Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Kraj

Najpierw o ćwierćfinał, potem odwet na Venus

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Wiosna na twardych kortach upływa Agnieszce Radwańskiej na sukcesach. Po półfinale w Indian Wells właśnie awansowała do IV rundy równie wielkiego turnieju w Miami.

Dziś Polka zagra o ćwierćfinał prestiżowej imprezy odbywającej się na wyspie Key Biscayne. - Ten etap turnieju to plan minimum dla 9. tenisistki światowego rankingu, a w Miami rozstawionej z szóstką - uważa Wiktor Archutowski, menedżer tenisistki, który jest w stałym kontakcie z teamem Radwańskich. Archutowski nie martwi się specjalnie o wynik dzisiejszego meczu Agnieszki. Jej rywalką będzie Jarosława Szwedowa z Kazachstanu, była wychowanka polskiego trenera Tomasza Iwańskiego, notowana na 48. miejscu rankingu. Jego zdaniem sobotnie zwycięstwo Agnieszki z Aną Ivanović (7:5, 7:5) pokazało, że Polka jest w doskonałej formie.

Mecz z Ivanović miał dziwny przebieg. W pierwszym secie żadna z tenisistek długo nie była w stanie wygrać własnego podania. Druga partia zaczęła się od prowadzenia Serbki 3:0, potem była dramatyczna pogoń Radwańskiej z wieloma zmarnowanymi szansami i brawurową końcówką.

Można się zastanawiać, czy to dobry znak, że Polka musiała aż tak się namęczyć, aby pokonać rywalkę, która w rankingu zamyka szóstą dziesiątkę.

- Ale nie zapominajmy, że to jest zwyciężczyni Roland Garros, która równie dobrze może gładko wygrać następnego wielkiego szlema. Po prostu po sukcesach trochę się pogubiła, ktoś źle jej doradzał, tenis przestał być najważniejszy, straciła przyjemność z gry - uważa Archutowski. - Każdy czasem przechodzi kryzys, a wygląda na to, że ona właśnie swój pokonała, pracując z nowym trenerem Heinzem Guenthardtem, który kiedyś prowadził Steffi Graf - twierdzi menedżer, który rzeczywistą pozycję Ivanović w rankingu oceniałby na pierwszą dziesiątkę.

Jeśli dziś Agnieszka pokona Szwedową, w ćwierćfinale prawdopodobnie będzie mogła wziąć odwet na Venus Williams (za porażkę w trzech setach w IV rundzie rok wcześniej).

- Gdybym miał wybór, wolałbym grać z inną z faworytek, Henin, Clijsters, Janković czy Wozniacki. Niestety Agnieszka takiego wyboru nie ma - przyznał Archutowski.

O ile w turnieju kobiet faworytki trzymają się mocno, to męski ma za sobą dwie sensacje. W weekend pożegnali się z nim nr 2 Novak Djoković i nr 3 Andy Murray.

Miami to drugi z rozgrywanych bezpośrednio po sobie turniejów swoistego mniejszego szlema (po Indian Wells, dopełniają go Madryt w maju i Pekin w październiku). Cykle rozgrywek mężczyzn (ATP) i kobiet (WTA) na co dzień różnią się nieco odmiennymi prawami, ale akurat tu oba turnieje rozgrywane są jednocześnie. To imprezy niezwykle ważne, bo obowiązkowe dla wszystkich, którzy kwalifikują się z rankingu (w drabince kobiet jest 96 tenisistek). Nieobecności na nich nie da się więc nadrobić innymi startami, wynik z Miami i tak zostanie wliczony do rankingu. Zresztą tu opłaca się dobrze wypaść, bo poza Wielkim Szlemem nigdzie nie ma tak wysokich premii punktowych i finansowych.

Za awans do IV rundy, a więc niejako osiągnięcie półmetka turnieju, Radwańska zapewniła sobie 140 pkt. i 32 tys. dol. Ale pokonanie każdego kolejnego etapu to przynajmniej podwojenie tych sum. Aż po czek na 700 tys. dolarów i 1000 pkt., z których w niedzielę cieszyć się będzie zwyciężczyni.

@RY1@i02/2010/061/i02.2010.061.000.018a.001.jpg@RY2@

Fot. PAP/EPA

Polka pokonała Anę Ivanović i awansowała do IV rundy turnieju w Miami

Marta Mikiel

marta.mikiel@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.