Rząd ułatwi inwigilację
Apetyt służb na dane telekomunikacyjne obywateli stale rośnie. Jeszcze w 2016 r. służby uzyskały od telekomów 1,1 mln danych; w 2020 r. było to już ponad 1,5 mln; a w ubiegłym roku niemal 2,1 mln (tj. 80 proc. więcej niż w 2016 r.). Dane płyną coraz szerszym strumieniem, bo prawo komunikacji elektronicznej nakazuje operatorom przechowywać je przez rok i na żądanie udostępniać je służbom.
Rząd dostrzegł problem, jaki stwarza gigantyczna skala tej inwigilacji. To znaczy dostrzegł na swój sposób.
Otóż telekomy robią bałagan w informacjach, jakie przekazują służbom. „Sposób zapisu tych danych jest różny, różny jest też elektroniczny format, w jakim zapisywane są pliki zawierające dane. Często dane są niekompletne lub w formie pisemnej” – czytamy w uzasadnieniu projektu rozporządzenia prezesa Rady Ministrów dotyczącego sposobu udostępniania danych podlegających retencji. Określi ono wymagania co do rodzaju, struktury, sposobu zapisu i elektronicznego formatu danych telekomunikacyjnych udostępnianych służbom, bo niejednorodność, „szczególnie w przypadku dużej ilości danych” wpływa „na efektywność realizacji zadań organów i służb zajmujących się zwalczaniem i zapobieganiem przestępczości”.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.