Resort edukacji będzie zbierał dane wrażliwe o uczniach
● W nowym Systemie Informacji Oświatowej znajdą się dane osobiste 7 milionów uczniów
● Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych boi się o bezpieczeństwo zbieranych informacji
W tworzonym przez resort edukacji nowym Systemie Informacji Oświatowej (SIO) mają znaleźć się osobiste dane prawie 7 mln przedszkolaków i uczniów chodzących do szkół podstawowych, gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych. Dyrektorzy szkół będą podawać numer pesel uczniów, miejsce urodzenia i zamieszkania. W systemie znajdą się też opinie z poradni pedagogiczno-psychologicznej.
Tworzenie zintegrowanej megabazy danych zawierającej informacje, niekiedy wręcz o charakterze intymnym, budzi wątpliwości Michała Serzyckiego, generalnego inspektora ochrony danych osobowych. GIODO obawia się wycieku danych, zwłaszcza że posiadają one wysoką wartość rynkową.
Lilla Jaroń, wiceminister edukacji, zapewnia, że dane będą bardzo dobrze chronione przez systemy informatyczne. Zostanie też odgórnie zdefiniowany zakres dostępu dla poszczególnych podmiotów mogących korzystać z SIO. Resort nie będzie miał wglądu do danych spersonalizowanych.
Z badań wynika jednak, że za wycieki informacji w 85 proc. odpowiadają osoby mające do nich dostęp. Do danych o uczniach z danej szkoły wgląd będą mieli dyrektorzy. To oni będą dysponować hasłami pozwalającymi zalogować się do systemu. Mogą jednak nie poradzić sobie z ciążącą na nich odpowiedzialnością, jak zdarza się obecnie. Na przykład dyrektor Gimnazjum nr 2 we Wrześni, aby ułatwić rodzicom dostęp do e-dziennika po wymianie serwera, zgodził się na wprowadzenie jednego hasła. W efekcie każdy uczeń mógł sprawdzić oceny innych.
- To zachowanie patologiczne i w moim przekonaniu marginalne - uważa Marek Pleśniar z Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty.
Jego zdaniem świadomość dyrektorów o konieczności ochrony danych osobowych znacząco wzrosła.
Krzysztof Komorowski, ekspert Instytutu Sobieskiego, wskazuje, że w Polsce wydaje się duże pieniądze na budowę systemów, zapominając jednak o kosztach ich utrzymania.
W efekcie ich zarządzanie pozostawia się często nielicznym, średnio wykwalifikowanym administratorom, bo lepiej wykwalifikowani przechodzą do sektora prywatnego, gdzie płace są zdecydowanie wyższe. Zauważa też, że tworzenie aż tak rozbudowanej bazy danych może nie być konieczne.
jolanta.ojczyk@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu