Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Bezpieczeństwo

Koreańskie niedopowiedzenia

Koreański czołg K2 na poligonie. 18 maja 2017 r.
Koreański czołg K2 na poligonie. 18 maja 2017 r.
12 sierpnia 2022
Ten tekst przeczytasz w 10 minut

Olbrzymie zakupy zbrojeniowe w Seulu można uzasadnić potrzebą szybkiego uzupełnienia sprzętu. Doposażanie polskiej armii cieszy, ale w tej beczce miodu jest kilka łyżek dziegciu

Podpisane zostały umowy ramowe, które (…) znacząco wzmocnią polskie siły zbrojne. To wzmocnienie jest niezwykle ważne, w związku z sytuacją, z jaką mamy do czynienia za naszą wschodnią granicą. My nie mamy czasu (…). My musimy zbroić Wojsko Polskie – stwierdził minister obrony Mariusz Błaszczak pod koniec lipca, podczas zatwierdzenia kontraktów na południowokoreański sprzęt wojskowy. – W ramach umowy ramowej, którą podpisaliśmy, zamówimy 1000 czołgów K2, ponad 600 armatohaubic K9, zamówimy także trzy eskadry samolotów FA-50. Można powiedzieć, że już zamówiliśmy właśnie taką broń – tłumaczył.

To, że napaść Rosji na Ukrainę wymusza na nas szybkie zwiększenie zdolności obronnych, jest oczywiste. Panuje w tej sprawie ponadpartyjna zgoda i nikt roztropny tego nie kwestionuje. Ale warto uważnie się wsłuchać nie tylko w to, co mówi wicepremier Błaszczak, lecz także w to, co można usłyszeć wokół resortu obrony – i wtedy zakupy w Korei, choć generalnie słuszne, wydają się jednak nieco mniej trafionym rozwiązaniem.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.