Dyrektor szkoły ma wpływ na atrakcyjność polis dla uczniów
Tanie, ale w zasadzie niespełniające swojej roli. Tak wygląda rynek szkolnych polis od następstw nieszczęśliwych wypadków. Gdyby jednak dyrektorzy szkół lepiej zapoznali się z ofertą korporacji, mogliby znacznie lepiej pomóc poszkodowanym uczniom. Niestety często ponad jakość polisy stawiają to, czy dana firma wesprze szkołę finansowo.
W dzisiejszym numerze podpowiadamy, na co powinien zwrócić uwagę dyrektor zawierający umowę z ubezpieczycielem. A także wskazujemy rafy, na które może się natknąć, wybierając konkretną ofertę. Przy czym, jak podkreśla w rozmowie z DGP rzecznik finansowy Aleksandra Wiktorow, należy pamiętać, że segment rynku obejmujący ubezpieczenia NNW dzieci i młodzieży szkolnej jest dość specyficzny. Z jednej strony pokutują bowiem szkodliwe mity w rodzaju obowiązkowości zawierania tego rodzaju umów i mają miejsce negatywnie oceniane przez rzecznika praktyki rynkowe, np. zbyt wąskie zakresy świadczonej ochrony ubezpieczeniowej i zbyt niskie sumy ubezpieczenia. Z drugiej, obecne na rynku oferty w przeważającej większości pozostają zgodne z prawem. - Może warto zmienić konstrukcję tych umów, żeby zapewnić np. rehabilitację po poważniejszych urazach mniejszej liczbie osób, zamiast oferować symboliczne wypłaty za drobne urazy wielu uczniom - proponuje minister Wiktorow.
PS ⒸⓅ
C4-5
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu