Spokojnie, nie zginę w połowie drogi
"Komu sił nie starcza, ten ginie w połowie drogi" - mawiał niegdyś Konfucjusz. Dziś opozycja w roli wędrowca opadającego z sił chętnie zobaczyłaby rząd. Jednak z perspektywy ministra nauki i szkolnictwa wyższego mogę śmiało powiedzieć, że my od samego początku pracujemy na dobry efekt czterech lat i sił na pewno nam nie zabraknie. A co zdarzyło się przez minione dwa lata?
Hamulec w postaci ogólnoświatowego kryzysu spowolnił rozwój wielu dziedzin. Nie zdołał jednak ograniczyć wzrostu środków inwestowanych w polską naukę. Obecny rok jest rekordowy pod względem nakładów budżetowych, przynosząc ich wzrost o 23 proc. w porównaniu z 2008 r., liczby otwartych konkursów i przeznaczonych na nie kwot oraz inwestycji w infrastrukturę naukową.
Od początku kadencji zawarliśmy z uczelniami i jednostkami naukowymi blisko 600 umów o wartości ponad 9,1 mld zł. Do końca roku podpisane zostaną umowy na ponad 10 mld zł, co stanowi więcej niż dwukrotność całego budżetu przeznaczanego w poprzednich latach na naukę. Nie stałoby się tak, gdyby nie przyspieszenie dystrybucji i poprawa dostępności funduszy strukturalnych uzyskane poprzez skrócenie terminów naboru wniosków, oceny formalnej, zawarcia umów i realnego uruchomienia finansowania. W 2009 r. odnotowaliśmy wzrost udziału funduszy unijnych w finansowaniu nauki i szkolnictwa wyższego o 288 proc.
Tak znaczące zwiększenie finansowania, opartego na premiowaniu jakości i konkurencyjności, to ogromna szansa, aby za kilka czy kilkanaście lat przy konsekwentnej polityce polska nauka nie tylko włączyła się do kluczowych nurtów światowych badań, ale aby polscy naukowcy mieli możliwość wniesienia istotnego wkładu w rozwój cywilizacji i nowoczesnej gospodarki. W Polsce zbyt długo obowiązywała stara socjalistyczna zasada: każdemu według potrzeb, a w myśl tej zasady - o tym, co komu trzeba, decydował najczęściej minister. To było rozwiązanie najprostsze i jednocześnie najbardziej zniechęcające do jakiejkolwiek inicjatywy i dbałości o jakość. Od pierwszych dni, kiedy objęłam resort nauki i szkolnictwa wyższego, systematycznie zmieniam filozofię finansowania badań i rozwoju. W tym modelu decydujące znaczenie mają przede wszystkim jakość projektu, kreatywność i potencjał intelektualny kadry naukowej, a nie przychylne oko urzędnika państwowego.
Nowej filozofii i znaczącemu zwiększeniu finansowania badań musi jednak towarzyszyć zmiana działania całego systemu. Rozpoczynając na początku kadencji pracę, wsłuchiwałam się w głos środowiska naukowego i oczekiwania wobec nowego ministra. Uderzyła mnie wówczas często powtarzana konieczność przeprowadzenia reform, chociaż już konkretne ich propozycje nie były jednolite. Stąd też powołałam zespół złożony z przedstawicieli wszystkich środowisk - rektorów, naukowców, uczelni publicznych i niepublicznych, studentów, a także przedstawicieli świata gospodarki w celu wypracowania założeń reformy. Aż 90 tys. pracowników naukowych otrzymało list, w którym informowałam o możliwości włączenia się w konsultacje i zgłaszania własnych koncepcji. Propozycje rozwiązań prawnych komentowano w internecie, w mediach, w środowiskowych debatach. Można z całą odpowiedzialnością stwierdzić, że nigdy jeszcze tak szeroko nie prowadzono dialogu ze środowiskiem na temat proponowanych zmian.
Co ważne, nigdy też nie próbowano integrować zmian w systemie nauki ze zmianami w szkolnictwie wyższym. A przecież funkcjonują one jak zbiór naczyń połączonych, w którym poziom badań naukowych wpływa na poziom kształcenia i odwrotnie. Systemowa spójność to jeden z filarów naszych reform.
W efekcie takiego podejścia i szerokich konsultacji zaproponowaliśmy zmiany we wszystkich ustawach regulujących sektor nauki i szkolnictwa wyższego. Rząd przyjął w grudniu 2008 r. pięć projektów ustaw zmieniających naukę, a w listopadzie 2009 r. - założenia reformy szkolnictwa wyższego, które wprowadzają zmiany w kolejnych dwóch ustawach. Można powiedzieć, że to historyczne przedsięwzięcie ma na celu nie tylko poprawę konkurencyjności nauki i szkolnictwa wyższego w Polsce, ale również zlikwidowanie wielu sprzeczności i luk, które utrudniały nie tylko prowadzenie racjonalnej polityki w tym sektorze, ale również rzetelną ocenę pracy naukowej i dydaktycznej.
Ustawy dotyczące systemu nauki zmienią dotychczasowe struktury i procedury tak, aby premiowana była jakość. To będzie swoista nowa konstytucja polskiej nauki. Najważniejsza wśród projektów jest ustawa o finansowaniu nauki. Proponujemy w niej nowy system oceny dokonywanej przez Komitet Ewaluacji Jednostek Naukowych oraz wprowadzenie nowoczesnych, zbliżonych do sprawdzonych europejskich wzorców, procedur pozyskiwania środków.
Badania naukowe finansowane z budżetu państwa zarządzane będą przez dwie agencje. Istniejące już Narodowe Centrum Badań i Rozwoju kierować będzie środki na badania stosowane. Dzięki zwiększeniu w projekcie ustawy zakresu zadań NCBiR nauka zbliży się bardziej do gospodarki, gdyż zakres uzyskiwania środków finansowych przez naukowców zależeć będzie od zaangażowania w projekty biznesu.
Na początku tej kadencji udało się w końcu po długich debatach uzgodnić listę strategicznych dla Polski programów badawczych. W efekcie Narodowe Centrum Badań i Rozwoju rozpoczęło finansowanie projektów w zakresie czystych technologii energetycznych oraz projektów informatycznych. W pakiecie projektów ustaw przewidujemy też utworzenie Narodowego Centrum Nauki, niezależnej agencji zaprojektowanej według modelu Europejskiej Rady Badań. NCN, zarządzane przez naukowców bez wpływu ministra, decydować będzie o rozdziale środków na badania podstawowe. Ważne zmiany czekają również Polską Akademię Nauk oraz jednostki badawczo-rozwojowe. Wszystko po to, by te ważne instytucje naukowe lepiej odpowiadały na wyzwania cywilizacyjne i coraz większą konkurencję ich odpowiedników za granicą.
Przewidziane dla systemu nauki nowe mechanizmy funkcjonowania oraz finansowania oparte na jakości i konkurencyjności zastosowane zostały w sposób integralny w reformie szkolnictwa wyższego. Proponowane zmiany są tak skonstruowane, aby uczelnie zabiegały o studentów jakością oferty kształcenia i prowadzonych badań. Ważnym narzędziem do tego będzie większa swoboda szkół wyższych w tworzeniu programów kształcenia. W pierwszej kolejności jednostki posiadające uprawnienia habilitacyjne będą samodzielnie tworzyć kierunki i programy studiów. W przyszłości, wraz z pozytywnym jakościowym rozwojem pozostałych uczelni, autonomia programowa zostanie rozszerzona. Rozwiązania te są potężnym instrumentem oddanym w ręce uczelni. I to od ich kreatywności, innowacyjności i inicjatywy zależeć będzie, jak je wykorzystają.
Wzmacnianiu własnego potencjału sprzyjać będą jednocześnie nowe mechanizmy finansowania. Zabezpieczając finansowanie uczelniom państwowym na poziomie 2010 r., proponujemy stworzenie funduszu projakościowego, z którego środki trafią do najlepszych, czyli do wyłanianych w konkursach Krajowych Naukowych Ośrodków Wiodących, do jednostek posiadających ocenę wyróżniającą Polskiej Komisji Akredytacyjnej, do uczelni niepublicznych prowadzących studia doktoranckie, do jednostek wdrażających wynikające z procesu bolońskiego Krajowe Ramy Kwalifikacji oraz do 30 proc. najlepszych doktorantów. Temu mechanizmowi przyświeca jeden cel: najlepsi muszą być jeszcze lepsi, aby móc w końcu równać się z najlepszymi na świecie.
Także z tego powodu staramy się przyspieszyć i uatrakcyjnić karierę młodych pracowników naukowych oraz zwiększyć aktywność międzynarodową uczelni i udział wybitnych naukowców ze świata w naszych pracach badawczych. Jednocześnie wiele rozwiązań przybliży uczelnie do gospodarki i oczekiwań pracodawców, którzy będą włączani w proces kształcenia. Studenci zaś - główny beneficjent proponowanych zmian - otrzymają dodatkowe uprawnienia, aby mogli czuć się prawdziwymi partnerami władz uczelni i wykładowców, a już jako absolwenci, aby opuszczali uczelnie z gruntowną wiedzą i użytecznymi umiejętnościami pozwalającymi osiągać wymierne sukcesy zawodowe.
Przed nami poważne i konieczne zmiany legislacyjne, ale wiele spośród zamierzeń i planów już jest z powodzeniem realizowanych. Bo reforma to zmienianie na lepsze rzeczywistości, nie tylko w przyszłości, ale już teraz, krok po kroku. Rekordowe inwestycje na naukę nie oznaczają końca kłopotów z dnia na dzień, ale z pewnością precyzyjne programowe finansowanie kierunków zamawianych, czyli strategicznych dla rozwoju Polski, w wysokości 1,5 mld zł pomaga zachęcić ambitnych młodych Polaków do ich wyboru. Z kolei uruchomienie w styczniu 2010 r. Wirtualnej Biblioteki Nauki dla wszystkich naukowców i studentów w Polsce da im szansę korzystania z najlepszych baz światowych publikacji naukowych. Nie będzie już różnic w dostępie do wiedzy.
"Lepiej nie zaczynać, niż zacząwszy, nie dokończyć" - tak niegdyś cytowany już Konfucjusz upominał tych, którzy nie mieli w sobie dość determinacji i konsekwencji w realizacji planów. Po dwóch latach pracy mogę powiedzieć, że nie bez trudu, ale z ogromną determinacją dążymy do ambitnie wyznaczonego celu. Zwiększając oczekiwania wobec nauki i uczelni wyższych, wprowadzamy zmiany i dajemy instrumenty, które pomogą ten cel osiągnąć. Nigdy nie będzie to jednak pełen sukces bez udziału samych naukowców, którzy przecież wielokrotnie udowodnili, że w naszej nauce determinacji nie brakuje. I nie zapominajmy, że po zdobyciu przez nas ośmiotysięcznika na horyzoncie pojawi się kolejny, bo jak napisała nasza wielka poetka Wisława Szymborska: "Każdy przecież początek to tylko ciąg dalszy, a księga zdarzeń zawsze otwarta w połowie."
@RY1@i02/2009/226/i02.2009.226.000.0013.001.jpg@RY2@
Kudrycka: nie zmarnowałam tych dwóch lat
Wojciech Górski
minister nauki i szkolnictwa wyższego
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu