Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Edukacja

Resort edukacji jest ślepy jak kret

27 sierpnia 2020
Ten tekst przeczytasz w 8 minut

Ś rodowisko nauczycielskie charakteryzuje duża dawka kompromisu, a nawet starego, dobrego konformizmu. To irytujące, kiedy chcieć znaczącej poprawy jakości nauczania, przydatne, kiedy trzeba zatykać dziury w pokładzie statku. Jesienią szkoły z pewnością przejdą trudne chwile, jednak nie przewrócą się z powodu pandemii, choć minister edukacji Dariusz Piontkowski zarządza kryzysem za pomocą konferencji prasowych. Nauczyciele przeprowadzili już uczniów przez niejedno Morze Czerwone, przeprowadzą i teraz.

Pewne towarzyszące przemarszowi zjawiska można przewidzieć: mało zdolni pracownicy oświaty wieźć się będą, jak zawsze, na plecach bardziej zdolnych, zamieszanie w szkołach będzie większe niż usłyszymy od ministra, ale mniejsze niż przeczytamy w „Gazecie Wyborczej”, „władze” będą dokładały do chaosu absurdalne kontrole, zaś ZNP pogubi się w sprzecznych postulatach. Tak jest zawsze, podczas kolejnych reform, dobrych i złych, podobnie będzie więc i teraz.

Wprowadzenie zmiany w sposobie prowadzenia lekcji i egzaminów, łącznie z modyfikacją podstawy programowej, to kolejna chaotyczna reforma. Tyle że w odróżnieniu od poprzednich niechciana nawet przez kierownictwo MEN. Co ciekawe, chociaż ministerstwo traktuje pandemiczną „reformę” jako dziecko niechciane (zgodnie z powszechnym odczuciem!), uparte jest, by nią zarządzać. Nie ma nadzwyczajnych kompetencji przywódczych, kiepsko komunikuje się ze środowiskiem nauczycielskim, stowarzyszenia aktywnych pedagogów traktuje jak dopust Boży, a na krytykę od lat zwykło odpowiadać „pomidor” (Chaos? Nie ma chaosu. Konsultacje? Przecież się odbyły etc.).

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.