Polityczna gra laptopami
Komputery dla dzieci pracowników PGR miały równać szanse. Politykom PiS posłużyły do zwiększenia własnych – w swoich okręgach wyborczych. Tymczasem premier zamawia kolejne urządzenia, tym razem dla czwartoklasistów
1,5 mld zł w ciągu dwóch lat chce wydać rząd PiS na nowe komputery dla najmłodszych. Mają w tym pomóc dwa programy – prowadzone w 2022 r. zakupy sprzętu dla potomków pracowników PGR oraz zapowiedziany laptop dla każdego czwarto klasisty. Chodzi o wyrównywanie szans edukacyjnych. Oba programy mają wiele wspólnego. Nie tylko oficjalny cel, lecz także emocje, które budzą w szkołach i samorządach. W przypadku pierwszego programu to na nie spadła duża część pracy związanej m.in. ze zbieraniem wniosków od rodzin uczniów czy pilnowaniem, by przez dwa lata były użytkowane zgodnie z przeznaczeniem. Teraz zadań może być nieporównanie więcej – jak wynika z dokumentów przetargowych, samorządy będą musiały wziąć na siebie odpowiedzialność za odbiór i dystrybucję urządzeń. Być może także za późniejsze zarządzanie nimi. Na razie nie wiadomo, czy laptopy będą przekazywane w ramach darowizny czy użyczenia. Czy szkoła mogłaby np. stać się administratorem sprzętu tak, by nadzorować, jakie programy są na niego wgrywane i na jakie strony wchodzi dziecko? Już pojawiły się głosy, że przekazanie uczniom laptopów przed jesiennymi wyborami to rozdawnictwo. – Trzeba nie znać życia, by uważać, że każda młoda osoba w Polsce ma własny komputer – odpowiada Janusz Cieszyński, minister w KPRM. Prześledziliśmy sposób, w jaki laptopy trafiały do dzieci w ramach programu dla rodzin z PGR. W czasie wielu uroczystości byli obecni politycy PiS – np. Marlena Maląg, minister pracy, i Paweł Szefernaker, sekretarz stanu w MSWiA. A także inni, odwiedzający okręgi wyborcze, w których startowali. ©℗ A2–3
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.