Dziennik Gazeta Prawana logo

Tak, w naukę trzeba inwestować, ale rozsądnie

1 lipca 2018

Jedynie inwestycje w naukę pozwolą wydostać się Europie z kryzysu - napisał Łukasz Niesiołowski-Spano z Instytutu Historycznego UW w wydaniu Dziennika Gazety Prawnej z ostatniego czwartku. I jednym głosem ze społecznym ruchem Obywatele Nauki upomniał się o skokowe zwiększenie nakładów państwa na naukę - najlepiej do poziomu 2 proc. PKB.

Bardzo sobie cenię debatę Obywateli Nauki - bo każda wyważona, merytoryczna i odpowiedzialna dyskusja o rozwoju nauki w Polsce ma dużo większą wartość, niż powielanie fałszywych i nierzetelnych quasi-naukowych tez na temat przyczyn katastrofy smoleńskiej. Ale jeśli założymy idealną sytuację, że nasz budżet stać na trzykrotny wzrost nakładów na naukę, to jednocześnie powinniśmy móc oczekiwać, że polscy naukowcy i badacze będą potrafili tak duże środki zamienić w przełomowe, konkurencyjne w skali świata projekty. Wyższe finansowanie nauki musi się bezpośrednio przekładać na jej większą konkurencyjność w świecie.

Udział wydatków państwa na naukę w relacji do PKB w latach 2007-2011 wzrósł w Polsce z poziomu 0,32 proc. do 0,44 proc. PKB. Wydawałoby się, że to niewiele - ponieważ jednak wskaźnik wartości PKB wzrastał w tym czasie w Polsce relatywnie szybko, to wartość nominalna wydatków na naukę z 3,8 mld zł wzrosła aż do 6,7 mld zł.

Rosnące sumy, które od 2007 r. trafiły do najlepszych uczelni, instytutów naukowych, zespołów badawczych i indywidualnych naukowców to zastrzyk, który powinien dać nadzieję na nowy start. Start pozwalający w niedalekiej przyszłości sięgać po europejskie granty w nowym programie ramowym Horyzont 2020, gdzie do zdobycia może być aż 80 mld euro.

A jednak ciągle nie widać, by polscy naukowcy aktywniej walczyli i wygrywali europejskie i światowe granty. I wciąż brakuje nam patentów, nowych technologii, przełomowych teorii, które zwróciłyby uwagę naukowego świata.

Dlaczego tak się dzieje? Zważywszy na historyczne zaszłości tak Polski, jak i wielu "nowych" krajów członkowskich UE, nie mam wątpliwości iż sam tylko wzrost finansowania nie wystarczy, byśmy doszusowali do światowej ligi. Potrzebne są przemiany i nowe mechanizmy, które nas do niej zbliżą.

To dlatego odeszliśmy od równego finansowania dla wszystkich na rzecz stopniowego zwiększania publicznych dotacji dla najlepszych jednostek i przede wszystkim - konsekwentnego wzrostu środków przyznawanych na badania w konkursach. Tryb konkurowania o granty wymusza na naukowcach przygotowywanie coraz bardziej ambitnych projektów.

Filozofia finansowania nauki w państwie, któremu daleko jeszcze do poziomu USA, Wielkiej Brytanii, Szwecji czy Holandii, musi być filozofią rozważnego wspierania jej rozwoju. Rozwoju najlepszych jednostek naukowych, zespołów naukowych, także rozwoju indywidualnych badaczy - tych, którzy nie boją się konkurować ze światowej klasy badaniami.

Nauka to globalna konkurencja, w której zwyciężają ci, którzy wyrastają ponad przeciętność. I tylko wspierając najlepszych sprawimy, że dokonania polskich badaczy zaczną się bardziej liczyć w świecie. Pozostali mogą oczywiście liczyć na dotacje, pozwalające na kontynuowanie działalności i utrzymanie laboratoriów. Ale zasada "wszystkim po równo" nie może wrócić.

Co zrobić zatem, aby najlepsi i najbardziej ambitni naukowcy mieli coraz lepsze warunki do rozwoju? Niezbędne jest oczywiście wykreowanie rzetelnych konkursów, które wysoko stawiają naukową poprzeczkę, opierają się na obiektywnych procedurach, kryteriach i recenzjach. Ten kierunek zmian konsekwentnie wprowadzamy. Narodowe Centrum Nauki oraz Narodowe Centrum Badań i Rozwoju dzielą publiczne środki na naukę pod nadzorem najwybitniejszych naukowców, którzy podjęli się odpowiedzialności za rzetelność i obiektywizm konkursów. Jednak tam, gdzie mamy do czynienia z ogromną sferą ryzyka w dochodzeniu do wyników naukowych, trudno ustrzec się od błędów. Poza rzetelnymi procedurami potrzeba nam więc też nowoczesnych narzędzi, które ułatwią ocenę merytoryczną naukowych projektów, ubiegających się o finansowanie publiczne.

I dlatego rozbudowujemy system informacji o nauce i uczelniach POL-on, a także system OSF, który gromadzi dane o wszystkich wnioskach grantowych. Pracujemy ponadto nad koncepcją otwartego dostępu do wszystkich wyników badań finansowanych ze źródeł publicznych. Te narzędzia umożliwią łatwiejszą weryfikację wartości badań i porównywanie ich ze światowymi dokonaniami. Wierzę, że to w jeszcze większym stopniu ograniczy ryzyko marnotrawienia środków przeznaczanych na naukę.

Już teraz dzięki tym narzędziom można zaobserwować nowe trendy, które charakteryzują system konkurencyjnego wspierania badań. Obserwujemy na przykład, że to uczelnie najczęściej ubiegają się o granty i zdobywają ich najwięcej, wnioski w naukach ścisłych mają natomiast najwyższą merytoryczną jakość. Widać wyraźny, choć stopniowy wzrost finansowania prac badawczych i rozwojowych z sektora prywatnego, rośnie finansowanie projektów interdyscyplinarnych oraz badań młodych naukowców. I chociaż są to drobne sukcesy, to cieszą, bo w nauce na efekty badań nieraz czekać musimy latami.

Ale w nowym systemie zdarzają się też potknięcia. Przed kilkoma dniami ogłosiliśmy wyniki konkursu Narodowego Programu Rozwoju Humanistyki - gdzie 89 mln zł przeznaczyliśmy na projekty ważne dla języka, kultury i dziedzictwa narodowego. W modułach dedykowanych młodym naukowcom otrzymaliśmy zaledwie 24 wnioski! I to chyba jeden z dowodów, że nie brak pieniędzy jest dziś dla nauki w Polsce najbardziej palącym problemem.

Nie chcę jednak kończyć gorzką refleksją. Chciałabym wyraźnie zapewnić, że finansowanie nauki wzrastać będzie stopniowo, ale systematycznie. Są przecież w budżecie zarezerwowane pieniądze na podwyżki dla akademików - w 2013 r. dodatkowe ponad 900 mln zł pozwoli na podniesienie płac o 9,14 proc. Do 2015 r. pensje powinny wzrosnąć o około 30 proc. Ten rząd nie zamierza oszczędzać na nauce - ale musimy inwestować w nią rozsądnie.

Barbara Kudrycka

minister nauki i szkolnictwa wyższego

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.