MEN podjął decyzję w sprawie edukacji zdrowotnej. Przedmiot będzie obowiązkowy, ale nie cały
Minister Barbara Nowacka ogłosiła decyzję w sprawie edukacji zdrowotnej. Od września przedmiot będzie obowiązkowy, ale z wyłączeniem komponentu dotyczącego wiedzy seksualnej.
Minister przekazała informację na temat nowej formuły przedmiotu w czwartek na antenie TVN24. Szefowa MEN ogłosiła, że edukacja zdrowotna od września będzie przedmiotem obowiązkowym, ale treści dotyczące wiedzy seksualnej będą fakultatywne.
Edukacja zdrowotna - nowe zasady
- Przedmiot będzie składał się tak naprawdę z dwóch przedmiotów, czyli przedmiotu edukacja zdrowotna takiego, jakim jest i nieobowiązkowego przedmiotu, który będzie prawdopodobnie około jedną dziesiątą całości przedmiotu, dotyczącym wiedzy o zdrowiu seksualnym - oznajmiła.
Przypomnijmy, że edukacja zdrowotna zadebiutowała w szkołach we wrześniu - zastąpiła wychowanie do życia w rodzinie (WDŻWR). W tym roku szkolnym zajęcia realizowane są w szkołach podstawowych (klasy IV–VIII) oraz w szkołach ponadpodstawowych (klasy I-III), a program obejmuje 11 modułów tematycznych, m.in. zdrowie fizyczne i psychiczne, wartości i postawy, bezpieczeństwo w sieci, profilaktykę uzależnień oraz edukację seksualną.
Ze względu na fakultatywny charakter przedmiotu nie cieszy się on dużym zainteresowaniem uczniów. Z danych MEN wynika bowiem, że w roku szkolnym 2025/2026 uczestniczyło w nim 920 tys. uczniów, czyli ok. 30 proc. wszystkich uprawnionych. Jednocześnie frekwencja na edukacji zdrowotnej jest zbliżona do zajęć WDŻWR.
"Na podstawie danych z lat 2019/2020–2024/2025 widoczny jest systematyczny spadek odsetka uczniów uczestniczących w zajęciach WDŻWR. W roku szkolnym 2019/2020 uczestniczyło 50,38 proc. uczniów, natomiast w 2024/2025 już tylko 33 proc. Prognoza liniowa wskazuje, że przy utrzymaniu obecnego trendu w roku 2025/2026 udział ten wyniósłby około 30 proc., a w 2026/2027 mógłby spaść do około 26 proc." - podkreślano w komunikacie MEN.
Edukacja seksualna obowiązkowa. Wiedza seksualna za zgodą rodziców
Na temat możliwych wariantów dotyczących kształtu przedmiotu rozmawialiśmy z dr Barbarą Jamrozowicz z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jak ekspertka komentowała ewentualne wdrożenie przedmiotu w wersji z wyłączeniem edukacji seksualnej? - To wariant zbieżny z narracją prezydenta Karola Nawrockiego i części środowisk, które deklarują poparcie dla edukacji zdrowotnej, ale przy wyłączeniu komponentu dotyczącego zdrowia seksualnego - zaznaczała.
Równocześnie wskazywała na pojawiające się wątpliwości wobec takiego rozwiązania. Podkreślała, że ograniczenie tego modułu lub uczynienie go nieobowiązkowym może prowadzić do pytań o rzeczywistą wartość oraz rolę całego przedmiotu.
- Ograniczenie zakresu sprawi przecież, że tematy związane ze zdrowiem seksualnym pozostaną poza edukacją obowiązkową i będą obecne jedynie fragmentarycznie - m.in. w ramach biologii. Tymczasem, jak wynika m.in. z badań NASK, np. pierwsze kontakty dzieci z treściami pornograficznymi następują średnio między 10. a 11. rokiem życia. W praktyce oznacza to, że bez systemowego wsparcia edukacyjnego dzieci są w dużej mierze zdane na internet i środowisko rówieśnicze, a jakość wsparcia rodzicielskiego jest w tym zakresie bardzo zróżnicowana. A to oznacza, że powstanie luka między tym, co oferuje szkoła, a tym, co jest poza jej zasięgiem - podkreślała.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu