Fałszywe rejestry i rzesze fanów
W wyniku oszustwa firma może stracić pieniądze, towary i reputację. Żeby się zabezpieczyć, trzeba przede wszystkim wiedzieć, jak działają oszuści i na czym polegają najczęstsze przekręty
Przestępstwa gospodarcze stają się coraz większym problemem wielu przedsiębiorstw. W 2013 r. aż 39 proc. organizacji w Polsce padło ofiarą różnej maści oszustów - wynika z ostatniego raportu firmy doradczej PWC. W większości przypadków źródłem zagrożeń byli zatrudnieni. Na znaczeniu zyskują jednak cyberprzestępstwa dokonywane przez osoby z zewnątrz. W wyniku takiego ataku firma może stracić środki finansowe, produkty, ale także reputację, której skutkiem będzie spadek zaufania ze strony konsumentów, kontrahentów, administracji i współpracowników (pośrednio także prowadzi to do strat finansowych). Jak wynika z ostatniej edycji Światowego badania nadużyć gospodarczych firmy doradczej EY źródłem zagrożenia tego rodzaju przestępstwami są głównie pracownicy (52 proc.) i konkurencja (42 proc.), działający samodzielnie lub na czyjeś zlecenie hakerzy (36 proc.), w nieco mniejszym stopniu - zorganizowane grupy przestępcze (8 proc.). - Cyberprzestępczość to zdecydowanie temat numer jeden, jeśli chodzi o nowe rodzaje nadużyć - mówi Mariusz Witalis z EY. - W obliczu incydentów, których doświadcza wiele przedsiębiorstw, rady nadzorcze oczekują od zarządów skutecznej diagnozy i środków zaradczych. Temat ten jest również wnikliwie monitorowany przez regulatorów rynków oraz organy ścigania. Niestety, świadomość występowania tego rodzaju zagrożeń w polskich firmach jest nadal niska.
Podejrzana gotówka
Największe straty może spowodować próba wyłudzenia (tzw. Advance Fee Fraud). Jego ofiarą najczęściej padają firmy handlowe. Będące na celowniku przestępców przedsiębiorstwo dostaje maila z niezwykle korzystną ofertą. Klient na ogół się nie targuje i natychmiast płaci czekiem, wystawionym przez wiarygodny bank. Opiewa on jednak zazwyczaj na kwotę wyższą niż uwidoczniona na fakturze. W związku z tym prosi o zwrot najczęściej poprzez specjalizującą się w szybkich przelewach gotówki. Po jakimś czasie okazuje się, że czek był jednak fałszywy. Weryfikacja dobrze podrobionego dokumentu zajmuje mniej więcej dwa tygodnie. To wystarczająco długo, aby zrealizować przestępczą transakcję, zniknąć i zatrzeć za sobą ślady. Gdy o oszustwie zostają powiadomione organy ścigania, najczęściej wychodzi na jaw, że składająca zamówienie firma w ogóle nie istnieje, albo jej dane zostały skradzione. - Niestety, możliwość odzyskania towaru i gotówki jest wtedy niemal zerowa - mówi Artur Gajda, specjalista ds. informatycznych pracujący dla małych i średnich przedsiębiorstw. - Przed takim oszustwem można zabezpieczyć się, wprowadzając bezwzględną zasadę weryfikacji ewentualnego kontrahenta. W większości przypadków takie osoby prowadzą komunikację e-mailową, posługując się darmową skrzynką pocztową. Nie każda wiadomość z takiego adresu jest początkiem oszustwa. Poważny kontrahent ma jednak na ogół dostęp do skrzynki, opatrzonej nazwą przedsiębiorstwa, które reprezentuje.
Należy także uważać na transakcje, które mają być realizowane nie poprzez zwykłe konta bankowe, lecz firmy specjalizujące się w transferach gotówki oraz tzw. Escrow Service (pośrednik między stronami transakcji handlowych). - Oszuści często posługują się rachunkami escrow pod fałszywym adresem - mówi Gajda. - Po wysłaniu towaru okazuje się, że była to strona założona jedynie do obsługi jednej transakcji.
Like dla umywalek
Coraz bardziej popularny jest marketing za pośrednictwem sieci społecznościowych (głównie Facebooka). Właściciele firm przekonali się bowiem, że marketing szeptany (polecenia od znajomych) jest w wielu wypadkach bardziej skuteczny niż kierowane do wszystkich, a więc de facto do nikogo, kampanie za pośrednictwem mediów i billboardów. Skądinąd słuszne przekonanie w ostatnich miesiącach stało się bronią oszustów. Proponująca swoje usługi nieuczciwa agencja zapewnia o skuteczności i niezwykłej sile oddziaływania. Po podpisaniu umowy okazuje się, że funpage przedsiębiorstwa (strona społecznościowa) i poszczególne wpisy zyskują ogromną popularność, setki lub tysiące (w zależności od założonego rezultatu) tzw. lajków. Klient ma poczucie, że dobrze wybrał agencję, oczekuje zwiększonych obrotów i wzrostu renomy. Nic takiego jednak nie następuje. Po weryfikacji kontrahenta okazuje się, że była to sztuczna interakcja z rynkiem. Oszuści zakładają bowiem fałszywe profile na Facebooku, niektóre mają ich nawet setki tysięcy. Serwis nie weryfikuje bowiem w sposób dostateczny prawdziwości danych podawanych podczas rejestracji. Na rynku za kilkaset złotych można natomiast nabyć oprogramowanie do hurtowego zakładania profili na Facebooku i uruchamiania na nich określonej reakcji. - Marketing szeptany rzeczywiście jest bardzo skuteczny, ale nie należy ufać podmiotom, które obiecują złote góry - mówi Artur Gajda. - Nie jest to wykluczone, ale raczej mało prawdopodobne, by producent na przykład umywalek czy muszli klozetowych nagle zyskał na Facebooku tysiące fanów. Bez szczegółowego śledztwa można nabrać podejrzeń. O takiej sytuacji warto powiadomić organy ścigania lub złożyć zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Najlepiej jednak skontaktować się wtedy z prawnikiem.
Kosztowne "tak"
Ale prawdziwą plagą w ostatnich miesiącach są oszustwa związane z wpisaniem firmy do różnego rodzaju katalogów biznesowych lub udostępnieniem specjalistycznych serwisów, np. prawniczych. Ostatnio tysiące firm w Polsce otrzymało z rzekomego Ministerstwa Finansów informację o obowiązku wpisania przedsiębiorstwa do Centralnego Rejestru Płatników, który ma ułatwić weryfikację wiarygodności płatniczej.
Celem takiego oszustwa najczęściej jest kradzież wrażliwych informacji dotyczących przedsiębiorstwa (dane finansowe, osoby zarządzające itp.). Trafią one następnie na czarny rynek lub są wykorzystywane w bankach do wyłudzenia kredytu lub innego rodzaju korzyści finansowych. Mniej dotkliwą, choć także niezwykle bolesną, konsekwencją są opłaty związane z umieszczeniem przedsiębiorstwa w katalogu. Jeśli firma wyrazi na to zgodę, obciążana jest należnością znacznie przekraczającą opłaty pobierane za tego rodzaju usługi świadczone realnie. Gdy płatność nie wpłynie na konto oszusta, a umowa nieopatrznie została podpisana, ma on do dyspozycji cały aparat legalnego dochodzenia zaległej należności (windykacja, sąd, komornik). Trudno bowiem udowodnić, że celem takiej transakcji nigdy nie było wykonanie usługi, a jedynie wyłudzenie zapłaty. - Nie wolno w takiej sytuacji dać się zastraszyć i najlepiej natychmiast zwrócić się o pomoc do prawnika - mówi Gajda. - Każdy taki przypadek jest inny. Nie ma prostych rozwiązań.
Najlepszym środkiem zapobiegawczym przed tego rodzaju oszustwem jest prewencja. - Ostrożnie należy rozmawiać przez telefon, bo nawet słowo "tak" może być nagrane, zmanipulowane i służyć jako dowód wyrażenia zgody na usługę - mówi Gajda. - Wszelkie oferty powinny być przysyłane e-mailem lub pocztą tradycyjną.
@RY1@i02/2014/179/i02.2014.179.13000040p.802.jpg@RY2@
Na celowniku
Aleksandra Puch
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu