Szef agenta Tomasza został odwołany z CBA
Szef pionu operacji specjalnych Centralnego Biura Antykorupcyjnego został właśnie zwolniony - dowiedział się Dziennik Gazeta Prawna.
Naczelnik Mirosław G. projektował i nadzorował najgłośniejsze operacje, w tym kolejne wcielenia agenta Tomasza.
Po dymisji dwóch wiceszefów CBA, szefa zarządu operacji regionalnych i dwóch szefów delegatur to kolejne odwołanie wręczone przez następcę Mariusza Kamińskiego, byłego dyrektora policyjnego Centralnego Biura Śledczego Pawła Wojtunika.
- Taka decyzja zapadła, mimo że Mirosław G. jest jego kolegą jeszcze z czasów wspólnej służby w policji. To wyraźny sygnał, że CBA nie będzie więcej prowadziło tak rozdmuchanych i kontrowersyjnych operacji "pod przykryciem" - komentuje oficer służb specjalnych.
Właśnie kolejne operacje specjalne i umieszczanie w różnych środowiskach agentów budziło największe kontrowersje wśród prawników. Symbolem takich działań nadzorowanych przez Mirosława G. jest sprawa kupna willi w Kazimierzu nad Wisłą, która rzekomo należała do małżeństwa Kwaśniewskich. To prawdopodobnie agent Tomasz szukał haków na prezydencką parę.
- Operację rozpoczęto, bo podczas pijackiej rozmowy Józef Oleksy powiedział Aleksandrowi Gudzowatemu, że ten dom należy w rzeczywistości do małżeństwa Kwaśniewskich - tłumaczy nasz rozmówca.
Niemal przez rok agent CBA zabiegał o względy właścicieli willi. Ostatecznie zaproponował jej kupno za niemal 3 miliony złotych, ale tylko połowa miała widnieć na umowie kupna.
- Centralne Biuro Antykorupcyjne liczyło, że 1,5 miliona złotych powędruje do małżeństwa Aleksandra i Jolanty Kwaśniewskich. Nie udało się tego dowieść. Rezultat jest taki, że trwająca rok, kosztująca kilka milionów złotych operacja specjalna pozwoliła jedynie na postawienie zarzutów z kodeksu karnego skarbowego - tłumaczy nasz rozmówca.
Równie głębokie wątpliwości dotyczą kuszenia podejrzanych przez agentów Biura i prowokowania przez nich ludzi do popełniania przestępstw.
- To się teraz skończy. CBA będzie prowadzić operacje, ale w taki sposób, jak robi to policja. Będą one rzadkie i zadaniem agentów będzie dostarczenie jedynie ostatecznego dowodu na to, że ktoś jest skorumpowany - mówi w rozmowie z nami bliski współpracownik nowego szefa CBA.
W samym CBA ruszył już drobiazgowy audyt: przeglądane są teczki konkretnych spraw. Podobny przegląd dotyczy metod stosowanych przez agentów Biura w zdobywaniu informacji za czasów, gdy kierował nim Mariusz Kamiński.
- Chodzi o to, jak często dokonywano tajnych przeszukań. Polegało to na tym, że wchodzono do mieszkań, biur osób rozpracowywanych pod ich nieobecność. Sprawdzane jest też, czy werbowano agentów, stosując szantaż - tłumaczy jeden z naszych rozmówców.
@RY1@i02/2009/206/i02.2009.206.000.005a.001.jpg@RY2@
Mariusz Kamiński
Wojtek Jargiło
Robert Zieliński
robert.zielinski@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu