Handel w szkole na nowych zasadach
Od nowego roku asortyment w sklepikach będą określać listy produktów opracowane przez resort zdrowia i dyrekcje placówek
W Polsce działa ok. 25 tys. szkół, z których 21 tys. to podstawówki i gimnazja. W większości funkcjonują sklepiki, które były dla wielu przedsiębiorców stosunkowo łatwym źródłem zarobku. Szczególnie dla tych, którzy oferowali w nich uwielbiane przez dzieci i młodzież chipsy, słone orzeszki, popcorn, batony, słodkie, gazowane napoje.
Ten rok szkolny jest jednak ostatnim, w którym sklepiki mogą oferować dowolny asortyment.
Od 1 września 2015 r., w związku ze zmianą ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia, uchwaloną 23 października przez Sejm, na ich półkach znajdować się będą mogły tylko te towary, które zostaną zaakceptowane przez Ministerstwo Zdrowia. Resort od lat stara się walczyć z otyłością i nadwagą wśród dzieci i młodzieży w wieku szkolnym.
- Lista Ministerstwa Zdrowia zostanie utworzona. Nie wiadomo, zatem jeszcze, co dokładnie się na niej znajdzie, aczkolwiek już w tamtym roku Polska Federacja Producentów Żywności Związek Pracodawców zwróciła się do Instytutu Żywności i Żywienia z prośbą o określenie takiej listy. Instytut ją opracował i opublikował w czerwcu - wyjaśnia Andrzej Gantner, dyrektor generalny PFPŻ ZP.
Znajduje się na niej 10 grup produktów uznanych za zalecane w diecie dzieci i młodzieży, są to między innymi: kanapki spełniające określone kryteria żywieniowe, mleko, jego przetwory, produkty zbożowe, bez dodatku cukrów oraz o obniżonej lub o niskiej zawartości soli, świeże i suszone owoce i warzywa, orzechy, nasiona i migdały, soki, nektary owocowe i warzywne, naturalna woda mineralna. Przyjęcie tego typu listy oznacza, że produktów spoza niej nie będzie można sprzedawać ani podawać w szkołach.
Ajenci sklepików powinni, zatem dokładnie śledzić losy listy w Ministerstwie Zdrowia. Szczególnie że Senat wykreślił z projektu ustawy przepis mówiący o trzymiesięcznym okresie przejściowym na dostosowanie się do nowych wytycznych. A co będzie, jeśli do końca tego roku szkolnego resort zdrowia nie opublikuje listy? Eksperci podpowiadają, by w takiej sytuacji skupić się wyłącznie na zakupie produktów z listy stworzonej przez IŻŻ. Przestrzegają przed próbą wyprzedawania niezdrowych produktów w nowym roku szkolnym. - Jeśli podczas kontroli inspektorzy powiatowego inspektoratu sanitarnego ujawnią niepożądane produkty nałożą karę finansową w wysokości do 5 tys. zł - podkreśla Gantner. Inną karą może być rozwiązanie przez dyrektora umowy na prowadzenie sklepiku.
Ale to niejedyne problemy, z jakimi mogą zetknąć się przedsiębiorcy. Przepisy nowej ustawy umożliwiają dyrektorom szkół tworzenie dodatkowych, bardziej szczegółowych list. Co więcej, mogą się na niej znaleźć nawet konkretne produkty danych marek, które od nowego roku będzie można oferować w szkolnym sklepiku.
Ajenci powinni w związku z tym dopytać, czy władze szkoły, w których prowadzą działalność planują tworzenie takich list. Jeśli tak, to powinni zadbać o to, by listy te odpowiednio szybko trafiły w ich ręce.
Ale jest też dobra wiadomość. Fundacja Banku Ochrony Środowiska pomaga przebudować sklepiki, udzielając na to dofinansowania. - Do końca listopada czekamy na projekty. Powinny one uwzględniać nie tylko zmianę wizualną placówki, ale też asortymentu na zdrowszy. Zdajemy sobie sprawę, że wprowadzenie świeżych produktów wiąże się często z koniecznością zakupienia odpowiednich urządzeń do ich przechowywania. Na ich zakup udzielny jest przez nas grant - wyjaśnia Aleksandra Koper, koordynator projektu w Fundacji BOŚ. Dofinansowanie wynosi 1,5 tys. zł. Przez dwa lata trwania projektu fundacja wypłaciła granty 74 placówkom. W tym roku przewiduje przyznać je kolejnym 30-40 szkołom. Do projektu zgłasza się rocznie ok. 100 placówek.
O pomoc można ubiegać się też w gminie. - Nieraz zdarzało się, że sklepik szkolny, który wygrał grant, otrzymywał też wsparcie od wójta. Gminy chętnie uczestniczą w tego rodzaju inicjatywach. Trzeba tylko wystąpić do nich z wnioskiem i dokładnym kosztorysem planowanych zmian - tłumaczy Aleksandra Koper.
Jak założyć sklepik
1. Trzeba wystąpić o zgodę do dyrektora placówki oraz opinię do rady rodziców.
2. Ustalić w porozumieniu z dyrektorem i radą rodziców ofertę sklepiku.
3. Podpisać umowę najmu na lokal, przeznaczony pod działalność. Umowa powinna określać obowiązki przedsiębiorcy w zakresie oferowanego asortymentu, zawierać listę produktów, które będą mogły być dostępne, oraz sankcje za nieprzestrzeganie warunków współpracy.
Wśród sankcji mogą być:
a. kara umowna;
b. utrata ulgi w czynszu, jaką dyrektor przyzna przedsiębiorcy pod warunkiem wprowadzenia przez niego do sprzedaży określonego asortymentu;
c. wypowiedzenie umowy najmu.
4. Przy obrotach rzędu 20 tys. zł rocznie trzeba wyposażyć się w kasę fiskalną, by każdemu kupującemu dziecku wręczać paragon za nabyte produkty.
5. Sklepik należy zatwierdzić i wpisać do rejestru zakładów nadzorowanych przez Państwową Inspekcję Sanitarną. W celu zatwierdzenia przedsiębiorca powinien na 14 dni przed rozpoczęciem działalności skierować wniosek do właściwego ze względu na miejsce prowadzonej działalności państwowego powiatowego inspektora sanitarnego. Zatwierdzenie odbywa się po kontroli placówki, potwierdzającej spełnienie przez nią wymagań sanitarno-higienicznych.
@RY1@i02/2014/223/i02.2014.223.13000020b.802.jpg@RY2@
Produkty dostępne w sklepikach szkolnych
Patrycja Otto
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu