Bezpiecznie już było
Gen. Kukuła: Dziś konflikty projektują nie wojskowi, lecz oficerowie służb specjalnych. Społeczeństwo, które obronę siebie powierza małej i zawodowej armii, jest dla nich idealnym celem
Wicepremier Jarosław Kaczyński i minister Mariusz Błaszczak ogłosili, że Wojsko Polskie ma być znacznie większe. Mowa o 250 tys. żołnierzy zawodowych i 50 tys. WOT. Krytycy mówią, że takie liczby są nierealne. Jak pan się do tego odniesie?
Jestem z tej grupy oficerów, która jest przekonana, że potrzebujemy zwiększenia liczebności Sił Zbrojnych. I to mimo tego, że „wychowałem się” w Wojskach Specjalnych, gdzie jedną z fundamentalnych zasad jest teza, że „jakość jest lepsza niż ilość”. Niemniej, myśląc poza kontekstem kultury organizacyjnej najmniejszego rodzaju sił zbrojnych, nie jest możliwe zbudowanie odporności państwa w oparciu o powtarzaną od trzech dziesięcioleci tezę o „małej, ale dobrze wyposażanej armii”. Wiele do myślenia zwolennikom małej armii powinien dać tlący się konflikt w Donbasie od wielu lat angażujący znaczne zasoby ukraińskiego wojska czy rosnący udział wojska w utrzymaniu bezpieczeństwa na części naszej granicy, co może potrwać nawet lata.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.