Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Edukacja

Jak stworzyć odpowiednie warunki dla wczesnej edukacji dzieci

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Są małe ławeczki, krzesełka, miejsce do odpoczynku. Czy to wystarczy? Nauka sześciolatków zależy także od przyjaznej atmosfery

- Nie chcemy szerzyć żadnej propagandy. Nie przesądzamy, w jakim wieku dzieciaki powinny pójść do szkoły. Chcemy stworzyć forum dyskusyjne, które pozwoli na ocenę, jak przygotowane są placówki i skąd mogą czerpać doświadczenia - mówi Magdalena Szlom z Towarzystwa Rozwijania Aktywności Dzieci "Szansa". Jest współorganizatorem mazowieckiego forum "Szkoła dla sześciolatka - jaka", które odbędzie się 16 maja w Urzędzie Wojewódzkim w Warszawie.

Problemy dotyczące zerówek szkolnych i przedszkolnych nie znikają. Z jednej strony nasila się opór rodziców, wzmocniony kampanią celebrytów, którzy sprzeciwiają się zabieraniu malcom dzieciństwa i wpychaniu ich na siłę do szkolnych zerówek, a sześciolatków do klas pierwszych. W 2014 r. będzie to już obowiązek. Z drugiej strony podnosi się larum specjalistów, którzy twierdzą, że sześciolatki są już zdecydowanie gotowe do szkolnej nauki. Zwłaszcza zaś w małych miejscowościach, na wsiach, konieczna jest wczesna edukacja. To dla dzieci droga rozwoju, także wyrównywanie szans.

- Nie rozumiem tej wielkiej narodowej dyskusji - mówi wiceprezydent Gdyni Ewa Łowkiel. - Przecież szkolne zerówki funkcjonują z powodzeniem od prawie 20 lat. W tym roku, chyba pod wpływem jakiejś społecznej presji, mamy w zerówkach szkolnych więcej pięciolatków niż sześciolatków. Tych ostatnich w pierwszej klasie było w zeszłym roku 900, a teraz jest tylko 700.

Ale są i inne głosy. Pedagog z jednej z warszawskich podstawówek mówi, że jak pięciolatki przychodzą z rodzicami, żeby obejrzeć swoją nową szkołę, to serce się kraje.

- Są naprawdę takie maluchy, które sięgają mi nieco powyżej kolan. I jak z takim brzdącem pracować w szkole? Wprawdzie techniczne warunki są, ale słychać też szkolne dzwonki, widać duże dzieci zbiegające po schodach. A przy tym trzeba jeszcze pamiętać, by dziecko zrobiło siku i wytrzeć mu nos. Pięciolatkom w zerówkach łatwo nie będzie - wyrokuje pani pedagog.

Dlatego organizatorzy mazowieckiego forum, wspieranego przez Ministerstwo Edukacji i stołeczne kuratorium, nie chcą antagonizować dyskutujących ze sobą środowisk. Nie chcą narzucać ostatecznych rozwiązań. Jednym z elementów spotkania będzie przedstawienie cząstkowych badań prowadzonych wśród rodziców warszawskich sześciolatków, które poszły do szkoły w 2009 r. - czy wczesna edukacja pomogła im w kolejnych latach nauki, czy przyspieszyła rozwój intelektualny i społeczny, czy rodzice są zadowoleni z tego, że posłali malucha do szkoły w tym wieku.

Najważniejszym celem forum będzie próba ustalenia, jak zrealizować przyjazną adaptację sześciolatka czy nawet pięciolatka w szkole. Warszawskie towarzystwo "Szansa" od zeszłego roku organizuje wraz z wojewodą mazowieckim specjalny program, do którego zaproszone są szkoły podstawowe i przedszkola - łącznie 30 placówek.

- Proponowaliśmy np. wizyty studyjne nauczycieli z klas I-III w przedszkolach, pisanie scenariuszy lekcji dla najmłodszych - mówi Magdalena Szlom. Dodaje, że podczas forum istotne będzie wykazanie, że zarówno przedszkole, jak i szkoła mogą być przyjazne dla maluchów.

- Bo dzisiaj to trochę inne światy, a my chcemy zachęcić do większej współpracy między tymi dwoma typami placówek - mówi Magdalena Szlom. - Szkolni nauczyciele powinni bardziej korzystać z doświadczeń kolegów w przedszkolach, a przedszkolni pedagodzy powinni przygotowywać w może nieco większym stopniu maluchy do szkolnej edukacji.

Psycholodzy twierdzą bowiem, że rozwój intelektualny i doskonałe, niekiedy, warunki bytowe, który proponuje malcom szkoła, to zbyt mało. Ważny jest rozwój emocjonalny, rozwój mowy, naturalny ruch potrzebny dziecku. A tego jest więcej w przedszkolu.

Monika Górecka-Czuryłło

monika.gorecka@infor.pl

trzy pytania

Współpraca nauczycieli ze szkoły i przedszkola to dobry pomysł

@RY1@i02/2013/093/i02.2013.093.088000300.802.jpg@RY2@

Małgorzata Ohme, psycholog dziecięcy

Czy można próbować nawiązywać współpracę między wychowawcami przedszkoli a nauczycielami ze szkolnej zerówki?

Nie tylko można, ale i trzeba. To świetny pomysł. Wychowawca z przedszkola potrafi o dziecku wiele powiedzieć. Może określić dojrzałość szkolną, ale może też powiedzieć, jak dziecko czuje się w grupie. Bo są liderzy i są malcy wycofani. Tych ostatnich nie wyklucza predyspozycja do pójścia do szkolnej zerówki czy pierwszej klasy. Ważna jest właśnie wymiana informacji. Rodzice często patrzą tylko na własne dziecko. A ważne, nawet u maluchów, jest funkcjonowanie w grupie.

Czy w małych ośrodkach łatwiej o współpracę między szkołą, przedszkolem a rodzicami?

Chyba tak, nawet jeżeli nie jest formalna. Bo rodzice, wychowawcy, nauczyciele spotykają się w jednym sklepie spożywczym. Jedna jest szkoła i przedszkole. Ale jedno jest też boisko, jeden kort tenisowy, ewentualnie dom kultury.

To można stworzyć fajną klasę dla sześcio-, a nawet pięciolatków?

Można. Ważne, by dziecko dobrze się czuło i miało zaspokojone swoje emocjonalne potrzeby. To w tym wieku najważniejszy wyznacznik rozwoju malca. Dlatego ciekawy jest pomysł współpracy nauczycieli szkolnych i przedszkolnych.

Rozmawiała Monika Górecka-Czuryłło

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.