infrastruktury portowej w Elblągu, tak by kanał realnie mógł się do czegoś przydać? Co z drogami, które miałyby służyć skomunikowaniu portu? – pyta Struk.

Takich inwestycji nie da się uniknąć, jeśli elbląski port ma – jak przewidziano to w analizach – osiągnąć ruch pasażerski na poziomie, jaki obecnie odnotowywany jest w Gdańsku (ok. 210 tys. osób rocznie w 2017 r.).

Rząd: to cele strategiczne

Krytyczna opinia pomorskiego samorządu dziwi przedstawicieli Ministerstwa Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej, które nadzoruje prace nad przedsięwzięciem. – To szczególnie zaskakujące ze względu na to, że zarząd województwa warmińsko-mazurskiego poparł przekop Mierzei Wiślanej. Trudno zrozumieć, dlaczego samorządowcom z Pomorza tak bardzo zależy na utrudnianiu realizacji tej inwestycji – komentuje Marek Gróbarczyk.

Podkreśla też, że przekop Mierzei Wiślanej jest inwestycją strategiczną z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa. – Obecnie jedyna droga na Zalew Wiślany z Bałtyku wiedzie przez rosyjską Cieśninę Pilawską. Budowa kanału ożywi port w Elblągu, którego działalność przestanie być zależna od decyzji zapadających w innym państwie. To również szansa na transportowe odciążenie portów trójmiejskich oraz znaczący rozwój regionu północno-wschodniej Polski – konkluduje minister. ©

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.