Rodziny zabitych górników dostaną pomoc od rządu
Po piątkowym wybuchu metanu w kopalni Wujek-Śląsk jest już 15 ofiar. Wczoraj zmarł kolejny górnik. Dwóch innych nadal jest w stanie krytycznym. Przyczyny katastrofy ma wyjaśnić czteroosobowy zespół prokuratorów, który zaczął już pierwsze przesłuchania.
W sprawę wyjaśnienia przyczyn piątkowej katastrofy włączył się sam prokurator krajowy Edward Zalewski. - Nie zgodził się, aby w przesłuchaniach brali udział przedstawiciele Wyższego Urzędu Górniczego. Prokuratura musi działać niezależnie - mówi jej rzecznik Katarzyna Szeska. - Urząd górniczy może prowadzić swoje postępowanie, czego prokuratura mu nie utrudnia - powiedziała Szeska PAP.
Wcześniej prokurator okręgowy chciał, by wszelkie przesłuchania były prowadzone wspólnie przez prokuratorów oraz inspektorów Okręgowego Urzędu Górniczego w Katowicach (OUG). Nieoficjalnie mówi się jednak, że świadkowie mogliby nie chcieć zeznawać w obecności inspektorów. Górnicy nie wierzą bowiem w ich obiektywizm.
Wyższy Urząd Górniczy będzie więc osobno prowadzić swoje postępowanie. Szczegółową inspekcję stanu bezpieczeństwa śląskich kopalń zapowiedziała też Najwyższa Izba Kontroli.
Premier Donald Tusk obiecał, że wątek fałszowania danych dotyczących stężenia metanu, o którym od kilku dni anonimowo mówią górnicy, zostanie dokładnie sprawdzony. - Nie jesteśmy bezradni. Prokuratura przy tego typu zdarzeniach już dochodziła do prawdy, a ludzi, którzy byli za to odpowiedzialni, spotykała kara - powiedział premier w TVN 24.
Dowodem na manipulacje zarządu Wujka ma być film nakręcony przez jednego z górników. Jeszcze w kwietniu przekazał go katowickiej delegaturze ABW. Na filmie widać, że jego osobisty wykrywacz wskazuje nawet pięciokrotne przekroczenie dozwolonego stężenia metanu w powietrzu. - Ten górnik zgłosił się we wtorek do prokuratury. Zrelacjonował również przebieg kontroli, która pojawiła się w Wujku, po tym jak ujawnił swoje nagranie - mówi nam jeden ze śląskich prokuratorów.
Wczoraj przesłuchiwany przez śledczych górnik zeznał, że władze kopalni kazały zalać wodą korytarz, w którym nakręcił swój film. Dlatego wysłana na miejsce inspekcja nie przyniosła żadnych efektów. Jak się dowiedzieliśmy, prokuratorzy zamierzają powtórzyć kontrole w różnych miejscach kopani Wujek-Śląsk.
Śledczy zbadają też, czy ofiary katastrofy w kopalni niezwłocznie otrzymały pomoc medyczną.
Według doniesień mediów karetki pogotowia pojawiły się na miejscu dopiero po 40 minutach od wypadku. - Już o godz. 10.30, kilka minut po wydarzeniu, na powierzchni czekała karetka z lekarzem. Chwilę później przyjechali dwaj kolejni lekarze - zapewnia rzecznik kopalni Ryszard Fedrowski.
Lekarze wypisali wczoraj do domu dwóch górników. W szpitalach zostało jeszcze 37 rannych. Stan dwóch lekarze określili jako krytyczny. - Nadchodzi decydująca doba. Poparzenia są niezwykle rozległe, robimy, co możemy - mówi nam jeden z lekarzy ze specjalistycznego szpitala w Siemianowicach Śląskich.
Premier zapowiedział wczoraj, że jego rząd przekaże pomoc wszystkim rodzinom ofiar. - Już teraz dla każdej z rodzin, które straciły swoich bliskich, przeznaczyliśmy 50 tys. zł - oświadczył Donald Tusk.
W sumie każda rodzina w ramach pomocy i odszkodowania może liczyć na kwotę od 90 do 120 tys. zł.
Robert Zieliński
robert.zielinski@dziennik.pl
Barbara Sowa
barbara.sowa@dziennik.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu