Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Bezpieczeństwo

Jak nie wylać zbrojeniówki z kąpielą

29 marca 2023
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

R ada Ministrów w ciągu kilku najbliższych dni przyjmie specjalny, wieloletni program wspierania produkcji amunicji w zakładach prywatnych i państwowych – zapowiedział w poniedziałek premier Mateusz Morawiecki, gdy był z wizytą gospodarską w zakładzie Dezamet. Nieoficjalnie wiadomo, że najpewniej będą w ten proces zaangażowane Polski Fundusz Rozwoju i Agencja Rozwoju Przemysłu oraz że chodzi o kilka miliardów złotych. Z kolei tydzień wcześniej prezes Polskiej Grupy Zbrojeniowej Sebastian Chwałek na łamach DGP zapowiedział, że „z ministerstwami Aktywów Państwowych, Obrony Narodowej i Finansów rozmawiamy o większym programie dokapitalizowania PGZ”. Chodzi o kilkanaście miliardów złotych.

Wydaje się więc, że po prawie 10 latach od powstania PGZ, po tym, jak w obszernym gabinecie przy stołecznym Nowym Świecie urzędowało co najmniej siedmiu różnych prezesów, faktycznie w rządzie ktoś zajmie się przemysłem obronnym na poważnie. W sumie trudno się dziwić – wojna za progiem.

Jednak to, że najpewniej znajdą się środki na inwestycje w nowe zakłady i technologie produkcji uzbrojenia, wcale nie znaczy, że cała operacja zakończy się sukcesem. Jest co najmniej kilka raf, o które program budowania silnej polskiej zbrojeniówki może się rozbić. Pierwszą są jesienne wybory. I to niezależnie od tego, która z opcji politycznych będzie tworzyć rząd. Niestety, logika polityczna jest taka, że o ile projekt ten nie zostanie na poważnie „zabetonowany” i uruchomiony przed wyborami, to nowy minister obrony może uznać, że nie jest priorytetem. Szczególnie że to pomysł jego czy jej poprzednika.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.