Gra o status quo
Umościliśmy się w międzynarodowym status quo jak w ciepłym kocu. Rzadko dostrzegamy, że jego upadek – owszem, niosący zagrożenia – jest szansą na poprawienie naszej pozycji, o ile zechcemy podjąć ryzykowną grę
W obliczu rozpadu postzimnowojennego porządku międzynarodowego Polska może uczynić dwie rzeczy. Pierwszy scenariusz to maniakalno-depresyjna „trumpologia”, czyli śledzenie wypowiedzi i nastrojów obecnego lokatora Białego Domu w celu dojrzenia w nich domniemanego drugiego i trzeciego dna. Faza euforii, gdy wydaje się, że Trump obroni nas przed całym złem tego świata, przeplatać się będzie z poczuciem głębokiego skrzywdzenia, gdy znów będzie się rozwodził nad obustronnymi korzyściami przyjaźni z Rosją.
Drugi scenariusz to wykształcenie niepodległych zdolności państwa, społeczeństwa i jego elity – tak aby móc definiować własne interesy i strategie ich realizacji. Ten scenariusz wymaga jednak większej skłonności do ryzyka, a przede wszystkim zmiany postrzegania status quo – położenia, w którym zdążyliśmy się zadomowić.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.