Tylko zmiana prawa przerwie dziką inwigilację obywateli
Szefowie ABW i CBA z czasu rządów PiS mogą stanąć przed sądem. Powinni odpowiedzieć za zbieranie przez podległe im służby billingów dziesięciu dziennikarzy.
Sprawa nabierze tempa, bo pokrzywdzeni w najbliższych dniach złożą doniesienie do prokuratury. - Służby znalazły sposób na obejście tajemnicy dziennikarskiej. Uzyskano billingi bez zgody sądu - mówi "DGP" mecenas Jacek Kondracki.
Ujawnione przypadki inwigilacji dziennikarzy są dowodem na naruszanie w Polsce wolności obywatelskich. Nie chodzi tu tylko o łamanie praw samych inwigilowanych dziennikarzy, ale również o wolność słowa - fundament demokracji. Tajemnica dziennikarska jest w Polsce szczególnie chroniona. I z punktu widzenia prawa jest ważniejsza niż prawo służb do zdobywania informacji. Dlatego Helsińska Fundacja Praw Człowieka wystąpiła do premiera o zmianę prawa, które reguluje zasady inwigilacji.
MD
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu