Niegotowi na eskalację
W ostatnich miesiącach byliśmy świadkami narodzin nowej dyscypliny: egzegezy wypowiedzi prezydenta USA Donalda Trumpa na temat wojny w Ukrainie. Ubiegłotygodniowe posiedzenie Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych dostarczyło dużo nowego materiału do analizy. Czy Trump dogada się z Putinem? Czy jednak pomoże Ukrainie wygrać? A może w ogóle się wycofa z negocjacji?
Podziwiam analityków, którzy próbują w słowach i działaniach Trumpa dostrzec jakąś długofalową strategię. Nie chodzi o to, że jej kompletnie nie ma – widać to choćby po polityce handlowej. Rzecz w tym, że nie można się skupiać tylko na poszczególnych wypowiedziach, lecz trzeba brać pod uwagę strukturalne uwarunkowania wymiany międzynarodowej. To samo dotyczy kwestii bezpieczeństwa Polski i polityki USA wobec Europy.
Czy USA się zwijają
Już przed pierwszą wygraną Donalda Trumpa Amerykanie dążyli do ograniczenia obecności wojskowej na Starym Kontynencie. Decyzja w tej sprawie zapadła za czasów prezydenta George'a W. Busha. USA mogą oczywiście przejściowo wzmacniać swoje zasoby militarne – jak w ostatnich latach w Polsce – ale co do zasady rozkład jazdy jest znany. Choćby dlatego nasi przywódcy co kilka miesięcy muszą się upewniać, czy Amerykanie na pewno nie planują szybko się stąd zwinąć. Taki jest kierunek ich polityki od 25 lat.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.