Co zrobić z zagranicznymi agentami wpływu?
Zapewne chcieliby państwo mieć pewność, że to, co piszę, to naprawdę moja opinia. Że nie ma jakiegoś drugiego dna. Gdybym był wynajętym lobbystą, propagandystą albo agentem wpływu obcego państwa, chcieliby państwo wiedzieć, że wypowiadam się na czyjeś zamówienie, być może za konkretne wynagrodzenie – pieniądze, złoto, luksusowy zegarek. To naturalne – chcemy ufać, że za czyimś głosem nie stoi ukryty interes, że słowa są autentyczne. Tak łatwo nie jest. Nie każdy artykuł jest opatrzony opisem „pracuje tu i tu”, a żaden nie ma adnotacji „jest opłacanym agentem zagranicznego wywiadu”. A mamy epokę eskalacji wpływu informacyjnego.
Wielka Brytania wdraża System Rejestracji Wpływów Zagranicznych (FIRS). System ma dwa poziomy: podstawowy i rozszerzony. Ten pierwszy wymaga rejestracji od osób lub organizacji, które obce państwo kieruje do prowadzenia lub organizowania działań mających na celu wpływ na sprawy polityczne w Wielkiej Brytanii. Działania takie obejmują PR, komunikację publiczną lub przekazywanie pieniędzy, towarów lub usług w celu wpływania na kwestie polityczne, takie jak wybory, referenda czy decyzje rządu.
Poziom rozszerzony dotyczy konkretniejszych ustaleń z określonymi obcymi mocarstwami lub podmiotami kontrolowanymi przez nie, gdy osoba lub organizacja jest kierowana przez obce mocarstwo do prowadzenia „działań” w Wielkiej Brytanii. Domyślnie obejmują one wszelką działalność, w tym komercyjną, świadczenie usług i towarów, badania naukowe oraz uczestnictwo w wydarzeniach.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.