Dziennik Gazeta Prawana logo

Oświatą nie mogą kierować politycy

29 czerwca 2018

W ciągu ostatnich 25 lat oświata uwolniła się od gorsetu politycznego i ideologicznego, przeszła też głębokie przemiany. To jednak nie koniec drogi. Dziś problemem znów staje się ingerencja państwa. Zmiany w prawie oświatowym zmierzają ku ujednoliceniu standardów szkolnych, niezależnie gdzie placówka się znajduje i jakich uczniów skupia. Samorządy, w których ręce oddano odpowiedzialność za szkoły, niekiedy chętnie poddają się presji oddziaływania państwa. To dla nich wygodne - nie mają środków na finansowanie własnych inicjatyw, więc wraz z pieniędzmi z budżetu przyjmują to, co narzucają im władze.

Dostrzegam też zakusy zmierzające do ideologizacji szkoły. Nie lekceważyłbym klauzuli sumienia dla nauczycieli. To niebezpieczne zjawisko, bo szkoła powinna realizować zadania ważne z perspektywy interesu państwa, a nie z perspektywy określonej grupy ludzi. Próbkę, jak może skończyć się to drugie, mieliśmy, gdy Roman Giertych był ministrem edukacji. Przypomnę: ówczesny wiceminister Mirosław Orzechowski uznał, że ewolucjonizm należy wyrzucić z programów nauczania i zastąpić go kreacjonizmem. To oczywiście działa w dwie strony, bo teraz państwo narzuca szkole koncepcję neoliberalną funkcjonowania społeczeństwa. Kształtuje konsumpcjonizm, ciągłe otwarcie na nowości bez rdzenia tożsamościowego. Dlatego ważny jest problem podstawy programowej.

Tu pojawia się kolejna trudność. Decyzji dotyczących oświaty nie konsultuje się z najbardziej zainteresowanymi. W ciałach doradczych nie ma młodych ludzi. Spójrzmy choćby na Komitet Edukacji Narodowej, średnia wieku w tym gronie to 65+. To oczywiście kompetentne osoby, o dużym dorobku badawczym, ale kiedy rozmawiam z moimi nastoletnimi wnukami, widzę, że ich postrzeganie rzeczywistości i potrzeby są zupełnie inne, niż te, o których się dyskutuje. A układanie szkoły bez konsultacji z młodymi prowadzi do tego, że podchodzą oni do szkolnictwa merkantylnie, szybko orientują się, które przedmioty są im potrzebne do kariery i tylko na nich się skupiają. Nie kształtujemy otwartości intelektualnej młodzieży, co tak naprawdę cofa nas do czasów sprzed transformacji. Wtedy maturę zdawało 20 proc. młodzieży. Dziś tyle wybiera na niej przedmioty rozszerzone.

@RY1@i02/2014/155/i02.2014.155.00000150b.802.jpg@RY2@

Ł.CYNALEWSKI/AG

Prof. Kazimierz Przyszczypkowski Wydział Studiów Edukacyjnych Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza

Prof. Kazimierz Przyszczypkowski

 Wydział Studiów Edukacyjnych Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.