Efekty działań hakerów możemy odczuć później
Kluczowe jest nie to, co zawierała skrzynka ministra, ale z kim kontaktował się za jej pośrednictwem
fot. materiały prasowe (c)(p)
Marcin Maj, ekspert ds. bezpieczeństwa w sieci, Niebezpiecznik.pl
W serwisie Telegram ktoś publikuje informacje, rzekomo z prywatnej poczty ministra Dworczyka. On sam w oświadczeniu mówi o cyberataku i o tym, że zdarzenie może mieć związek z jego działaniami na rzecz przemian demokratycznych w byłym ZSRR. Co w sprawie jest jasne, a co w sferze domysłów?
Jasne jest to, że znów mamy do czynienia z przejęciem kont polityka. W ostatnich miesiącach doświadczyli tego posłowie Joanna Borowiak, Marcin Duszek. Albo kwestia kontrowersyjnego wpisu minister Maląg, po którym resort rodziny wydał oświadczenie, że to atak hakerski. Ale, gwoli ścisłości, nie jest to kłopot wyłącznie krajowy. Przypomnijmy wyciek e-maili z fragmentami przemówień kandydatki demokratów Hillary Clinton. Wówczas jej sztabowcy też tłumaczyli, że stoją za tym Rosjanie. Kilka lat temu hackerzy zaatakowali też posłów Bundestagu. Rozesłali e-maile z linkiem, po kliknięciu którego na komputerze instalowało się oprogramowanie. Tu ślad także prowadził do rosyjskich służb.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.