Każą dzieciom wkuwać, zamiast kształcić je w myśleniu
Przedmiotu uczą nauczyciele, którzy o nim ani o uczeniu nie mają pojęcia
Wyniki najnowszych badań IBE nie napawają dumą. Uczniowie z piątej klasy mają wielki problem z rozumowaniem matematycznym. Dlaczego?
Problem zaczyna się już w nauczaniu wczesnoszkolnym, klasach I-III. Na lekcjach dzieci powinny myśleć, dyskutować, uczyć się argumentacji, popełniać błędy. Niezależnie od tego, że uczeń umie liczyć tylko do 100, jest z nim ogromne pole do popisu. Niestety, nauczyciele sami nie umieją matematyki i boją się eksperymentować. Panie, bo głównie one uczą, nie wierzą w swoje kompetencje, są usztywnione, wolą posługiwać się schematami. Te same osoby, które przygotowują kapitalne dramy czy kreatywne interpretacje wierszy, kiedy przychodzi do matematyki, każą dzieciom zajrzeć do książki. Należy jak najszybciej przemodelować sposób kształcenia tych nauczycieli, tak by zupełnie zmienić ich styl uczenia matematyki.
Rządowy elementarz pomoże?
Będę go woziła po świecie i pokazywała jako niebezpieczne kuriozum, tak złej edukacji matematycznej nie ma nigdzie. Nie ma w nim pomysłu na naukę, jest zbiór przypadkowych zadań, które wprowadzają matematykę jako abstrakcyjną dziedzinę. Dzieci sześcioletnie nie są na to gotowe. Rządowy elementarz wymusi na nich włączenie strategii przetrwania - przy pierwszych trudnościach założą, że matematyka to przedmiot, który trzeba wykuć. Szybko nauczą się, od którego z kolegów można odpisać najtrudniejsze zadania, albo wymyślą, jak zmusić rodzinę, by rozwiązywała prace domowe za nich. Przy tym przygotowaniu nauczycieli obawiam się, co będzie z tymi dziećmi w przyszłości.
Błędy z wczesnej edukacji da się później naprawić?
Nie, bo albo dziecko jest zupełnie zablokowane, albo nabiera złych nawyków, które pokutują w dalszej edukacji. Widać to w badaniach z udziałem studentów kierunków matematycznych, które prowadzę u siebie na uniwersytecie. Nawet jeśli przechodzą bardzo wyrafinowane kursy, które mają złamać ich schematy postępowania, kiedy napotkają jakiś trudny problem, wracają do swoich pierwotnych intuicji. Tego się nie da odwrócić. Tymczasem badania pokazują, że krytycyzm myślenia to pierwsza rzecz, która jest zabijana w szkole. We wczesnej podstawówce ponad połowa uczniów wykazuje zdolności matematyczne, w późniejszych latach odsetek ten dramatycznie się zmniejsza, do dwóch, trzech osób w klasie. To dzieci, którym nie zdołano przeszkodzić, żądając od nich myślenia schematem.
@RY1@i02/2014/170/i02.2014.170.000000400.802.jpg@RY2@
materiały prasowe
Prof. Ewa Swoboda, Katedra Równań Różniczkowych i Statystyki Uniwersytetu Rzeszowskiego
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu