Dziennik Gazeta Prawana logo

Dekada szkolnego tupolewizmu

12 sierpnia 2019

L ada dzień będziemy obchodzić okrągłą rocznicę: to we wrześniu 2009 r. rozpoczął się szkolny bajzel, który dziś osiągnął apogeum. Nic nie zapowiada, że to się szybko skończy, bo skutki uboczne różnych nieprzemyślanych działań politycznych będą się ciągnąć jeszcze przez jakiś czas. Choć może jednostką miary nie powinien być czas, ale liczba dzieci, których to będzie dotyczyć? Czyli np. będzie trwał jeszcze ponad dwa miliony dzieci.

Nie od dziś wiadomo, że są pewne sfery życia publicznego, do których trzeba podchodzić z ogromną wrażliwością i ostrożnością – taką jest bez dwóch zdań edukacja. Robienie zmian w oświacie wymaga wyczucia społecznego i umiejętności przewidywania skutków, nie tylko w samej edukacji. Od dawna przeróżne ekspertyzy międzynarodowe mówią bardzo jasno, że to co systemowi szkolnictwa szkodzi najbardziej, to… częste zmiany. I dokładnie to – tę najbardziej szkodliwą rzecz – postanowiły nam zafundować dwa (tak się od siebie różniące) – rządy. Ktoś to wszystko zaczął – ja uważam, że zaczęło się od obniżenia wieku szkolnego – i nie zadał sobie chyba pytania, jak to się odbije na demografii, na nastrojach społecznych, na nauczycielach, a nawet na sytuacjach w rodzinach.

Nie jest ważne, jak oceniamy obniżenie wieku szkolnego, likwidację gimnazjów czy wydłużenie liceów – na poziomie czysto teoretycznym każdy z tych pomysłów może być całkiem słuszny. Chodzi o chaos, który ewidentnie wymknął się spod kontroli.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.