Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Bezpieczeństwo

Tusk nie był przygotowany do rozmowy z Obamą

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

To, że Stany Zjednoczone wycofują się z planów umieszczenia tarczy antyrakietowej w Polsce i Czechach, nie było dla rządu Donalda Tuska zaskoczeniem.

Jednak nikt nie spodziewał się, że decyzja Baracka Obamy zostanie ogłoszona tak nagle. Zaskoczony był przede wszystkim polski premier. - Nie był przygotowany na rozmowę z Obamą. W rozmowach na takim szczeblu liczy się każde słowo. Tusk chciał wcześniej zasięgnąć opinii doradców, dlatego nie odebrał telefonu - mówi rządowy polityk.

W środę w nocy Obama o rezygnacji z tarczy rozmawiał z czeskim premierem Janem Fischerem. Taką samą rozmowę chciał przeprowadzić z Tuskiem. Ale premier odmówił. - Strona polska zaproponowała, żeby ta rozmowa odbyła się dziś. Chcielibyśmy, żeby pierwsze odbyło się spotkanie amerykańskiej delegacji z Radosławem Sikorskim oraz rozmowy z Hillary Clinton, a na końcu Baracka Obamy z Donaldem Tuskiem - przekonywał wczoraj rzecznik rządu Paweł Graś. I dodał: - To przemyślana taktyka MSZ.

Inny nasz rozmówca mówi wprost, że premier Tusk nie jest ekspertem w kwestiach międzynarodowych i spraw bezpieczeństwa, dlatego nie chciał ad hoc, bez konsultacji, podjąć rozmowy z amerykańskim prezydentem.

MSZ przyznaje, że Amerykanie anonsowali chęć rozmowy z premierem, jednak bez stosownego wyprzedzenia. - A przecież wiadomo, że premier musi być do takiej rozmowy przygotowany - mówi polityk z MSZ.

Strona polska zaskoczona samą decyzją Amerykanów nie była. Nieoficjalne sygnały o zmianie stanowiska USA nasze MSZ otrzymało pod koniec sierpnia w trakcie negocjacji o warunkach stacjonowania amerykańskich wojsk w Polsce (SOFA). Zdaniem wysokich rangą źródeł dyplomatycznych Waszyngton miał zapowiedź "odłożenia" na kilka lat decyzji o tym, czy kontynuować budowę silosów w Redzikowie. - Od wielu tygodni dochodziły do nas sygnały, że to będzie jakaś opcja pośrednia, że Obama zdecyduje się na budowę tarczy, ale gdzieś w okolicach Iranu. I że odłoży albo zamrozi opcję polsko-czeską do czasu, gdy Iran będzie mieć rakiety, które będą mogły sięgnąć do centrum Europy - mówi jeden z naszych informatorów.

Polscy negocjatorzy spodziewali się jednak, że oficjalny komunikat ze strony Amerykanów padnie najwcześniej pod koniec września. - Myśleliśmy, że zostanie to ogłoszone przez Obamę w normalnym trybie. Ale Amerykanie to przyśpieszyli - przyznaje źródło zbliżone do MSZ.

Zaś sam Sikorski przyznał wczoraj, że zwrócił Amerykanom uwagę, że ogłoszenie ich decyzji 17 września, w rocznicę wkroczenia Armii Czerwonej do Polski, było niezręczne. Jaka była motywacja Białego Domu, by przyśpieszyć ogłoszenie decyzji w sprawie tarczy? W przyszłym tygodniu amerykański prezydent spotka się z Dmitrijem Miedwiediewem w trakcie sesji plenarnej ONZ w Nowym Jorku. A dla Obamy jednym z priorytetów jest zakończenie rokowań z Rosjanami o redukcji strategicznych rakiet jądrowych.

Możliwe też, że to przecieki do amerykańskiej prasy o rezygnacji z tarczy zmusiły Biały Dom do ogłoszenia tej decyzji. Jak twierdzi MSZ, zaskoczeniem było też przybycie do Polski amerykańskich dyplomatów. - O ich wizycie dowiedzieliśmy się w środę. Wszystko działo się ad hoc - przyznaje jeden z naszych rozmówców. - Ale kiedy poznaliśmy skład amerykańskiej delegacji, to już byliśmy pewni, że rozmowa będzie właśnie dotyczyć tarczy antyrakietowej - dodaje inny polityk.

Kamila Wronowska

kamila.wronowska@dziennik.pl

współpraca Jędrzej Bielecki

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.