Kontrole w szkołach. Najsłabsze dostaną wsparcie
Resort edukacji wprowadza szczegółowe kontrole nauczania w szkołach. Mają one umożliwić stworzenie ogólnopolskiego systemu informacji oświatowej o jakości ich pracy. Jak się dowiedzieliśmy, MEN chce także dać szansę najsłabszym placówkom.
Od kilku miesięcy eksperci pracują nad stworzeniem dla nich programu wsparcia. W przyszłym tygodniu będzie on dyskutowany z dyrektorami szkół.
- System nadzoru nad szkołami polega na tym, że do szkoły przychodzi wizytator: ocenia ją według własnych kryteriów, zleca wprowadzenie programu naprawczego, potem stwierdza, czy przyniósł on efekt. Taki system okazał się nieskuteczny - mówi Joanna Berdzik, koordynator MEN ds. zmian w nadzorze pedagogicznym.
- Postanowiliśmy to zmienić. Wizytator będzie odpowiedzialny jedynie za ocenę - dodaje. Będzie ona bardziej szczegółowa i przeprowadzona według określonych standardów. Wewnętrzną przeprowadzi dyrektor szkoły wraz z nauczycielami, zewnętrzną - wizytatorzy. Te dwie analizy pomogą dyrektorowi ustalić, gdzie są problemy, i to on będzie decydował o tym, jak je naprawić, korzystając np. z programu wsparcia. Obecnie wizytatorzy także współtworzyli programy naprawcze, a więc tak naprawdę kontrolowali sami siebie.
Już na przełomie października i listopada rozpocznie się ocena szkół na podstawie nowych zasad. Na początek zostaną jej poddani tylko ochotnicy. - Docelowo chcemy ocenić wszystkie szkoły tak, aby móc stworzyć ogólnopolski system informacji o jakości ich pracy. To pomoże znaleźć najczęściej popełnianie błędy, ale też tzw. dobre praktyki - mówi Berdzik.
- MEN powinno najpierw stworzyć taki program, aby wszystkie szkoły mogły zapewnić porównywalne warunki nauki. W innym wypadku nauczyciele i uczniowie zostaną podzieleni na lepszych i gorszych bez ich winy - przekonuje Sławomir Kłosowski z PiS, były kurator.
Innego zdania jest Mirosław Handke, były minister edukacji. - Kategoryzacja szkół doprowadzi do rywalizacji i zmotywuje dyrektorów do podnoszenia jakości - mówi. Jego zdaniem szkoły powinny np. liczyć na dodatkowe wsparcie finansowe, po to by zatrudnić lepszych nauczycieli lub zmniejszyć liczebność klas. - Za jakość edukacji odpowiadają przede wszystkim nauczyciele. By zmotywować ich do lepszej pracy, uzależniłbym też ich zarobki oraz możliwości awansu zawodowego od tego, jak została oceniona ich szkoła - wskazuje Handke.
Artur Grabek
artur.grabek@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu