Ministerstwo edukacji oszczędza na olimpiadach
Ministerstwo Edukacji Narodowej oszczędza na organizacji olimpiad językowych. Tłumaczy to kryzysem. Na każdy z konkursów zabrakło po 10 - 30 tys. zł. W tym samym czasie resort kupił trzy samochody za blisko 400 tys. zł.
W tym tygodniu ma zostać rozstrzygnięty po raz kolejny konkurs na organizację olimpiad z języka niemieckiego, francuskiego i białoruskiego. Poprzednie próby nie znalazły finału, bo MEN zaproponowało organizatorom sumy zdecydowanie niższe niż te, o które prosili.
Piotr Jankowiak z katedry skandynawistyki poznańskiego Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza przygotowuje olimpiadę od 32 lat. Na organizację tegorocznej potrzebował 44 tys. zł. Ale urzędnicy resortu edukacji zaproponowali mu jedynie 14 tys. zł. Ponieważ Jankowiak wiedział, że za takie pieniądze olimpiady przygotować się nie da, wycofał się z konkursu.
Gdy potencjalni organizatorzy olimpiad z języka francuskiego i białoruskiego dowiedzieli się, że będą musieli współfinansować konkurs, nawet nie złożyli oferty. Dlatego ministerstwo postanowiło ogłosić konkurs jeszcze raz. Ale już teraz wiadomo, że nie oznacza to zwiększenia nakładów. W tzw. specyfikacji konkursowej zaznaczono, że na wszystkie trzy olimpiady ministerstwo może wydać w sumie 32 tys. zł. Tylko konkurs z języka niemieckiego w opinii organizatorów będzie kosztować 44 tys zł. - Taką właśnie kwotę podałem w zamówieniu konkursowym - mówi nam Piotr Jankowiak.
Szczegółowa informacja o nowym konkursie pojawiła się na stronach internetowych MEN 21 października. Drastyczne cięcia wydatków na ten cel resort tłumaczy sytuacją budżetową i koniecznością poszukiwania oszczędności. Kilka tygodni temu wiceminister edukacji Krystyna Szumilas informowała posłów z sejmowej komisji, że z powodu kryzysu niektóre olimpiady mogą się nie odbyć. - Tłumaczyła wtedy, że kryzys dotknął edukację i że w ramach oszczędności może nie wystarczyć pieniędzy na organizację wszystkich konkursów - mówi Sławomir Kłosowski z PiS, były wiceminister edukacji. Ale czy na pewno sytuacja finansowa w resorcie jest tak zła? Chyba nie, skoro jeszcze tego samego dnia, gdy ukazał się komunikat o olimpiadach, MEN poinformowało, że zamierza zakupić trzy samochody osobowe średniej klasy. Łączna wartość zamówienia to bagatela 371 300 zł. - Jak widać, oszczędności nie dotyczą wygody urzędników - komentuje z przekąsem poseł Kłosowski.
Zamówienie na samochody dla urzędników to niejedyny wydatek ministerstwa, który budzi kontrowersje w obliczu tłumaczenia o braku pieniędzy na olimpiady. Prócz tych 371 tys. zł aż ćwierć miliona resort wyda na gadżety promujące dwa programy edukacyjne autorstwa minister Katarzyny Hall. Na organizację olimpiad w tym roku resort przeznaczył o 619 tys. zł mniej niż w roku ubiegłym (na ten cel wydano wówczas 6,7 mln zł).
Czy ta sytuacja oznacza, że mające wieloletnią tradycję olimpiady językowe nie odbędą się? Niekoniecznie. Nie oglądając się na urzędników, Piotr Jankowiak z UAM postanowił poszukać sponsora konkursu z języka niemieckiego. I to z dobrym efektem. - Bez względu na to, jaką kwotę dostanę z ministerstwa, konkurs się odbędzie. Teraz zależy mi jedynie na tym, by urzędnicy MEN jak najszybciej zakończyli formalności, bo pierwszy etap olimpiady powinien się odbyć już 20 listopada - powiedział nam Jankowiak. Justyna Sadlak z biura prasowego MEN zapewniła nas, że rozstrzygnięcie konkursu nastąpi na początku tygodnia.
Artur Grabek
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu