Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Kraj

Matkowski i Fyrstenberg nie dali szans parze numer 1

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski zainaugurowali wczoraj elitarny, kończący sezon turniej Masters i z całą pewnością nie mogli tego zrobić lepiej.

Nasi debliści pewnie pokonali najlepszą obecnie parę świata, Daniela Nestora i Nenada Zimonjicia 6:4, 6:4. Ich zwycięstwo ani przez chwilę nie było zagrożone - w obu setach wcześnie zdobywali przełamania i ani razu nie dali szansy na to samo rywalom. - Gra nam się w Londynie doskonale. Podanie działa jak szwajcarski zegarek. Marcin co chwila posyłał takie bomby ponad 220 kilometrów na godzinę. W pewnym momencie komentator wyliczył, że wygraliśmy 26 punktów z rzędu przy własnym serwisie - relacjonował Fyrstenberg.

Polacy, którzy zakwalifikowali się do Masters na ostatnim, ósmym miejscu, nie byli faworytami spotkania. Być może dlatego mieli za sobą publiczność w O2 Arena. - Atmosfera była naprawdę fantastyczna. Taki doping na deblowych meczach to rzadkość - opowiada Fyrstenberg. Radość ze zwycięstwa jest tym większa, że kanadyjsko-serbski duet Polacy uważali za najtrudniejszych rywali w grupie. Wiedzieli jednak, że są w formie, bo w piątek wygrali sparingowego seta z Maksem Mirnym i Andym Ramem, a w sobotę z Łukaszem Kubotem i Oliverem Marachem.

- Dwusetowe zwycięstwo to bardzo miła niespodzianka, właściwie nawet sensacja - przyznał Wojciech Fibak. - Dzięki temu mają doskonałą sytuację w grupie, dużo lepszą nić Nestor i Zimonjić, których awans do półfinału wydawał się oczywistością. Teraz spoczywa na nich wielka presja, a Polakom do wyjścia z grupy wystarczy jedna wygrana.

Fyrstenberg i Matkowski zmierzą się w grupie z Maheshem Bhupathim z Indii i Markiem Knowlesem z Bahamów (nr 3 w rankingu oraz czesko-słowacką parą Frantiszek Czermak i Michal Mertinak (nr 5). Dziś wieczorem rywalizację rozpoczynają Kubot z Marachem. Spotkają się z Lukasem Dlouhym z Czech i Leanderem Paesem z Indii (nr 4). Mają jeszcze w grupie braci Bryanów (nr 2) oraz Mirnego z Ramem (nr 7).

mm

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.