Teraz to rodzic zrobi sprawdzian szkole
Dzięki e-wyszukiwarce można porównać wyniki uczniów podstawówek i gimnazjów z kilkunastu lat
Gimnazjum nr 12 w Poznaniu od lat utrzymuje się powyżej średniej, zarówno krajowej, jak i swojego województwa oraz powiatu. Jego uczniowie zdobywają wysokie wyniki i w testach humanistycznych, i matematycznych. W dodatku od 2002 r. poziom nauczania nie pogorszył się. Były lata, w których wyniki były nieco słabsze, ale 12-letnia tendencja jest stała. Inna poznańska szkoła, gimnazjum nr 24, przedmiotów humanistycznych uczy niemal dokładnie na średnim polskim poziomie, w dodatku robi to coraz lepiej. Gorzej z przyrodniczymi. Wyniki uczniów z tej szkoły są poniżej osiągnięć ich rówieśników z województwa. Co więcej, poziom ich nauczania znacznie spadł od 2007 r. Do którego lepiej posłać zdolne matematycznie dziecko?
Opracowana przez Instytut Badań Edukacyjnych wyszukiwarka pomoże rozstrzygnąć podobne dylematy. W odróżnieniu od publikowanych cyklicznie rankingów placówek oświatowych pozwala porównywać wyniki z testów kończących szkołę podstawową, jak i gimnazjalną. I to na przestrzeni lat. Docelowo ma służyć także ocenie pracy liceów. Jest dostępna pod adresem .
Narzędzie, które pokazał IBE, to wielka innowacja - do tej pory wyników testów nie można było porównywać między poszczególnymi rocznikami uczniów. Rodzic mógł sprawdzić, jak placówka wypadła w jednym roku, ale nie wiedział, czy z roku na rok uczy lepiej, czy gorzej. Utrudniała to konstrukcja egzaminu gimnazjalnego i sprawdzianu szóstoklasisty. Aby ich wyniki były porównywalne, uczniowie powinni rok po roku rozwiązywać choć część takich samych zadań. To z kolei jest niemożliwe, bo arkusze egzaminacyjne są publikowane, a zadania powinny być tajne, aby uczniowie nie mogli nauczyć się ich na pamięć.
Arkusz prawdę powie, trzeba reagować
- W czasie trzyletniego projektu udało nam się ustalić taką procedurę, by można było porównywać te wyniki - opowiada dr Henryk Szaleniec, ekspert IBE. I wyjaśnia: - Co roku przed właściwymi testami grupa uczniów rozwiązuje zadania z naszego arkusza badawczego. Z ich punktu widzenia wygląda to jak próbny egzamin, dostają później jego wyniki, by mogli zobaczyć, jak są przygotowani. Test składa się z puli zadań z prawdziwych testów z dwóch ostatnich lat oraz kilku poleceń takich samych dla wszystkich badanych, tak zwanych zadań kotwiczących.
Za odniesienie posłużył ekspertom rok 2012. Jeśli na wykresie, który można wygenerować na stronie, wynik szkoły jest wyższy niż 100, oznacza to, że uczniowie napisali test lepiej, niż w 2012 r. wynosiła ogólnopolska średnia. Jeśli niższy, szóstoklasiści lub gimnazjaliści z danej placówki poradzili sobie gorzej. Na wykresie, oprócz średniej dla całej szkoły, widać także tasiemki różnej szerokości - pokazują one, jakim błędem statystycznym może być obarczone to wyliczenie (im węższa przestrzeń, tym wynik dokładniejszy). Oprócz samego wykresu porównywarka generuje też tabelkę z najważniejszymi informacjami o szkole, m.in. liczbie uczniów.
- Choć nasze narzędzie może być bardzo użyteczne dla rodziców, tak naprawdę zostało zaprojektowane na potrzeby samorządowców. Dzięki niemu będą wiedzieli, o które szkoły należy się martwić, które wspierać - mówi dr Szaleniec. - Jeśli w jednym roku wynik szkoły znacząco spadnie, można będzie szybko zareagować, sprawdzając, co się wydarzyło w danej placówce.
Dzięki porównywalnym wynikom egzaminacyjnym (w skrócie PWE) można także sprawdzić, w jaki sposób na edukację wpływają kolejne pomysły resortu edukacji. Okazuje się, że obecnie szóstoklasiści w testach osiągają dużo lepsze wyniki niż w 2002 r. Liczby okazały się natomiast bezwzględne dla reformy wprowadzającej gimnazjum. Choć w części humanistycznej testu wyniki rokrocznie zmieniają się o dwa do trzech punktów, a tendencja jest rosnąca, w matematyczno-przyrodniczej między 2002 a 2012 r. średni wynik uczniów zmniejszył się o blisko 7 pkt. W 2012 r. było lepiej, średni wynik okazał się bowiem jedynie o 5 pkt niższy niż 10 lat wcześniej. Niestety, w kolejnym roku ogólnopolska średnia znów spadła.
Spadek mobilizacji
- Ten spadek trochę nas niepokoi - przyznaje dr hab. Michał Federowicz, dyrektor IBE. - W 2012 r. po raz pierwszy przeprowadzono test oparty na nowej podstawie programowej. Wydaje nam się, że tu nastąpiła mobilizacja uczniów przed nową formułą egzaminu gimnazjalnego - spekuluje.
Co ciekawe, mobilizacja mogła mieć także inny skutek uboczny - nasz spektakularny sukces w międzynarodowym badaniu umiejętności 15-latków (PISA). W 2012 r. ci sami uczniowie, którym lepiej poszło na egzaminie gimnazjalnym, rozwiązywali również to badanie. Wynik był zaskakujący dla ekspertów - od 2009 r. awansowaliśmy o 12 miejsc i 24 pkt. Dla premiera i minister edukacji stał się dowodem na skuteczność polskiego systemu oświaty. Ale, jak zauważa Federowicz, bardzo wiele wskazuje na to, że była to jednoroczna aktywizacja uczniów. Czy to prawda, zobaczymy w 2015 r.
@RY1@i02/2014/174/i02.2014.174.00000090a.802.jpg@RY2@
Ile umieją nasi uczniowie?
Anna Wittenberg
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu