Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Bezpieczeństwo

Moskwa boi się Amerykanów stacjonujących w Morągu

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Spór o rozmieszczenie w Polsce baterii amerykańskich rakiet Patriot stawia pod znakiem zapytania ocieplenie polsko-rosyjskich stosunków w ostatnich tygodniach.

W sobotę przewodniczący Dumy Borys Gryzłow zapowiedział, że deputowani zajmą się sprawą Morąga przy okazji ratyfikacji zawartego z USA porozumienia START o redukcji liczby rakiet strategicznych. Nie wykluczył przy tym, że parlament będzie wnioskował o rozmieszczenie w odpowiedzi rakiet krótkiego zasięgu w obwodzie kaliningradzkim.

W podobny ton uderza także rosyjskie MSZ. Zdaniem zastępcy szefa dyplomacji Rosji Aleksandra Gruszczenki baza w Morągu jest złamaniem umowy, którą Waszyngton zawarł z Moskwą w 1997 roku. Wówczas Amerykanie mieli obiecać, że w zamian za zgodę Kremla na poszerzenie NATO o Polskę, Czechy i Węgry nie ulokują w tych krajach znaczącej infrastruktury wojskowej. - Nie ma żadnych powodów, które uzasadniałyby obecność amerykańskich żołnierzy tak blisko naszych granic - ocenił Gruszczenko. Jego zdaniem decydując się na lokalizację w Polsce niewielkiej (około 100 żołnierzy) jednostki, Biały Dom testuje reakcję Kremla i w przyszłości będzie chciał powiększyć swoją bazę na Mazurach.

Polskie władze nie zamierzają się jednak tłumaczyć Rosji. - Nie będziemy nikogo przepraszać za ćwiczenia czy szkolenie wspólnie z sojusznikami - powiedział wczoraj szef MSZ Radosław Sikorski. Przypomniał także, że Rosjanie ulokowali przy polskiej granicy (po stronie białoruskiej) rakiety ofensywne S-300. - Nie trzeba być ekspertem, aby zrozumieć, że patrioty to broń defensywna, która nie może być przekształcona w broń ofensywną, i nikomu nie zagraża - podkreśla minister obrony narodowej Bogdan Klich. Przyznaje jednak, że sama obecność amerykańskich wojsk na terenie Polski zasadniczo zwiększa bezpieczeństwo naszego kraju. I wyraził nadzieję, że w przyszłości Amerykanie wyślą do Polski więcej żołnierzy.

Zdaniem byłego szefa MON, a dziś eksperta Centrum Stosunków Międzynarodowych Janusza Onyszkiewicza Moskwa reaguje alergicznie na rozbudowę amerykańskiego systemu obrony powietrznej i rakietowej, bo zagraża on ostatniemu atrybutowi Rosji jako superpotęgi: skuteczności arsenału jądrowego. - Rosjanie obawiają się, że jeśli system obronny Stanów Zjednoczonych będzie zdolny skutecznie powstrzymać atak rakietowy, to stanie się on mało użyteczny, a Moskwa porównywalnego systemu obronnego sama może nie być w stanie zbudować - uważa Onyszkiewicz.

Z kolei amerykański ambasador w Warszawie Lee Feinstein przyznaje, że choć dziś bateria rakiet Patriot jest nieuzbrojona, to stopniowo będzie uzbrajana.

Na razie amerykański batalion będzie przyjeżdżał co kwartał na trzydzieści dni do bazy na Mazurach. Amerykanie mają szkolić polskich żołnierzy w obsłudze systemów obrony przeciwlotniczej. Jednak od 2012 roku amerykański kontyngent będzie już na stałe przebywał w Morągu. Lee Feinstein podkreśla: - Mamy prostą strategię: najpierw chcemy iść, zanim zaczniemy biec.

Jędrzej Bielecki

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.