Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Edukacja

Do szkoły by się szło, ale dobrze przygotowanej

Ten tekst przeczytasz w 30 minut

Polska jest jednym z niewielu krajów, w których edukacja rozpoczyna się w wieku siedmiu lat. W krajach Unii Europejskiej uczy się 75 proc. sześciolatków, a w Holandii - już czterolatki

Z analiz rządowego Instytutu Badań Edukacyjnych wynika, że po roku szkolnej nauki sześciolatki znacznie przewyższają poziomem umiejętności matematycznych, czytania i pisania rówieśników, którzy pozostali w przedszkolach lub uczęszczali do szkolnych zerówek. Ministerstwo ma swoje ekspertyzy, z których wynika, że wcześniejsze rozpoczęcie edukacji to wykorzystanie najlepszego okresu w rozwoju dziecka. Dlatego, zdaniem resortu, dzieci nie trzeba ratować przed szkołą, tylko należy wspierać ich rozwój. Wiedzą o tym na całym świecie. Spośród 202 państw 134 mają sześciolatki w szkołach. Ostatnio zdecydowały o tym Norwegia i Słowenia.

Z kolei z raportu Najwyższej Izby Kontroli wynika, że jeszcze nie wszędzie w szkołach jest wszystko, co potrzebne dla małych dzieci: niskie ubikacje, przestronne sale do nauki i zabawy, place zabaw.

Urzędowe statystyki

Mimo zachęt stosunkowo niewiele sześciolatków trafia do szkół. W Krakowie w tym roku było ich tylko 1082. Rok temu było to 1303 dzieci w tym wieku, a dwa lata temu - 2036. Nie pomogła akcja urzędu miasta zachęcająca do wcześniejszego posyłania dzieci do szkoły ani kampania Ministerstwa Edukacji Narodowej.

W województwie mazowieckim liczba dzieci sześcioletnich w wychowaniu przedszkolnym w ciągu minionych pięciu lat szkolnych utrzymuje się na wysokim poziomie, ale z tendencją zniżkową - informuje raport przygotowany przez kuratorium i urząd wojewódzki. Wzrost liczby dzieci sześcioletnich w wychowaniu przedszkolnym w roku szkolnym 2012/2013 w stosunku do roku poprzedniego o ponad 4700 jest spowodowany realizacją obowiązku szkolnego przez mniejszą liczbę dzieci sześcioletnich. Z tego samego raportu wynika, że na Mazowszu przeważająca liczba placówek jest dobrze wyposażona i przygotowana na przyjęcie sześciolatków.

Od roku szkolnego 2008/2009 do 2011/2012 obserwuje się jednak na Mazowszu spadek odsetka dzieci sześcioletnich w wychowaniu przedszkolnym w miastach. Liczba dzieci sześcioletnich w klasach I szkół podstawowych wzrosła w tym czasie ponad 20-krotnie z 602 do 12 297.

Starają się

Tyle statystyki urzędnicze. Pedagog jednej z warszawskich podstawówek mówi wprost, że to nie dzieci są niegotowe na rozpoczęcie edukacji: - To nauczyciele nie potrafią pracować z sześciolatkami, które mają być w pierwszej klasie. Nie wystarczy w klasie dywanik do odpoczynku. Co innego zerówka. Ona się sprawdza, czy to w szkole, czy w przedszkolu. Dobrze funkcjonują tam dzieciaki, które często zostają w swoim środowisku, mają też własne tempo rozwoju. A i nauczyciele są przygotowani do takiej pracy, jeszcze nie szkolnej.

- Mamy place zabaw i pracownie informatyczne - mówi rzecznik białostockiego urzędu miasta Urszula Mirończuk. Dodaje jednak, że w Białymstoku zainteresowanie zapisywaniem dzieci sześcioletnich do szkół nie jest duże. Z danych statystycznych wynika, że na 2847 sześciolatków w mieście do klasy pierwszej i zerówki szkolnej rodzice zapisali 304 dzieci. Rzecznik dodaje, że jest akcja informacyjna w mieście. Są specjalne informatory dla sześciolatków, a właściwie ich rodziców. - Są broszury, do których rodzice mogą sięgnąć, jeśli szukają szkoły dla dziecka. I są spotkania, które cieszą się dużym zainteresowaniem rodziców - dodaje Urszula Mirończuk. W małych gminach też dużego zainteresowania zapisaniem dziecka sześcioletniego do pierwszej klasy jednak nie ma.

Są stoliki i krzesełka

- Nasz obiekt jest przygotowany na przyjęcie sześciolatków, zarówno do pierwszej klasy, jak i do zerówki. Są małe stoliki, krzesełka, dywaniki, na których można odpocząć - mówi Marcin Jeleśniański, dyrektor szkoły w Rajczy w powiecie żywieckim. Dodaje, że dzieciaki, które mieszkają dalej niż 3 kilometry od szkoły, są dowożone na koszty gminy. Czekają po zajęciach na pojazd z opiekunem, ale nie w szkolnej świetlicy.

Dyrektor Jeleśniański przyznaje, że zainteresowanie posyłaniem sześciolatków do pierwszej klasy jest nikłe: - To jest środowisko górskie, które może nie jest nawet specjalnie konserwatywne, ale wchodzenie w innowacje nie jest u nas łatwe. A rodzice pytają, czy naprawdę potrzebne. Na razie wolą posłać malca do zerówki w szkole lub przedszkolu, bo to jest takie samo przygotowanie dydaktyczne jak w pierwszej klasie, twierdzą.

W zerówce jest 44 dzieci. - Są u nas do 13.00. Jeśli trzeba, to mamy dla nich herbatę, rodzice mogą też wykupić obiad w szkolnej stołówce - dodaje dyrektor. W listopadzie szkoła planuje spotkanie z rodzicami sześciolatków, które mają pójść do szkoły w przyszłym roku, zgodnie z wytycznymi Ministerstwa Edukacji. Na razie ma to dotyczyć dzieci z pierwszej połowy 2007 roku.

Lepiej dobrowolnie

Sześciolatek w szkole to żadna nowość, mówią nasi rozmówcy w gminach. Już od lat rodzice posyłali takie dzieci do szkoły. Ale czy to musi być obligatoryjne? - W tym roku chętnych do posłania sześciolatków do pierwszej klasy nie mieliśmy - mówi Urszula Janota ze szkoły w Rycerce Dolnej, która w raporcie NIK została oceniona wysoko. Placówka była wyposażona w szafeczki, stoliki, krzesełka, specjalne toalety. Część pieniędzy na to pochodziła z rządowego programu "Radosna szkoła", a część ze środków własnych, np. wynajmowania szkoły na zimowiska. - Jednak sześciolatka w pierwszej klasie mieliśmy ostatnio trzy lata temu. Rodzice się obawiają, że dzieciaki w tym wieku nie są jeszcze dojrzałe emocjonalnie do szkolnej nauki. Może trzeba dać im wybór, a może trzeba rodziców przyzwyczaić do myśli, że coraz młodsze dzieci będą szły do szkoły - zastanawia się dyrektor Janota.

- Nie mówimy generalnego "nie" sześciolatkom w szkołach ani obowiązkowemu uczęszczaniu do placówek edukacyjnych pięciolatków - mówi Anna Zielińska z fundacji Ratuj Maluchy. - Jeśli jednak spotykamy się u malców po posłaniu do placówki np. z powrotem do nocnego moczenia, to chyba nie można odgórnie zafundować dzieciom obowiązku szkolnego czy przedszkolnego.

Izba oceniła

Kontrolerzy NIK oceniali stopień przygotowania gmin i prowadzonych przez nie szkół podstawowych do objęcia sześciolatków obowiązkiem szkolnym w 2012/2013 roku (raport opublikowano w październiku 2013 roku).

Kontrolerzy stwierdzili (po sprawdzeniu 49 jednostek, w tym 32 szkół z ośmiu województw), że mimo ponad trzech lat okresu przejściowego na wprowadzenie obowiązku szkolnego dla sześciolatków szkoły podstawowe nie są wystarczająco przygotowane do objęcia takich dzieci nauką:

wtylko 4 szkoły (12,5 proc.) były w pełni przygotowane do obejęcia nauką dzieci sześcioletnich;

w16 placówek (50 proc.) nie spełniało zalecanych wymagań dla sali lekcyjnej, a 18 (56,3 proc.) dla opieki świetlicowej lub nie zapewniało ciepłego posiłku;

w19 szkół (59,4 proc.) nie spełniało warunku posiadania miejsca zabaw lub placu zabaw (w tym 3 szkoły nie miały ani miejsca, ani placu zabaw, a 16 szkół tylko placu zabaw);

ww 25 kontrolowanych szkołach (78,1 proc.) stwierdzono niedopełnienie wymagań w zakresie bezpieczeństwa i higieny, w tym w 18 szkołach (56,3 proc.) dla części uczniów klas pierwszych nie zapewniono mebli szkolnych dostosowanych do wymagań ergonomii w sali lekcyjnej, pracowni komputerowej lub świetlicy szkolnej.

Natomiast wszystkie szkoły zatrudniały do nauczania wczesnoszkolnego i prowadzenia zajęć opiekuńczo-wychowawczych w świetlicy nauczycieli mających odpowiednie kwalifikacje.

NIK uważa, że wszystkie wskazane nieprawidłowości należy usunąć jeszcze w bieżącym roku szkolnym. Pod koniec roku szkolnego 2013/2014 kontrolerzy sprawdzą, czy przedstawione wnioski zostały zrealizowane.

Zastrzeżenia NIK dotyczą też prowadzonego przez Ministerstwo Edukacji Narodowej programu "Radosna szkoła", będącego działaniem wspierającym bezpieczne warunki nauki, wychowania i opieki w klasach I-III. Zdaniem izby nie przyczynił się on w latach 2009-2012 do znaczącego wyposażenia szkół w place zabaw. Według danych na koniec 2012 roku realizacja programu doprowadziła do wyposażenia w place zabaw tylko 2649 szkół (20,6 proc.), to oznacza zagrożenie dla osiągnięcia celów programu, tj. wyposażenia do końca 2014 roku w place zabaw 90 proc. szkół spośród 12 847 uprawnionych. Lepiej jest z miejscami zabaw, w które wyposażono 12 177 szkół (94,8 proc.). Jak podaje NIK, większość gmin nie przystąpiła do tworzenia szkolnych placów zabaw, podając jako powód wysoki, pięćdziesięcioprocentowy wymagany wkład własny do kosztów budowy.

WAŻNE

We wszystkich kontrolowanych przez NIK szkołach podstawowych nauka w klasach pierwszych prowadzona była w oddziałach różnowiekowych - złożonych z uczniów sześcioletnich i siedmioletnich

TRZY PYTANIA DO EKSPERTA

Warunki są, małych uczniów brak

@RY1@i02/2013/215/i02.2013.215.088001100.804.jpg@RY2@

Renata Koput dyrektor szkoły im. Ewy Szelburg-Zarembiny w Drzewcach - w województwie lubelskim

Czy są sześciolatki w pani szkole?

Teraz nie ma, choć spełniamy wszystkie wymogi. Mamy oddzielną strefę zabawy, strefę nauki, salę gimnastyczną, szafeczki, w których można zostawić szkolne przybory i podręczniki. No i klasy 13-osobowe, co chyba jest pewnym komfortem.

Wcześniej takie sześcioletnie dzieci były pierwszakami...

Tak, i z naszych wewnętrznych badań przeprowadzonych w trzeciej klasie wynikało, że pierwszoklasiści sześciolatki zupełnie nie odbiegali poziomem od swoich rok starszych kolegów. Bywało, że osiągali lepsze wyniki. Podobna była też ich dojrzałość emocjonalna i sprawność fizyczna.

To czego rodzice się obawiają?

Chyba są dwie przyczyny. Po pierwsze, każde dziecko rozwija się inaczej i nie można z klucza posłać sześciolatka do szkoły. Bywają przecież i w przypadku starszych dzieci odroczenia obowiązku szkolnego. Po drugie, powodem jest zamęt wokół zmiany ustawy. Rodzice już nie wiedzą, w jakim wieku ich maluch ma iść do szkoły.

Najpierw, rok temu, był przekaz, że od przyszłego roku wszystkie sześciolatki mają iść do szkoły. Teraz już nie wiadomo, czy dziecko będzie obowiązywała ustawa edukacyjna, jeśli urodziło się w pierwszej połowie roku. W tle są jeszcze medialne doniesienia o ratowaniu maluchów, referendum. Może jednak nie trzeba drastycznie zmieniać systemu. Pozostawić stary, który przecież się sprawdzał. A rodzicom, po konsultacjach ze specjalistami, pozostawić decyzję, czy dziecko posłać do szkoły wcześniej.

OPINIA EKSPERTA

@RY1@i02/2013/215/i02.2013.215.088001100.805.jpg@RY2@

Tomasz Elbanowski jeden z inicjatorów akcji Ratuj Maluchy, dzięki której zebrano prawie milion podpisów przeciwników obligatoryjnego posyłania sześciolatków do szkół

Wiele szkół jest w bardzo złym stanie technicznym. Dzieci uczą się w przepełnionych klasach, w systemie zmianowym. Nie ma oddzielnych stref dla dzieci młodszych. Brakuje nie tylko świetlic, często także szatni. Dzieci narażone są na agresję, hałas i stres. Nowa podstawa programowa przerasta możliwości przeciętnego sześciolatka. To, czego dziecko uczyło się dotychczas przez dwa lata, teraz ma pojąć w rok. Sześciolatek musi pisać zgodnie z zasadami kaligrafii i czytać lektury. Pedagodzy podkreślają, że jest to dla dziecka tresura. Na zabawę brakuje już czasu. Dzieci są zmuszone siedzieć w ławkach i gonić program. Sześciolatki, które pozostałyby w przedszkolu, mają pozostać na poziomie pięciolatków. Program nie przewiduje dla nich nauki liter, tak jak dawniej.

Trzy roczniki dzieci Ministerstwo Edukacji Narodowej skazało na regres intelektualny. W imię wyrównywania szans? Dzieci sześcioletnie, oczywiście nie generalizując, nie są przystosowane do nauki szkolnej. Wiemy, że systemy zagraniczne wprowadzają taką opcję, ale jest to metoda przygotowana przede wszystkim pedagogicznie, ale też edukacyjnie. U nas tego nie ma. I dlatego obligatoryjne posyłanie sześcioletniego dziecka do szkoły to błąd i krzywda dla małego człowieka. Nie przekonują nas zapewnienia minister oświaty, że chodzi o dobro dziecka. Czekamy na głosowanie w Sejmie dotyczące referendum na temat obowiązkowego posyłania sześciolatków do szkół. Wiemy, że mamy w kraju poparcie dla naszego ruchu.

Monika Górecka-Czuryłło

monika.gorecka@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.