Dziennik Gazeta Prawana logo

Nie możemy dłużej udawać edukacyjnego lidera Europy

1 lipca 2018

Polska, niepodobna do innych krajów przechodzących tzw. transformację ustrojową, ponosi ogromne koszty braku rozwagi i finansowego wsparcia dla nauki i edukacji z lat 90. i późniejszych, kiedy powstało ogromne społeczne zapotrzebowanie na wykształcenie akademickie. Często przytacza się, że w tych latach nastąpił pięciokrotny wzrost liczby studentów. Nieco ciszej dodaje się, że kadra akademicka wzrosła jedynie o 30 proc. Niestety, to nie sukces polskiego środowiska akademickiego, to swoista porażka. Wobec tak wielkich oczekiwań młodzieży wpierw nastąpiło przeciążenie dydaktyczne w uczelniach publicznych wobec braku kadry i infrastruktury (w tych latach niemal nie tworzono nowych inwestycji w resorcie szkolnictwa wyższego), potem powstały szkoły niepubliczne, oferujące tzw. łatwe kierunki studiów i angażujące kadrę z uczelni publicznych, w końcu w drugiej połowie lat 90. z publicznej kasy wydano spore pieniądze na uczelnie zawodowe. Rezultatem natychmiastowym był spadek jakości nauczania i niemal całkowity spadek aktywności badawczej osób zatrudnionych na wielu etatach. Wszystko to odbywało się z nadania decyzji politycznych, bez strategii rozwoju kraju, a szczególnie szkolnictwa wyższego. Czy możemy dalej udawać, że nic się nie stało?

W roku 2002 opublikowany został "Raport o zasadniczych problemach szkolnictwa wyższego w polskim systemie edukacji narodowej" (A. Janowski, A. Koźmiński, J. Woźnicki, F. Ziejka) stanowiący zbiór uchwał Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich z lat 1999 - 2002. W konkluzji raportu stwierdzono potrzebę ustanowienia ładu edukacyjnego w kraju ponad podziałami politycznymi.

Ładu nie ustanowiono, porozumienia ponad podziałami nie zawarto, natomiast z inicjatywy KRASP zrodziło się prawo o szkolnictwie wyższym. Proces jego ustanawiania w debacie parlamentarnej pokazał, że bez porozumienia ponad podziałami politycznymi nie będzie możliwe wprowadzenie reformy z prawdziwego zdarzenia, gruntownych, śmiałych zmian w systemie szkolnictwa wyższego. W rezultacie zrodziło się prawo, które bez wizji rozwoju szkolnictwa wyższego, umacnia nadregulację odgórną, pozostawia silne ciała kolegialne w procesie zarządzania uczelniami, wprowadza ilościowe miary kategorii uczelni etc. Formalnie dostosowuje system do wymogów procesu integracji europejskiej w zakresie szkolnictwa wyższego (proces boloński). Pozostawia wieloetatowość. Jest jednak dobrym przykładem wykorzystania dorobku środowiska akademickiego (pamięci przechowywanej przez KRASP).

Trzeba uświadomić sobie przepaść między politykami a ludźmi wiedzy (zarówno tymi, co ją tworzą poprzez badania, jako i tymi, co z niej korzystają w procesie uczenia się czy praktycznego wykorzystania) i niedocenianie przez polityków roli, jaką w świecie pełni nauka. Ten brak porozumienia i współdziałania istnieje pomimo politycznych deklaracji i zapisanego w Narodowym Planie Rozwoju celu strategicznego: rozwijania konkurencyjnej gospodarki opartej na wiedzy.

Doświadczenie wskazuje, że ani francuski, ani niemiecki czy brytyjski, lecz hybrydowy amerykański system szkolnictwa wyższego okazał się najbardziej efektywny w XX w. Pozwala na "masyfikację" studiów, intensyfikację działalności badawczej, zatem sprzyja różnorodności misji i profili uczelni. Podczas wizyty delegacji KRASP w Stanach Zjednoczonych, na zaproszenie American Council of Education, ówczesny prezydent ACE dr David Ward na pytanie, co jest przyczyną tego, że amerykański system szkolnictwa wyższego ma osiągnięcia, stwierdził, że podstawowym powodem jest fakt, że... nie ma systemu szkolnictwa wyższego w Stanach Zjednoczonych. Bo rola państwa w tej materii jest sprowadzona do minimum.

W moim przekonaniu nie ma potrzeby, by istniał sztywny system w Polsce, natomiast jest konieczność, aby organizacja szkolnictwa wyższego była spójna. Siłą każdej wspólnoty uniwersyteckiej jest jej różnorodność i wszelka standaryzacja jest zaprzeczeniem natury uniwersytetu. Nie można akceptować sugerowanego i wprowadzanego podziału na naukę i szkolnictwo wyższe, dzielenia środowiska na naukowe i akademickie. Szkolnictwo wyższe musi być oparte na badaniach naukowych. W tym kontekście nie sadzę, aby szczęśliwe było wprowadzenie pod obrady parlamentu pakietu ustaw o nauce, niezależnie od legislacji dotyczących szkolnictwa wyższego. Od dawna środowisko upominało się o udzielenie nam dostatecznej politycznej uwagi i powagi, by dopracować jedną ustawę regulująca sprawy nauki, stopni naukowych oraz szkolnictwa wyższego. Niestety, tendencje są odwrotne - więcej szczegółowych regulacji, ustaw i w konsekwencji nadregulacja i brak spójności prawnej pomiędzy nauką i szkolnictwem wyższym.

Sugerując zatem kroki w kierunku ładu w zakresie szkolnictwa wyższego, proponuję: zawarcie porozumienia ponad podziałami politycznymi dla spraw edukacji, nauki i kultury.

A następnie: opracowanie strategii rozwoju kraju poprzez naukę i szkolnictwo wyższe, od przedszkola do uniwersytetu, ograniczenie roli rządu w zarządzaniu uczelniami. Za tym powinna pójść zmiana filozofii tworzenia prawa akademickiego: więcej swobody dla prawdziwie autonomicznych uczelni. I równocześnie: tworzenie prawnych zachęt (też podatkowych) do poszukiwania różnorodności źródeł finansowania szkolnictwa wyższego (niepubliczne środki, samorządowe, venture capital, partnerstwo publiczno-prywatne współpłatność za studia) oraz tworzenie kultury mecenatu, darowizn.

Ważna jest też różnorodność misji uczelni! Tworzenie systemu szkolnictwa wyższego demokratycznego u podstaw (powszechna dostępność, szeroka, różnorodna oferta kształcenia), ale elitarnego na szczycie. Do tego prawdziwa autonomia, a zarazem finansowa przezroczystość uczelni. Jakość i doskonalenie zarządzania. Zmniejszenie roli ciał kolegialnych w procesach zarządzania, a zwiększenie w sprawach akademickich.

Studia i ich organizacja powinny być oparte na programach studiów, a nie kierunkach, administracyjnie ustanawianych i standaryzowanych. Jakość jako priorytet, edukacja skoncentrowana na kompetencjach i umiejętnościach oraz przygotowaniu do uczenia się przez całe życie.

Strategia rozwoju szkolnictwa wyższego w Polsce nie powinna abstrahować od zachodzących zmian w Europie. Chodzi tu głównie o zmiany w zakresie governance, finansowania i autonomii uniwersytetów. Większość krajów doszła do wniosku, co potwierdzają badania amerykańskie, że pozycja uczelni wzrasta wraz ze wzrostem władzy rektorskiej i ograniczona jest rola ciał kolegialnych w zarządzaniu uczelnią. Nie oznacza to, że ciała kolegialne się marginalizuje, pozostaje ich ważna rola merytoryczna i akademicka. Wszędzie tam, gdzie wprowadza się większą niezależność zarządzania uczelnią od gremiów akademickich, uniwersytety mają większe sukcesy.

Tym środowisko akademickie i naukowe różni się od innych, że warunkiem wprowadzenia ładu w szkolnictwie wyższym musi być autonomia uczelni i różnorodność ich misji, autonomia szeroko rozumiana i połączona z przejrzystą odpowiedzialnością wobec społeczeństwa. Tak jak siłą każdego uniwersytetu jest jego interdyscyplinarność, różnorodność poglądów i opinii, tak silny i stabilny układ szkolnictwa wyższego osiągniemy poprzez jego różnorodność i wzajemne uzupełnianie misji wielu autonomicznych uczelni. Nie można mówić o autonomii, gdy uczelnia jest chronicznie niedofinansowana. Podobnie, uczelnia jest właścicielem budynków i gruntów, ale to nie znaczy, że tym zarządza. Uczelnia to miejsce, gdzie decyduje się o przyszłości cywilizowanej Polski, nie tylko gospodarczej, ale kulturalnej i społecznej.

Chcę wyrazić nadzieję, że zainspirowana przez minister Kudrycką, choć szczegółowymi propozycjami zmian, dyskusja na temat szkolnictwa wyższego w Polsce przyniesie wnet rezultaty nie tyle w postaci nadmiernie detalicznego prawa, ale wzbudzi refleksje w szerszych kręgach polityków.

@RY1@i02/2009/191/i02.2009.191.000.014a.101.jpg@RY2@

Tadeusz Luty, przewodniczący Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich

Tadeusz Luty

przewodniczący Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.