Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Bezpieczeństwo

Rozmowy policjantów i służb powinny pozostawać poufne

6 października 2019
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Pierwszy raz Komenda Główna Policji podchodziła na poważnie do TETR-y w 2010 r. Był pan wtedy komendantem głównym. Dopiero po dziewięciu latach podpisano umowę. Dlaczego wtedy się nie udało?

Andrzej Matejuk generalny inspektor policji, komendant główny w latach 2008–2012

Pierwszy raz zetknąłem się z tematem TETR-y w 1997 r., w czasie powodzi. Jeden z operatorów proponował nam tę technologię jako niezawodną i trudną do rozszyfrowania. Szczególnie w czasie powodzi wydawało się to mieć duży sens, bo w ramach prowadzenia działań konieczna była koordynacja praktycznie wszystkich służb ratowniczych jednocześnie. Pokazało to, jakie są braki. Każdy rodzaj służb miał inny rodzaj łączności. Skutkowało to tym, że w samochodach było po kilka radiostacji, a funkcjonariusze nosili ze sobą kilka urządzeń naraz. Pomysł wprowadzenia TETR-y wydawał się świetny, ale miał wówczas dwie wady: po pierwsze, koszty, a po drugie, problem związany z zasięgiem. Żeby ten system mógł działać we Wrocławiu i okolicy, potrzeba było kilku dodatkowych stacji bazowych. Nikt nie był wówczas w stanie dać nam gwarancji, że poniesienie tych kosztów da spodziewane efekty.

Już jako komendant główny policji, dał się pan przekonać do wdrożenia systemu.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.