Dodatkowe godziny i większe klasy sposobem na braki kadrowe
Kuratorzy opiniują plany nowego roku szkolnego, ale w związku z trudną sytuacją kadrową dość liberalnie podchodzą do liczebności klas i braku podziału na grupy językowe - mimo sprzeciwu związkowców
Organy nadzoru pedagogicznego co do zasady pozytywnie oceniają arkusze organizacyjne na kolejny rok szkolny. Nie uwzględniają zastrzeżeń oświatowych związków zawodowych, które również uczestniczą w procesie konsultacji tych dokumentów. Tym bardziej że przepisy przewidują ograniczenia dla liczebności oddziałów tylko w klasach I-III podstawówek (maksymalnie 25 uczniów, a pod pewnymi warunkami 27). Dlatego często w starszych klasach następuje łączenie oddziałów. Dzięki takim działaniom można zaoszczędzić na etatach i uporać się z brakiem nauczycieli o określonych specjalnościach.
Mimo licznych apeli - m.in. ze strony związkowców i rodziców - Ministerstwo Edukacji i Nauki nie chce wprowadzić limitów w starszych klasach. Powód? Wygenerowałoby to ogromne koszty i sprawiło, że deficyt nauczycieli byłby jeszcze większy niż obecnie. Jednak takie zarządzanie oświatą nie wypływa pozytywnie na jakość kształcenia.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.