Co skrywa ocena
A gdyby kandydaci do pracy mieli takie same oceny, lecz różnili się płcią? Na kogo byś postawił, czytelniku?
Codziennie spotykamy się z różnego rodzaju ocenami. Wahamy się, którą restaurację wybrać – zaglądamy do sieci i sprawdzamy recenzje. Gdy wieczorem chemy obejrzeć film, najpierw ustalamy, jakie noty wystawili mu widzowie. A co, gdy chcemy kogoś zatrudnić? Na niektórych platformach internetowych możemy znaleźć oceny kandydatów.
Wyobraźmy sobie teraz, że szukamy w sieci hydraulika-złotej rączki. Prawdopodobnie wybierzemy jedną z osób, które mają najlepsze opinie. A gdyby pretendenci mieli takie same oceny, ale różnili się płcią? Na kogo byś postawił, czytelniku? Pierwsza myśl: mężczyźni lepiej sobie radzą z pracami fizycznymi. Ale przecież jednak ktoś ocenił pracę złotych rączek. I tu pojawiają się dwie możliwości: albo noty wystawiły bezstronne osoby – i wówczas należałoby się spodziewać, że pracownicy ocenieni tak samo mają porównywalne umiejętności, albo pracodawcy byli stronniczy – co z kolei otwiera nam kolejne opcje: a) oceny zawierają informacje na temat umiejętności pracowników, b) zawierają one informację o stopniu preferencji dla pracowników z danej grupy. Jeśli pracownik należy do grupy nielubianej przez potencjalnych pracodawców, ocena zaniża jakość pracy. Innymi słowami, jeśli oceny są równe i uważa się, że oceniający byli stronniczy, to należy zatrudnić pracownika z grupy dyskryminowanej.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.