Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Bezpieczeństwo

Polska czeka na plan obronny NATO

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Wojska NATO powinny przeprowadzić manewry symulujące kontratak na uderzenie lądowe ze wschodu - z taką propozycją wystąpił minister obrony narodowej.

Bogdan Klich prowadzi już konsultacje z sześcioma europejskimi krajami najbardziej zaniepokojonymi niedawnymi manewrami wojskowymi Moskwy.

To kolejna inicjatywa ze strony polskiego rządu po wrześniowych ćwiczeniach rosyjskiej armii, która symulowała atak na państwa NATO. Wczoraj ujawniliśmy, że list w tej sprawie do sekretarza generalnego Sojuszu wysłał szef naszej dyplomacji Radosław Sikorski. - Chcemy mieć z Rosją jak najlepsze stosunki, ale mamy filozofię "jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie" - tak szef MSZ tłumaczył wczoraj w radiowej "Trójce", dlaczego napisał do Andersa Fogha Rasmussena.

Inicjatywę Sikorskiego wsparł minister Klich. - W takich sytuacjach nie wystarczy mówić, trzeba zabezpieczyć się na przyszłość - mówi DGP Bogdan Klich. W ostatnich dniach przeprowadził on już "poważne rozmowy polityczne" z ministrami obrony sześciu państw europejskich. Według naszych ustaleń to na pewno Szwecja i Finlandia oraz państwa nadbałtyckie.

Polska chce, aby NATO zabezpieczyło się przed ewentualnym zagrożeniem ze wschodu na cztery sposoby.

Po pierwsze już wkrótce NATO powinno przeprowadzić manewry wojskowe, które zakładają odparcie uderzenia ze wschodu. Na razie sojusz koncentrował się na symulacjach ekspedycji w odległe regiony świata. - NATO powinno poświęcić więcej uwagi ćwiczeniom, które będą odpowiedzią na zagrożenie terytorialne krajów członkowskich - tłumaczy Klich.

Po wtóre rząd chce przekonać NATO do opracowania tzw. planów ewentualnościowych, czyli dokładnie rozpisanego scenariusza przyjścia Polsce z pomocą przez zachodnich sojuszników na wypadek ataku ze strony Rosji. - To doświadczenie (rosyjskie manewry) wzmacnia wiarygodność oczekiwań, które formułujemy od dawna: NATO winno przyspieszyć prace nad planami wzmocnienia dla wszystkich krajów członkowskich, w tym Polski - twierdzi Klich.

Po trzecie Polska chce, aby Sojusz jak najszybciej przygotował tzw. siły szybkiego reagowania, które na wypadek zagrożenia będą mogły błyskawicznie pojawić się na terenie państwa potrzebującego pomocy.

Zdaniem szefa resortu obrony w tej dziedzinie postęp jest pewny. Po trwających od 2002 r. przygotowaniach w przyszłym roku siły szybkiego reagowania (NATO Response Force) mają być już gotowe. To liczące 25 tys. żołnierzy, doskonale wyposażone jednostki z różnych krajów Paktu.

Po czwarte Polska ma nadzieję, że zagrożenie, jakie stwarzają rosyjskie manewry, zostanie uwzględnione w nowej doktrynie strategicznej, którą w przyszłym roku przyjmą przywódcy NATO.

Jędrzej Bielecki

jedrzej.bielecki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.