W kryzysie nie można oszczędzać na jakości kształcenia prawników
Prof. Krystyna Chojnicka Szkoły wyższe, które decydują się na obcinanie liczby godzin zajęć, same na tym tracą. Przez to studenci są gorzej przygotowani np. do pracy czy aplikacji
Trzeci raz z rzędu zdobyli państwo pierwsze miejsce w rankingu wydziałów prawa DGP. W porównaniu z ubiegłym rokiem otrzymali państwo więcej punktów, np. za kadrę naukową.
Zdecydowaliśmy się zatrudnić dodatkowo 20 osób. Są to wybitni specjaliści o międzynarodowej renomie z zakresu prawa własności intelektualnej, ochrony praw autorskich, nieuczciwej konkurencji.
Mimo kryzysu zdecydowała się pani na zatrudnienie kolejnych osób? Przecież uczelnie obcinają etaty.
W kryzysie nie można oszczędzać. Oszczędza się na czarną godzinę, gdy jest dobrze, bo wtedy jest z czego. Dlatego zdecydowałam się na ryzykowną decyzję i zwiększenie etatów. Rzeczywiście budżet mamy napięty. Ale dzięki nowej kadrze będziemy mogli wzbogacić naszą ofertę kształcenia. Od kolejnego roku akademickiego 2014/2015 otworzymy nowy kierunek - prawo własności intelektualnej.
A czy nie odczuwają państwo skutków niżu demograficznego?
Niż demograficzny w przypadku studiów prawniczych nie ma aż takiego znaczenia. Wciąż mamy kandydatów, studia prawnicze są nadal bardzo chętnie wybierane. Większym problemem jest nadprodukcja prawników z lat 90. Zablokowane są drogi awansu dla młodych, którzy właśnie ukończyli studia. Kancelarie są pełne osób po 30. roku życia, które szybko miejsca nie zwolnią. Młodzi i zdolni mają słabsze szanse na awans.
Czyli rynek nie wchłania absolwentów prawa?
Tak. Mamy nadprodukcję prawników.
Nadal państwa wydział jest niedościgniony pod względem liczby osób, które zdają na aplikację prawniczą. Egzamin zalicza 71 proc. osób, które do niego podchodzą. Druga w kolejności uczelnia ma o 10 proc. słabszy wynik. Z czego wynika taka przewaga?
Staramy się oferować naszym studentom wysoką jakość kształcenia. Na pierwszym roku przechodzą terapię szokową, wymagamy samodzielności. To nie jest jakaś szkółka, ale uniwersytet. Jest ostra selekcja w trakcie studiów. Część studentów rezygnuje. Ale większość osób, które wybrały nasz wydział, jest zdecydowana na ciężką pracę. Nie rozdajemy dyplomów i nie przepuszczamy z roku na rok studentów tylko po to, aby otrzymać wyższą dotację z budżetu. Program studiów jest wymagający.
W porównaniu z innymi szkołami rzeczywiście na niektóre przedmioty przeznaczają państwo więcej godzin zajęć niż inne wydziały prawa.
Nawet na naukę wycinkowego przedmiotu przeznaczenie 15 godzin na studiach to fikcja. Tego nie da się zrobić tak, aby student mógł się faktycznie w trakcie tak krótkiego czasu czegoś nauczyć. Po to kandydat podejmuje studia na uniwersytecie, aby mieć kontakt z profesorami i kształcić się pod ich kierunkiem. Tylko część czasu może zająć samodzielna praca.
Niektóre szkoły starają się zaoszczędzić i zmniejszają liczbę obowiązkowych ćwiczeń.
To tylko pozorne oszczędności. Uczelnie, które obcinają liczbę godzin zajęć na poszczególne przedmioty, same na tym tracą. Aby faktycznie na tym zyskać, wydział musiałby zredukować kilka tysięcy godzin rocznie, a nie po parę z każdego przedmiotu. A przez takie działanie spada jakość kształcenia i absolwenci są gorzej przygotowani np. do pracy czy aplikacji. Studenci sami wnioskowali o zwiększenie liczby godzin niektórych obowiązkowych zajęć.
Stają się bardziej wymagający?
Tak. Mają swoje priorytety. Jeszcze kilka lat temu domagali się większej liczby wykładów w języku obcym. Teraz mamy ich już wystarczającą ilość. Za to obecnie wnioskują o warsztaty np. z pisania pism procesowych. I słusznie, bo uczymy studenta zawiłości np. filozofii prawa, prawa karnego, cywilnego, ale co z tego, jeśli nie potrafi napisać prawniczego dokumentu. Co ważne, warsztaty prowadzą praktycy, a nie tylko naukowcy. Oferujemy też kursy przygotowujące na aplikację, ale to już zajęcia odpłatne, otwarte dla wszystkich.
Wprowadzili państwo też trzymiesięczne praktyki.
Tak. Jeden miesiąc student odbywa je w sądzie, a pozostałe dwa w innych instytucjach.
A jak przebiega współpraca z potencjalnymi pracodawcami? Czy chętnie przyjmują na praktyki studentów?
Tak. Sądy same je organizują. Praca studenta nie ogranicza się w nich do porządkowania papierów i ścierania kurzu. Ma on powierzane odpowiedzialne zadania, które pomagają mu zdobyć wiedzę i umiejętności. Ostatnio napływają do nas prośby od komorników czy kancelarii, którzy chętnie przyjmują naszych studentów. Studenci też są zainteresowani praktykami. Dobre praktyki są na wagę złota. Pozwalają pracodawcom wyszukać talenty, które potem często zatrudniają.
@RY1@i02/2013/124/i02.2013.124.11900040e.802.jpg@RY2@
Fot. jacek taran
Prof. Krystyna Chojnicka , dziekan Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie
Rozmawiała Urszula Mirowska-Łoskot
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu