Zatrzymanie to ostateczność. Gra idzie o wyższą stawkę
Jeśli doszło do aresztowania i będzie proces, to znaczy, że nie udała się próba przewerbowania tego szpiega - twierdzą zgodnie byli oficerowie wywiadu.
Sukcesem ABW jest na pewno udowodnienie komuś wrogiej działalności wobec naszego państwa. Ale służby zazwyczaj grają o wyższą stawkę. Na terytorium innych państw, w tym także Polski, tajnych informacji mogą poszukiwać cztery grupy szpiegów: 1) oficerowie służb zagranicznych, którzy wykorzystują status i immunitet dyplomatyczny; 2) oficerowie obcych służb bez immunitetu, ale za to wykorzystujący oficjalną działalność jako przykrycie swych faktycznych zainteresowań (są np. biznesmenami, dziennikarzami albo są zatrudnieni w różnego rodzaju organizacjach); 3) zagraniczni agenci obcych służb, którzy zbierają dla nich określone wiadomości (mogą nimi być nawet turyści czy krewniacy Polaków, którzy oficjalnie przyjeżdżają w odwiedziny do rodzin); 4) Polacy zwerbowani do współpracy z obcymi wywiadami.
Wykrywaniem szpiegów zajmuje się kontrwywiad cywilny (ABW) i wojskowy (Służba Kontrwywiadu Wojskowego). Co dzieje się, jeśli podejrzewają, że ktoś jest szpiegiem? Zaczynają go obserwować. Zakładają podsłuchy, ukryte kamery. Sprawdzają jego oficjalny życiorys, badając, czy nie jest on sfingowany i czy w rzeczywistości ten człowiek nie jest podstawionym oficerem innych służb. - Przede wszystkim ocenia się skutki jego działań - mówi Henryk Jasik, były szef wywiadu cywilnego. - Jeśli np. zaproponowałby współpracę pracownikowi elektrowni atomowej, to należałoby wkroczyć natychmiast i przerwać ten kontakt, by uniknąć jakiegoś zagrożenia. Jeśli nie jest to tak pilne, rozpoznaje się środowisko, w którym się obraca, sprawdza, co go interesuje, z kim szuka kontaktu, ale też kto mu zleca zadania.
Gdy już nie ma wątpliwości, że jest szpiegiem i jest on pod pełną kontrolą, następuje próba przewerbowania. Oficerowie wywiadu podkreślają, że zawsze istnieje ryzyko, iż taki szpieg pozornie zgodzi się na współpracę, ale faktycznie zamelduje o wszystkim własnym szefom i będzie prowadził podwójną grę.
Służby zakładają zawsze taką możliwość i starannie weryfikują przekazywane informacje. Zadaje się mnóstwo pytań dodatkowych - o szkolenia, instrukcje operacyjne, rozkład budynków, nazwiska innych pracowników służb.
Jeśli szpieg ma status dyplomaty i odmówi współpracy z wywiadem, otrzymuje status persona non grata, osoby niepożądanej w naszym kraju, co w praktyce oznacza jego wydalenie. Zwykle następuje wtedy tzw. retorsja, to znaczy jego rodzimy kraj wydala taką samą liczbę naszych dyplomatów. Największą taką akcją w Polsce było wydalenie w 2000 r. 9 dyplomatów rosyjskich, których o szpiegostwo podejrzewał UOP.
Jeśli natomiast złapany na szpiegostwie człowiek nie ma immunitetu dyplomatycznego, po odmowie współpracy z naszymi służbami zostaje aresztowany. Czeka go wtedy proces karny o szpiegostwo.
Jeśli wpadnie szczególnie cenny szpieg, jego kraj podejmuje próbęn jego ściągnięcia. Tak stało się m.in. z najsłynniejszym polskim szpiegiem Marianem Zacharskim. Zdobył on m.in. dokumentację techniczną rakiet przeciwlotniczych typu Hawk oraz systemu obrony przeciwlotniczej Patriot. Został jednak zdekonspirowany i w czerwcu 1982 r. aresztowany. Skazano go na dożywocie, jednak w czerwcu 1985 roku Zacharskiego oraz dwóch innych szpiegów wschodnioeuropejskich wymieniono na 25 osób więzionych w krajach bloku wschodniego. Wymiany szpiegowskiej dokonano na moście Glienicke w Berlinie.
Gen. Marek Dukaczewski przyznaje w rozmowie z DGP, że w ciągu ostatnich 20 lat były prowadzone negocjacje w sprawie wymiany szpiegów. Czy ich dokonano? - Nie mogę tego ujawnić - mówi.
Znany jest jednak przypadek oficera WSI, który wpadł na szpiegostwie na rzecz USA. Zgodnie z ówczesnymi decyzjami politycznymi miał on trafić do USA bez procesu. Sprawę nagłośniły jednak media, szpieg stanął przed sądem. Kraje, na rzecz których pracują najcenniejsi szpiedzy, zwykle zapewniają im później u siebie w miarę dostatnie życie. Pomoc finansową otrzymywał od USA Ryszard Kukliński. Z kolei jeden z najsłynniejszych szpiegów z czasów zimnej wojny, Brytyjczyk Kim Philby, kiedy grunt zaczął mu się palić pod nogami, trafił do Moskwy, gdzie ostatecznie dokończył życia, staczając się i zapijając na śmierć.
Dostatnie życie na Zachodzie prowadzi wielu wysokich niegdyś oficerów służb rosyjskich, m.in. Oleg Gordijewski i Siergiej Trietiakow. Rosyjskie służby rzadko jednak wybaczają zdradę. Przekonał się o tym inny zbieg, Aleksander Litwinienko, otruty w 2006 r. w Londynie.
Anna Marszałek
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu