Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Chcemy usłyszeć, co mają do powiedzenia ci, którzy dotąd milczeli

16 kwietnia 2019

Sasin: Nie mówimy, że nauczyciele mają przyjąć naszą propozycję bez dyskusji. To jest pewien plan, nowy pakt społeczny dla oświaty, który chcemy przedyskutować

fot. Wojtek Górski

Jacek Sasin, szef Stałego Komitetu Rady Ministrów

Panie ministrze, jaki będzie finał protestu nauczycieli?

Pan powinien kierować to pytanie nie do mnie, a do tych, którzy ten protest zaczęli i nim kierują. Zakończenie strajku już powinno nastąpić, a właściwie do strajku nigdy nie powinno dojść. Jest konkretna propozycja rządowa, pierwszy etap podwyżek w tym roku, 15 proc., czyli połowa tego, czego oczekuje Związek Nauczycielstwa Polskiego i Federacja Związków Zawodowych. Ale pokazujemy jednocześnie perspektywę podniesienia w latach następnych płac na znacznie wyższy poziom.

W trakcie kampanii wyborczej, gdy są strajki, proponujecie podwyżkę pensum. Po co? To sprawia wrażenie próby odwrócenia uwagi w negocjacjach.

Jeśli rozmowa ma być poważna, to musi dotyczyć nie tylko pieniędzy. Oczekiwania ze strony związków nauczycielskich są takie – dajcie nam więcej pieniędzy, a wszystko ma zostać tak jak jest dotychczas. A my mówimy – obecnego modelu edukacji nie da się dłużej utrzymać. Są tendencje, na które musimy reagować. Zmniejsza się liczba uczniów w szkołach – to spadek o 16 proc. w ciągu kilku ostatnich lat, a jednocześnie wyraźnie wzrosła, o 9 proc., liczba nauczycieli. To musi wpływać na wysokość pensji przy pensum, które jest bardzo niskie w Polsce. To 18 godzin przy tablicy, czyli według danych OECD najmniej w Unii, gdzie średnio to 26 godzin. Oczywiście to nie jest całość pracy, jest praca w domu, czyli sprawdzanie klasówek, spotkania z rodzicami. W 2015 r. były przeprowadzone badania dotyczące czasu pracy, w których nauczyciele sami deklarowali czas pracy. Wyszło w nich, że nawet doliczając te dodatkowe godziny, średnia liczba godzin pracy nauczyciela w tygodniu to ok. 33 godzin.

Wyliczenia nauczycieli pokazują, że tak naprawdę pracują dużo więcej, niż chciałby to pokazać rząd.

Mówię o badaniach sprzed kilku lat, niewiele się tu zmieniło, a nawet zmieniło na niekorzyść, biorąc pod uwagę proporcje, o których mówiłem. Propozycja podwyżki pensum nie jest drastyczna. Mówimy o tym, żeby rozmawiać o podniesieniu go z 18 do 22, maksymalnie 24 godzin. Nadal poniżej średniej europejskiej. Zresztą nasza propozycja nie wydaje się tak drastyczna, gdy przypomnimy, że rząd PO–PSL wprowadził godziny karciane, czyli dwie dodatkowe godziny, za które nie płacono. I wtedy, szczerze mówiąc, nie słyszałem pana przewodniczącego Broniarza, który by ogłaszał strajk.

Wycofaliście godziny karciane, by zdobyć poparcie nauczycieli dla reformy Anny Zalewskiej. Gdyby nie to, mielibyście dzisiaj bardziej efektywnych nauczycieli.

To było nieuczciwe rozwiązanie – pracy za darmo. Nie chcemy, żeby nauczyciele tak pracowali. Mówimy – trochę więcej pracy przy tablicy – większe pensum, ale za to wyższe zarobki. W przypadku najwyższej stawki, a mówimy o średnim uposażeniu dyplomowanego nauczyciela, to jest to nawet trochę powyżej 8 tys. zł brutto. To znacznie powyżej średniej krajowej i powyżej tego, czego żądają dziś nauczyciele.

Ale propozycja wyższego pensum dla związków w trakcie strajków jest nie do przyjęcia.

Nie mówimy, że nauczyciele mają przyjąć naszą propozycję bez dyskusji. To jest pewien plan, nowy pakt społeczny dla oświaty, który chcemy przedyskutować przy okrągłym stole.

To będzie tematem okrągłego stołu?

Tak, ale pewnie będą też inne propozycje.

Jakie?

Mówię o propozycjach, które będą wychodziły z innych środowisk. Chcemy usłyszeć, co mają do powiedzenia środowiska, które dotychczas w tym sporze nie zabierały głosu, chociażby rodzice. Jak oni sobie wyobrażają, jak powinny być uczone ich dzieci, w jakim systemie mają pracować nauczyciele, jak ma być zorganizowana oświata. To jest szerszy problem, nie tylko problem płac. To jest problem całej organizacji oświaty.

Kto zostanie zaproszony?

Chcemy, by reprezentatywność tego stołu była jak największa. Oprócz rządu i strony związkowej – czyli tych stron, które rozmawiały w trakcie dialogu społecznego, również pracodawcy, bo oni są częścią dialogu. Grono ma być poszerzone o samorządy, które mają ogromną rolę w zorganizowaniu oświaty. Chcemy także zaprosić ekspertów, którzy mogliby zaopiniować propozycje, które padną, przedstawicieli opozycji parlamentarnej, a także przewodniczących sejmowych i senackich komisji edukacji narodowej. O szczegółach poinformuje jeszcze w tym tygodniu osobiście pan premier, a w tygodniu po świętach obrady na pewno się zaczną. Dobrze by było, by do tego czasu ZNP zakończyło swój strajk, tak aby móc spokojnie rozmawiać.

To ciekawa i cenna inicjatywa, jednak mamy mniej niż pół roku do wyborów parlamentarnych. Czy to nie jest próba rozmydlenia problemu?

Nie, bo możemy rozmawiać bardzo szybko. Nie ma ze strony rządu takiej intencji, żeby rozmawiać bez konkluzji. Dlatego idziemy z konkretną propozycją. Będziemy oczekiwać od strony związkowej, od rodziców, ekspertów, od samorządów, żeby przedstawili swoje oczekiwania, jak sytuację w oświacie naprawić.

Rozumiem, że to ma się zakończyć spisanym porozumieniem.

To by było najlepsze i wierzę, że to jest możliwe, jeśli będzie dobra wola ze strony wszystkich. Jesteśmy w stanie osiągnąć porozumienie zawierające główne punkty działania na przestrzeni kilku lat. My mówiliśmy o roku 2023 jako roku docelowym nowego modelu, ale jesteśmy gotowi na krótszy okres.

Czyli podwyżki do 2022 r. w tej wersji?

Tak, do końca 2022 r., ale stopniowe. Każdego roku pensje byłyby płynnie podwyższane wraz ze zwiększaniem się pensum. Nasza propozycja idzie w stronę przyjęcia europejskich rozwiązań, czyli wyższe wynagrodzenia, ale i wyższe pensum. ©

Rozmawiał Grzegorz Osiecki

Cały wywiad do przeczytania na Gazetaprawna.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.