Tusk z Sarkozym chcą budować bezpieczeństwo w UE
Polska chce razem z Francją przeforsować program umocnienia zdolności obronnych Unii Europejskiej. Szef dyplomacji UE po raz pierwszy od powstania Wspólnoty miałby brać udział w posiedzeniach Rady NATO.
Unia mogłaby też zbudować flotę wielkich samolotów transportowych, z których korzystałyby wojska wszystkich krajów "27". Wspólny program Donald Tusk chce uzgodnić z prezydentem Nicolasem Sarkozym na szczycie w Paryżu 5 listopada.
Nowy pomysł pojawił się zaledwie kilka dni po rezygnacji przez Baracka Obamę z budowy bazy tarczy antyrakietowej w Polsce. To sygnał, że Tusk chce w większym stopniu oprzeć bezpieczeństwo naszego kraju na gwarancjach Unii.
Wstępne ustalenia z Francuzami już zapadły. W miniony piątek rozmawiał o nich z szefem MSZ Radosławem Sikorskim minister ds. europejskich Francji Pierre Lellouche.
- Mamy teraz z Polską bardzo realne plany wspólnego rozwoju europejskiej polityki obronnej - powiedział nam Lellouche.
Przez wiele lat Polska obawiała się francuskich pomysłów na europejską obronę. Podejrzewaliśmy, że Paryż chce w ten sposób osłabić NATO i więź atlantycką. Teraz jednak takich obaw już nie ma. Kilka miesięcy temu Sarkozy podjął decyzję o włączeniu Francji do zintegrowanych struktur wojskowych Sojuszu Atlantyckiego. Francuskie wojska, podobnie jak polskie, podlegają więc dowództwu NATO. I wzmacniając swój potencjał, wzmacniają też Sojusz.
Minister ds. europejskich Mikołaj Dowgielewicz przyznaje więc teraz bez wahania:
- Intensywnie rozmawiamy z Francuzami o wzmocnieniu europejskiej polityki obronnej. Szczyt polsko-francuski będzie tu kluczowy.
Oba kraje chcą zaproponować dość przełomowe rozwiązania. Choć od przeszło pół wieku siedziby NATO i UE mieszczą się w Brukseli, obie organizacje dotąd się ignorowały. Jednak, jak proponują Polacy i Francuzi, po wejściu w życie traktatu lizbońskiego nowo powołany szef unijnej dyplomacji mógłby brać udział we wszystkich posiedzeniach Rady Północnoatlantyckiej. Zostałby też powołany jego zastępca, którego wyłącznym zadaniem byłoby nadzorowanie rozwoju unijnej polityki obronnej. Zaś w przedstawicielstwach UE za granicą pojawiliby się europejscy attache wojskowi.
Oba kraje chcą też nadać nowe kompetencje Europejskiej Agencji Obronnej. Miałaby ona zbudować flotę wielkich wojskowych samolotów transportowych, z których mogłyby korzystać wszystkie kraje Unii. Na razie z braku takich maszyn Bruksela nie jest w stanie w krótkim czasie posłać za granicą dużej liczby żołnierzy.
Polska nie byłaby w stanie sama przeforsować w Unii tak poważnych zmian. W uzgodnieniu z Paryżem jest to bardziej realne, bo obok Brytyjczyków Francuzi mają najlepsze siły zbrojne w Europie.
Wzmocnienie europejskiej polityki obronnej ma być jednym z priorytetów polskiego przewodnictwa w Unii w 2011 roku. We wtorek zajmie się tym Komitet Europejski Rady Ministrów.
Tusk chce jednak także z Sarkozym umocnić dwustronną współpracę wojskową z Francją. Mogłaby ona dotyczyć m.in. modernizacji systemów naprowadzania pocisków na cel, budowy okrętów podwodnych i rozbudowy floty helikopterów.
Jędrzej Bielecki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu