Policja odnalazła samochód mecenas Agackiej-Indeckiej
Wystarczył artykuł "DGP" i policyjny patrol natychmiast odnalazł samochód prezes Naczelnej Rady Adwokackiej.
Auto stało na parkingu obok hotelu Gromada, kilkaset metrów od lotniska wojskowego. Stamtąd Joanna Agacka-Indecka odleciała 10 kwietnia do Smoleńska.
Od miesiąca policja nie była w stanie odnaleźć auta, którym prezes NRA tego tragicznego dnia przyjechała z Łodzi do Warszawy. Policjanci zapewniali, że przeszukali wszystkie parkingi i boczne uliczki na Okęciu. W poszukiwaniach brali udział także aplikanci i pracownicy rady. Bez skutku. Z apelem o pomoc w odnalezieniu auta swojej żony, głównie z uwagi na pozostawione w nim rzeczy osobiste, a szczególnie togę adwokacką, zwrócił się za pośrednictwem naszej gazety mąż mecenas, prof. Krzysztof Indecki.
- Rano powtórzono komunikat do wszystkich patroli, w którym przypomniano o szukanym samochodzie i podano jego markę, kolor oraz numer rejestracyjny - opowiada "DGP" Mariusz Sokołowski, rzecznik prasowy komendanta głównego policji.
Nie trzeba było długo czekać. Na parkingu pod hotelem Gromada patrol policyjny natknął się na poszukiwanego Citroena C5. Nie wiadomo dlaczego dopiero po miesiącu od katastrofy policja sprawdziła parking położony tak blisko lotniska wojskowego.
To z niego odleciała przecież delegacja na uroczystości do Katynia. Było bardzo prawdopodobne, że auto mecenas Agackiej-Indeckiej zostało zaparkowane gdzieś w jego pobliżu. - Samochód stał w miejscu mocno zakrzaczonym - tłumaczy Sokołowski. Rzecznik komendanta głównego policji podkreśla też, że od początku podejrzewano, iż nikt auta nie ukradł, a odnalezienie go to tylko kwestia czasu.
Anna Marszałek
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu